,
Obserwuj
Świat

Holland oburzona słowami Tuska. Dostało się też Sienkiewiczowi. "Cynizm"

4 min. czytania
14.10.2024 15:34
Słowami premiera o tym, że Polska będzie zawieszać prawo do azylu dla migrantów, zaskoczona jest Agnieszka Holland. - Oczywiście, Donald Tusk ma jakieś cele polityczne, ale rezygnacja z wszelkich wartości, na których budowana była Unia Europejska, jest posunięciem szalenie ryzykownym - ocenia w rozmowie z TOK FM reżyserka.
|
|
fot. Marian Pulawski/REPORTER / Marian Pulawski/REPORTER

W sobotę na konwencji Koalicji Obywatelskiej premier Donald Tusk zapowiedział, że nowa strategia migracyjna Polski ma zawierać m.in. możliwość zawieszania prawa do azylu - na określony czas i na określonym terytorium. Słowa szefa rządu wywołały oburzenie wielu organizacji pozarządowych oraz osób pomagających uchodźcom. O sprawie rozmawiamy z Agnieszką Holland, reżyserką i twórczynią filmu 'Zielona granica'.

Anna Gmiterek-Zabłocka, TOK FM: Jak pani odebrała słowa premiera o tym, że Polska będzie mogła zawiesić na jakiś czas prawo do azylu dla migrantów i migrantek?

Agnieszka Holland: Odebrałam to bardzo negatywnie, z wielkim bólem i lękiem o to, jaki będzie ciąg dalszy. Ta szokująca wypowiedź nie jest pierwszą taką deklaracją obecnego rządu. Przypomnę, że wcześniej uchwalono ustawę o warunkach użycia broni, którą niektórzy nazywają 'licencją na zabijanie na granicy'. To była pierwsza tak radykalna decyzja obecnego rządu.

Co panią najbardziej niepokoi?

Obawiam się wpływu tego typu retoryki i zgody na łamanie prawa - na opinię publiczną i na stan świadomości społecznej. Oczywiście, Donald Tusk ma jakieś cele polityczne, ale rezygnacja z wszelkich wartości, na których budowana była Unia Europejska, jest - w mojej ocenie - posunięciem szalenie ryzykownym.

Niestety, to nie jest jednostkowe. Obecnie w Europie taki jest trend - po 2015 roku liberalno-demokratyczne rządy w Europie zobaczyły, że migracja to dobry temat polityczny, ponieważ lęk przed migracją jest łatwy do rozniecenia, da się nim manipulować i wpływa on na decyzje wyborcze. Dlatego elity polityczne postanowiły "wziąć byka za rogi" i radykalizują swój przekaz na temat migracji. Zaczynają używać tej narracji, niejednokrotnie przekraczającej granicę rasizmu czy neofaszystowskiej retoryki. Moim zdaniem to potworny błąd.

Te antyimigranckie wypowiedzi słyszeliśmy do tej pory głównie z ust skrajnej prawicy.

Tak, ale to się zmienia. I ta narracja staje się do przyjęcia dla najszerszych grup obywateli, którzy ulegają wirusowi strachu i lęku przed utratą bezpieczeństwa. Są gotowi zaakceptować tego typu łamanie prawa i likwidację podstawowych wartości, na których opiera się europejska cywilizacja. Uznają, że skoro tak mówią "nasi" politycy, to znaczy, że tak musi być. W efekcie budzi się ksenofobia i zgoda na łamanie prawa.

W poniedziałkowym wywiadzie w telewizji Polsat były minister kultury, a dziś eurodeputowany, Bartłomiej Sienkiewicz powiedział m.in.: "Środowiska ochrony praw człowieka to ludzie odklejeni od rzeczywistości, ich poziom manipulacji i fałszu jest niebywały". Odniósł się w ten sposób do wypowiedzi szefowej Amnesty International, która skrytykowała zapowiedź premiera w sprawie prawa do azylu. 

Ciekawe, co powiedziałby pan Sienkiewicz, gdyby to jego prawa zawieszono. Czy również kpiłby z tych, którzy to krytykują? W momencie, gdy godzimy się na to, że polska konstytucja, ustawy, umowy międzynarodowe czy konwencje nie mają żadnego znaczenia i możemy sobie z nimi robić, co nam się podoba - to prawa obywatela Sienkiewicza również mogą być w każdej chwili naruszone. Przecież to jest równia pochyła. Człowiek tak doskonale znający historię, inteligentny, który mówi takie rzeczy wykazuje się albo skrajnym konformizmem, albo cynizmem.

Donald Tusk mówi dużo o tym, że mamy wojnę za naszą wschodnią granicą i że musimy dbać o bezpieczeństwo, bo sytuacja jest wyjątkowa.

Ale my to wszystko wiemy. Tylko nie można przeciwstawiać bezpieczeństwa - człowieczeństwu. W momencie, gdy podejmujemy takie a nie inne działania, ulegamy szantażowi i manipulacji ze strony takich dyktatorów jak Putin czy Łukaszenka. I w gruncie rzeczy to, co mówi premier - że prawo do azylu jest wykorzystywane przez Łukaszenkę i Putina - to demagogia, na którą nie wiem, kto się może nabrać.

W zeszłym roku Polska przyjęła jakieś osiem tysięcy wniosków o azyl, z czego ochronę dostał zaledwie jakiś nikły procent z tego. To są bardzo niewielkie liczby. Putin i Łukaszenska miażdżą podstawowe wartości unijne, a my się nabieramy na tego typu szantaż. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że migrację trzeba się starać ograniczyć, ale na pewno nie w taki sposób jak łamanie praw człowieka. Do czego nas to doprowadzi? Na pewno do niczego dobrego.

Nakręciła pani film "Zielona granica" po wielu rozmowach z aktywistami i wolontariuszami, którzy na Podlasiu pomagają, po poznaniu historii ludzi, którzy próbowali dostać się do Polski - niektórym się to udało. I teraz słyszy pani te słowa Donalda Tuska z soboty. Jest pani wkurzona, zszokowana czy może wprost przeciwnie? 

Jestem zaskoczona radykalizmem wypowiedzi i - powiedziałabym - cynizmem. Bo przy tych wypowiedziach pojawia się dużo nieprawdy ze strony premiera i polityków m.in. jego obozu. Chodzi o przedstawianie sytuacji na polsko-białoruskiej granicy. Można przedstawiać wszystkich znajdujących się tam migrantów jako silnych osiłków, którzy organizują się w hordy i są niebezpieczni. Ale wiemy - a doskonale wiedzą o ludzie, którzy na tej granicy mieszkają i którzy pomagają ludziom w drodze - że to tylko część rzeczywistości. Pojawiają się tam też przecież kobiety, dzieci, osoby starsze.

W pani ocenie, będą protesty osób sprzeciwiających się decyzjom premiera? Protesty tych, którzy wychodzili na ulice za rządów PiS?

Porażający był dla mnie procent akceptacji dla ustawy, dającej "licencję na zabijanie" - bo to było 85 procent osób, które były "za". Widać jak łatwo ludzie ulegają takiemu szantażowi bezpieczeństwa i pewnej demagogii, zwalniającej ich z moralnej refleksji nad tym, z czym mamy do czynienia. Dlatego sądzę, że społeczeństwo - w szerokim rozumieniu tego słowa nie wyjdzie na ulice. Ale wyjdą ci, których zawsze jest wielka mniejszość, czyli tzw. sprawiedliwi - obrońcy praw człowieka i człowieczeństwa.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>