,
Obserwuj
Świat

Zaginięcia na granicy polsko-białoruskiej. "Nikt ze służb tego nie monitoruje"

5 min. czytania
31.08.2024 08:00
Prawie 200 osób. Około 40 kobiet. Pojedyncze osoby nieletnie. Tak wygląda bilans zaginięć z ostatnich trzech lat na polsko-białoruskiej granicy. Kim są zaginieni? I dlaczego takie sytuacje wciąż mają miejsce?
|
|
fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Helsińska Fundacja Praw Człowieka opublikowała właśnie raport na temat tzw. wymuszonych zaginięć. Działacze Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka sprawdzali, jak wygląda procedura przyjmowania i rejestrowania zgłoszeń o zaginięciu w komendach policji i jakie działania są podejmowane w związku z prowadzeniem poszukiwań. Badali także skalę zjawiska, w tym liczbę prowadzonych postępowań i ich rezultaty. Ostateczny raport zawiera wyniki rocznych badań oraz rekomendacje zmian.

"Zaginieni na granicy polsko-białoruskiej"

Za nami 30 sierpnia - ustanowiony przez ONZ Międzynarodowy Dzień Ofiar Wymuszonych Zaginięć. To ważna data m.in. w kontekście tego, z czym od trzech lat mamy do czynienia na polsko-białoruskiej granicy, gdzie trwa kryzys humanitarny. Cudzoziemcy wciąż próbują dostać się do Polski przez lasy i bagna Puszczy Białowieskiej. Po części z nich - słuch niestety zaginął.

Jak wynika z raportu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, w ciągu ostatnich trzech lat na granicy zaginęło blisko 200 osób. - Ale tego typu dane zawsze są zaniżone, bo o wielu historiach nie wiemy - zastrzega w rozmowie z TOK FM Katarzyna Czarnota z HFPC. Główny problem dotyczy tzw. push-backów, czyli wyrzucania migrantów i migrantek z powrotem na Białoruś. Straż Graniczna najczęściej w ogóle nie ma tych osób w swoich statystykach. Jeśli danej osobie nie udaje się złożyć wniosku o ochronę międzynarodową, najczęściej w "papierach" nie ma o niej ani słowa. Trudno potwierdzić, czy była na granicy, czy też nie. - Często jest tak, że takie informacje mamy jedynie od rodzin, które szukają swoich bliskich - mówią nam aktywiści organizacji pozarządowych.

"W większości przypadków migranci i migrantki są zmuszani do powrotu do Białorusi bez weryfikacji ich tożsamości i bez przeprowadzenia przewidzianych prawem procedur administracyjnych przez funkcjonariuszy polskiego państwa - Straż Graniczną" - wskazują autorzy raportu. "Rodziny, które poszukują swoich zaginionych krewnych na terytorium Polski, zazwyczaj napotykają na bardzo trudne do pokonania bariery administracyjne, geograficzne oraz językowe w uzyskaniu informacji i doprowadzeniu do wszczęcia dochodzenia w celu odnalezienia bliskiej osoby. Z miejsca swojego pobytu, którym jest zazwyczaj odległy kraj pochodzenia, trudno im podjąć skuteczne działania" - czytamy w analizie Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

"Nie wszystkie zaginięcia są przyjmowane"

W związku z tym, że o części osób zaginionych w dokumentach Straży Granicznej nie ma nawet słowa, polskie władze rutynowo informują, że "nie posiadają żadnej wiedzy o zaginionej osobie i skali zjawiska". To aktywiści, obrońcy praw człowieka i wolontariusze o wiele częściej wiedzą, że ktoś jest poszukiwany. Bo to oni dostają takie zgłoszenia. "W związku z powyższym Polska dołączyła do krajów, przed którymi stoi wyzwanie opracowania nowych i długofalowych mechanizmów, które zapewniłyby poszanowanie praw osób zaginionych oraz ich rodzin" - piszą autorzy raportu.

Badacze - w rozmowie z TOK FM - przyznawali, że Polsce są dobrze sformułowane procedury dotyczące osób zaginionych. Tyle, że w przypadku migrantów procedury nie działają właściwie. Pierwsza rzecz to fakt, że "zaginięcie może zgłosić każda osoba, ale nie wszystkie zaginięcia są przyjmowane". - Drugi niepokojący trend to podważanie, czy dane osoby w ogóle były na terenie Polski i w związku z tym niewszczynanie poszukiwań - powiedziała w TOK FM dr Grażyna Baranowska.

Badacze w raporcie zwracają uwagę m.in. na konkretne przypadki ignorowania zgłoszeń o zaginięciach składanych przez obrońców praw człowieka i przedstawicieli HFPC, "co skutkowało odmową podjęcia działań poszukiwawczo-ratowniczych oraz uniemożliwiało rodzinom ofiar zaginięć dostęp do procedury ustalania tożsamości zmarłych migrantów poprzez weryfikację materiału DNA".

"Należy podkreślić, że funkcjonariusze policji uzasadniają nierzetelne działania faktem, że nie ma dowodów, iż "cudzoziemiec przekroczył granicę Polski" - czytamy w raporcie. Problem w tym, że policjanci "zasięgają języka" w Straży Granicznej, która - o czym już wspominaliśmy - nie rejestruje danych znacznej części osób przekraczających granicę i wyrzucanych na Białoruś.

Historie zaginionych

Raport opisuje m.in. historie osób, które - po zatrzymaniu w lesie - potrzebowały pomocy medycznej, bo były w bardzo złym stanie zdrowia. Odwożono je do pobliskiego szpitala.

"Na terenie podlaskich szpitali praktykowano sytuację pełnienia dozoru nad migrantami przez funkcjonariuszy Straży Granicznej, którzy mieli wystawiać warty na korytarzach szpitala i zapobiegać możliwościom kontaktu osobom tam przebywającym z pełnomocnikiem. Szczególnie niepokojące są przypadki, w których po udzieleniu osobie pomocy medycznej oraz przekazaniu listy zaleceń dotyczących konieczności dalszego leczenia, dochodziło do przymusowego odstawienia na linię granicy i zmuszenia danej osoby do przejścia na stronę białoruską"

- wskazują badacze.

Inna z historii dotyczy chorego na cukrzycę obywatela Syrii. Policji i Straży Granicznej przekazano informacje o złym stanie zdrowia i złych warunkach pogodowych - był październik 2023 roku.

"Przekazane informacje powinny były stanowić podstawę do klasyfikacji zaginięcia do poziomu pierwszego poszukiwania - ustalanego wówczas, gdy zachodzi ryzyko bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia"

- piszą autorzy raportu. Tak się jednak nie stało. Ostatecznie, ciało 23-latka zostało odnalezione przypadkowo niedaleko popularnego szlaku turystycznego - odnalazł je przyrodnik.

Wśród blisko 200 osób zaginionych - jak wskazuje nam Katarzyna Czarnota - 20 procent stanowiły kobiety, były też pojedyncze osoby nieletnie. - Oczywiście, może być tak, że część tych osób się odnalazła, nie ma z nimi kontaktu, nie ma kontaktu z ich rodzinami, nikt ze służb tego nie monitoruje - mówi Czarnota. Potwierdzeni zaginieni to obywatele Syrii, Kamerunu, Indii, Somalii i Afganistanu. Jedenaście rodzin zdecydowało się na skorzystanie z darmowej opieki prawnej Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, która wspiera rodziny w poszukiwaniach.

- Jeżeli zawrócona osoba uznana została za zaginioną - i jako taka jest poszukiwana - praktyka Straży Granicznej sprawi, że niemożliwe będzie ustalenie, czy formacja ta podejmowała wobec niej działania, a jeśli tak - to jakie. Co więcej, Straż Graniczna nie będzie nawet w stanie w sposób wiarygodny odpowiedzieć na pytanie, czy dana osoba była kiedykolwiek na terytorium Polski - wskazuje prawnik Marcin Sośniak, współautor raportu, prawnik Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Co znalazło się w rekomendacjach raportu?

Policjant, który odmawia przyjęcia zgłoszenia zaginięcia, powinien mieć obowiązek pisemnego uzasadnienia swojej decyzji. Jest też postulat, by osoba składająca zawiadomienie mogła się odwołać od decyzji funkcjonariusza o odstąpieniu od przyjęcia zawiadomienia. Autorzy raportu wskazują też na konieczność zmiany rozporządzenia MSWiA, tak, aby pogranicznicy mieli obowiązek ustalania danych osobowych osób zawracanych do linii granicy państwowej i przekazywania tych informacji policji.

Badacze apelują również o to, o co obrońcy praw człowieka zabiegają od wielu miesięcy, czyli o wycofanie z obiegu niezgodnego z prawem krajowym i międzynarodowym przepisu, który dopuszcza push-backi. Autorzy badania wskazują również na "konieczność podjęcia debaty nad suwerennością terytorialną polegającą na kontrolowaniu granicy oraz wiedzy o tym, kto wjeżdża, a kto wyjeżdża". Chodzi o to, by zapewnić migrantom i osobom ubiegającym się o azyl w Polsce "legalne i bezpieczne rozwiązania w zakresie mobilności", co - w opinii ekspertów - da Polsce możliwość kontroli nad migracjami.

Autorki i autorzy raportu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka to Katarzyna Czarnota, Grażyna Baranowska, Olga Wanicka, Marcin Czachor oraz Marcin Sośniak.

Cały raport: "Zaginieni na granicy polsko-białoruskiej".