,
Obserwuj
Świat

Szokujące doniesienia z granicy. "Pobili nas i zabrali telefony"

3 min. czytania
04.09.2024 10:02
Grupa Granica i Stowarzyszenie "We are monitoring" właśnie opublikowali raport o sytuacji na polsko-białoruskiej granicy w 2023 roku, czyli - w większości - jeszcze za rządów PiS. Niestety, jak piszą jego autorzy i autorki, każdy przypadek przemocy z 2023 roku ma swój odpowiednik w pierwszej połowie 2024.
|
|
fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Raport nosi tytuł "Gaz pieprzowy w butelce wody''. - Jest to tytuł symboliczny, dlatego że w 2023 roku po raz pierwszy zarejestrowano użycie plecakowych miotaczy gazu na granicy polsko-białoruskiej. I to użycie gazu, niestety, stało się tutaj czymś powszechnym. To jedna z form przemocy wobec ludzi. Obecnie prawie każda grupa miała z gazem pieprzowym do czynienia - mówiła w rozmowie z TOK FM Joanna Sarnecka z Grupy Granica.

Z raportu wynika, że w 2023 roku udokumentowano 2800 przypadków pushbacków, czyli wyrzucania ludzi z Polski do Białorusi. Dotyczyło to 1775 osób w drodze - liczby się nie pokrywają, bo niektórzy byli wyrzucani wielokrotnie. Grupa Granica wskazuje, że co najmniej 120 osób należało do grup wrażliwych - byli to małoletni, kobiety w ciąży, osoby starsze i wymagające opieki medycznej. Aż 601 osób opowiedziało o tym, że w trakcie pushbacku doświadczyły przemocy ze strony polskich funkcjonariuszy.

"Opracowanie to oddajemy w Wasze ręce latem 2024 roku, siedem miesięcy po objęciu władzy przez koalicję rządową, półtora miesiąca po wprowadzeniu przez nowy rząd strefy buforowej, której podstawa prawna oparta jest na tej przygotowanej jeszcze przez rząd Prawa i Sprawiedliwości. Przeciwko jej wprowadzeniu protestują organizacje polskie i międzynarodowe" - piszą autorzy i autorki raportu.

"Nie macie dziś szczęścia"

W dokumencie poznajemy też historie konkretnych osób.

Strażnik zapytał mnie: 'Chcesz jechać do Niemiec, prawda?'. Odpowiedziałem: 'Nie, chcę zostać w Polsce'. On wtedy odpowiedział: 'W takim razie nie macie dziś szczęścia. Wypychamy was do Białorusi'

- to opowieść Hamzy, który doświadczył pushbacku na początku 2023 roku. Podobne doświadczenia ma Amadi. Wierzył, że uda mu się złożyć wniosek o status uchodźcy: "Podpisaliśmy ze strażnikami granicznymi jakieś papiery. Przetłumaczyli je dla nas. Spodziewaliśmy się, że zabiorą nas do ośrodka, nawet nam to powiedzieli. Mieliśmy jechać do ośrodka, a później zabrali nas na granicę i powiedzieli coś takiego: 'Wracajcie do Białorusi, wypychamy was. To było wszystko'".

Aktywiści Stowarzyszenia "We are monitoring" i Grupy Granica podkreślają, że każdy opisany w raporcie pushback z 2023 roku ma w 2024 swój odpowiednik - równie brutalny i poniżający. Na każdą udokumentowaną wywózkę ze szpitala przypada kolejna.

"Oni [polskie służby] nas pobili i zabrali nam telefony - wszystkim, oprócz tej dziewczyny, która miała schowany. Wzięli nasze torby i wszystkie nasze rzeczy. I znowu zabrali nas z powrotem do Białorusi. Byliśmy wyczerpani i umieraliśmy [z głodu] w tym czasie. W końcu zabrali nas z powrotem. Teraz jesteśmy uwięzieni między Białorusią i Polską. Białoruska armia zabrania nam powrotu, nie ma jedzenia, nie ma picia, nie ma butów ani ubrań. Bardzo cierpimy. Wykańcza nas zimno i deszcz. Jesteśmy w lesie od miesiąca i dwóch dni" - to kolejna z opowieści z pogranicza, jednej z osób z Syrii.

Nowa władza, stare zwyczaje

- Po wyborach z 15 października, niestety, nic się nie zmieniło. Zmieniają się formy przemocy, cały czas mamy do czynienia z pushbackami. (...) To, co jest w raporcie, jest jedynie wycinkiem rzeczywistości. Opisujemy te osoby, które zgłosiły się do nas po pomoc, zgodziły się porozmawiać i udzielić informacji, a to jest przecież tylko jakaś część tej rzeczywistości. Bo rzeczywistość jest jeszcze bardziej pełna przemocy, dużo więcej osób jej doświadczyło, a i tak liczby, które są w naszym raporcie, są zatrważające - mówiła Sarnecka.

'Znikający' migranci. Potwierdzające niepokojące doniesienia z granicy

W 2023 roku opinia publiczna dowiedziała się o ponad 20 zmarłych na granicy polsko-białoruskiej, w tym co najmniej 19 osobach znalezionych po stronie polskiej i co najmniej 14 - po stronie białoruskiej. Jak czytamy w raporcie, najczęstszą bezpośrednią przyczyną zgonu była hipotermia, rzadziej - utonięcie. W kilku przypadkach nie było już możliwości ustalenia przyczyny zgonu. "W co najmniej dwóch przypadkach towarzysze podróży usiłowali wzywać do chorej i słabnącej osoby systemową pomoc medyczną, ale prośby te zostały zignorowane przez funkcjonariuszy lub potraktowane nie dość poważnie, a dla proszących o pomoc skończyły się pushbackiem".

Kryzys na pograniczu trwa już trzy lata. W lasach wciąż są ludzie potrzebujący pomocy. W tej chwili udzielanie im wsparcia jest utrudnione. Na granicy polsko-białoruskiej od połowy czerwca obowiązuje bowiem strefa buforowa. Została wprowadzona na trzy miesiące, ale - jak zapowiedział szef MSWiA Tomasz Siemoniak - prawdopodobnie będzie przedłużona.