,
Obserwuj
Świat

Bój o mural w Czeremsze. Zaskakujące wystąpienie wójta. "Każdy z nas to jeleń"

5 min. czytania
28.08.2024 14:35
Środowiska prawicowe krytykują wielokulturowy mural, który powstał w Czeremsze na Podlasiu i chcą odwołania ze stanowiska dyrektorki domu kultury, która go wymyśliła. Nad sprawą pochyliła się Rada Gminy, a wójt wygłosił zaskakujące - dla niektórych - oświadczenie.
|
|
fot. GOK Czeremcha/Fb

Wielokulturowy mural powstał na jednej ze ścian Gminnego Ośrodka Kultury w Czeremsze na Podlasiu. Przedstawia podlaski stół, a przy nim ludzi różnych narodowości czy kultur. Jest na nim też dziewczynka w tęczowej koszulce czy nawiązanie do głośnego obrazu Anny Grzymały 'Zdejmij mundur przeproś matkę'. O tym, że taki malunek powstał i został zniszczony, pisaliśmy kilka dni temu na naszym portalu.

Wójt Czeremchy Jerzy Wasiluk od początku wskazywał, że mural mu się nie podoba, bo - w jego ocenie - uderza m.in. w przedstawicieli polskich służb. Na Facebooku pisał, że zażąda wyjaśnień od dyrektorki Gminnego Ośrodka Kultury i że zwoła w tej sprawie posiedzenie Rady Gminy.

Sesja właśnie się odbyła. Wójt wygłosił na niej długie oświadczenie połączone z pokazem slajdów. Wskazał, co - według niego - jest na muralu kontrowersyjne. Mówił m.in. o tęczy czy zielonych mundurach funkcjonariuszy, ale dopatrzył się też szczegółów, których nikt wcześniej nie dostrzegał.

Wójt wskazał m.in. na jelenia, którego znajdziemy na obrazie. - Osoby, które malowały ten obraz, zostały wykorzystane przez autora. Bo jeleń to ktoś, kim się wysługujesz, a ta osoba nie ma nic przeciwko temu i robi za jelenia - wyjaśniał wójt.

Printscreen z obrad Rady Gminy Czeremcha i prezentacja wójta
Printscreen z obrad Rady Gminy Czeremcha i prezentacja wójta
źródło: obrady online Rady Gminy Czeremcha

- Jeleń to każdy z nas, proszę państwa. Każdy z nas. Mówię tutaj choćby o politykach, którzy biegali z reklamówkami [chodzi o posłów, którzy przynieśli jedzenie dla cudzoziemców na polu w Usnarzu - przyp. red.]. Mówię też o nas, którzy w części zaczynamy się nabierać, bo nie widzimy pełnego przekazu tego obrazu. Czyli tutaj m.in. publicyści i dziennikarze, którzy atakują mnie - szczerze mówiąc, nie wiem za co - jako cenzuranta, gdzie ja nic nie cenzurowałem. Ja tylko zapytałem panią dyrektor GOK, czy - jeśli zamienimy te dwie pierwsze koszulki na obrazie - to autor wyrazi na to zgodę? - tłumaczył wójt.

Na sesji Rady Gminy Wasiluk przekonywał, że mural zawiera 'przekaz podprogowy'. - Wszystkim należy udzielić pomocy na granicy - czy to migrant, czy funkcjonariusz. Ale nie obrażajmy podprogowo. Nie atakujmy podprogowo. Tu są rzeczy, których my nie powinniśmy zobaczyć i podejrzewam, że duża część z nas tego nie widzi. To jest moja interpretacja - tłumaczył samorządowiec.

Na muralu dopatrzył się też znaku anarchii - w zielonych pnączach. - Ten znak jest tutaj umieszczony. To są kłącza w jagodach. On jest niezauważalny, ale bardzo dobrze widać, o co chodzi. Sami możecie sobie przeczytać, co ten znak oznacza. On mówi, co należy odrzucić, czyli m.in. konserwatywne społeczeństwo. Czyli oni nam mówią, że trzeba odrzucić tradycyjne wartości - grzmiał wójt.

Printscreen z sesji Rady Gminy Czeremcha i prezentacja wójta
Printscreen z sesji Rady Gminy Czeremcha i prezentacja wójta
źródło: obrady Rady Gminy Czeremcha w formule online

Wilk jako uderzenie w policjantów

Odniósł się też do widocznego na muralu wilka, który - w jego ocenie - wiąże się z wydarzeniami z Usnarza oraz jedną z wypowiedzi Władysława Frasyniuka dla TVN24.

'Ci żołnierze nie służą państwu polskiemu, to jest wataha psów'

.

- A słowo 'wataha' dotyczy wilków. I zobaczcie państwo - na tym muralu obok wilka jest kolor [niebieski], który nawiązuje do policji i do policyjnego munduru. Ja to tak widzę. To jest uderzenie w służby poprzez kolor. A wiemy, jak się potocznie mówi o policji [chodzi o nawiązanie do potocznego nazywania policjantów "psami" - przyp. red.]. W mojej ocenie tu wszystko na tym obrazie ma znaczenie - wyjaśniał dalej Wasiluk.

Wójt poinformował, że zaproponował zmianę kolorystyki muralu, bo nie chciał, by obraz w kogokolwiek uderzał. - Oczywiście definitywnie nie zgodzę się na taki mural [w dotychczasowej formie - przyp. red.]. Jestem osobą tolerancyjną, żeby była jasność. Moje wartości są chrześcijańskie i patriotyczne. Nie pozwolę jednak na to, by grupy społeczne atakowały nasze służby. Dlatego zaproponowałem minimalną zmianę - powiedział.

Dyrektorka zaskoczona interpretacją wójta

Dyrektorka GOK też była na sesji i przysłuchiwała się wypowiedzi wójta. Gdy została na koniec poproszona o odniesienie się do jego uwag, odpowiedziała, że nie jest w stanie, bo przyszła na posiedzenie na lekach uspokajających. Dodała jedynie, że przedstawiona interpretacja ją zaskoczyła.

Kilka dni wcześniej na stronie Domu Kultury napisała: 'Wychodząc naprzeciw mieszkańcom i nie chcąc ich dzielić, jak niektórzy twierdzą, co jest nieprawdą, usunęłam z muralu najbardziej - według dyskutujących w social mediach - kontrowersyjny element. Przepraszam, jeśli kogoś uraziłam, obraziłam, zawiodłam'.

Na słowa wójta zareagował jeden z mieszkańców - artysta, prof. Wojciech Prażmowski. - Kilka razy podkreślił pan, że to jest pańska interpretacja. No właśnie, szczęśliwie jesteśmy już po 1989 roku i mamy już prawo do interpretacji. Każdy może, na swoją modłę, w sposób bezpieczny interpretować naszą codzienność, rzeczywistość, a także sztukę. Moim zdaniem pan jednak dokonał pewnej nadinterpretacji. Pan, panie wójcie, jednak pokazuje to, czego na tym muralu nie ma - mówił Prażmowski.

Wójt zapowiedział, że choć mural mu się nie podoba i - w jego ocenie - uderza w służby mundurowe, nie zamierza zwolnić dyrektorki Gminnego Ośrodka Kultury. Barbara Kuzub-Samosiuk pełni tę funkcję od ponad 20 lat.

Jak tłumaczyła w TOK FM dyrektorka GOK, mural ma przedstawiać elementarne zasady człowieczeństwa, w tym chrześcijaństwa: pomoc bliźniemu, przebaczenie, tolerancję i otwartość na ludzi, niezależnie jacy są, jaki mają kolor skóry i jaką religię wyznają.

- Na muralu mamy tradycyjny podlaski stół, który symbolizuje naszą gościnność. Są regionalne przysmaki, w tym chleb pieczony w wiklinowym koszu czy dania podane w naszych tradycyjnych glinianych naczyniach. Do malowania muralu zaprosiliśmy wszystkich i przyszły bardzo różne grupy, w tym dzieci czy babcie z dziećmi - mówiła Barbara Kuzub-Samosiuk.

Jak dodała, zawsze miała poczucie, że na Podlasiu mieszka otwarte społeczeństwo, bo to region wielokulturowy. - Ale ten mit chyba niestety umiera - wskazała dyrektorka po tym, jak mural został uszkodzony.