,
Obserwuj
Świat

Gorąco w Jedwabnem. "Na groby polskich obywateli przychodzą pluć inni Polacy"

tokfm.pl
2 min. czytania
10.07.2025 14:41
- Tolerancja polityków wszystkich opcji dopuszczająca prokremlowskie, skrajnie prawicowe narracje doprowadziła do sytuacji, w której na groby kilkuset zamordowanych mieszkańców Jedwabnego, polskich obywateli, przychodzą pluć inni Polacy - relacjonował słowa uczestników obchodów zbrodni w Jedwabnem Jakub Medek z TOK FM.
|
|
fot. Marek Maliszewski/REPORTER / MAREK MALISZEWSKI/REPORTER
  • Około stu osób zebrało się w Jedwabnem, żeby uczcić pamięć 340 tamtejszych Żydów zamordowanych w 1941 roku;
  • Kilkakrotnie więcej było uczestników "alternatywnych obchodów" - narodowców, którzy kwestionują polskie sprawstwo zbrodni;
  • Jakub Medek relacjonował w TOK FM, że doszło do przepychanek, a grupa prawicowców z Grzegorzem Braunem krzyczała "wolna Palestyna".

Około stu osób uczciło w Jedwabnem (woj. podlaskie) pamięć Żydów zamordowanych 10 lipca 1941 roku. Według Instytutu Pamięci Narodowej, za zbrodnię odpowiadają inspirowani przez Niemców mieszkańcy miejscowości. Skrajna prawica nie przyjmuje tego do wiadomości i co roku, w rocznicę, urządza na miejscu alternatywne uroczystości.

Tym razem również tak było. Jak relacjonował reporter TOK FM Jakub Medek, narodowców z Grzegorzem Braunem na czele było wielokrotnie więcej niż uczestników obchodów. A dodatkowo, jak dodał, ustawili dwie duże sceny.

Prawicowcy przez większość czasu byli cicho, dopiero kiedy naczelny rabin Polski Michael Schudrich przeszedł na drugą stronę polnej drogi do kirkutu (cmentarza), zaczęli krzyczeć "wolna Palestyna". - Doszło do pojedynczych, dość szybko uspokojonych przez policję, przepychanek - mówił też reporter TOK FM.

Jego zdaniem, policji na miejscu powinno być więcej, z uwagi na dużą dysproporcję między biorącymi udział w uroczystościach a tymi, którzy są "sterowani przez Kreml" i chcą zakłócić obchody. - Do reakcji policji doszło dopiero, kiedy były rękoczyny, ktoś kogoś popchnął - dopowiedział.

- Przyjeżdżam do Jedwabnego od ponad 20 lat. Dzisiaj rozmawiałem z wieloma osobami, z którymi widuję się co roku. Mówią zgodnie, że mają ściśnięty żołądek, że państwo polskie i tolerancja polityków wszystkich opcji dopuszczająca prokremlowskie, skrajnie prawicowe narracje doprowadziła do sytuacji, w której na groby kilkuset zamordowanych mieszkańców Jedwabnego, polskich obywateli, przychodzą pluć inni Polacy - podkreślał Medek.

Reporter przypomniał, że co roku w dniu obchodów rabin Schudrich odmawia mu komentarza, twierdząc, że to nie czas na politykę. Komentował za to ks. Wojciech Lemański. - Tak naprawdę w kontekście uczczenia ich pamięci (pomordowanych) nie ma absolutnie żadnego znaczenia, czy zostali zabici przez Niemców, przez Niemców z pomocą lokalnych mieszkańców czy przez mieszkańców inspirowanych przez Niemców. Istotne jest to, żeby ich wspomnieć - cytował jego słowa Medek.

Pogrom w Jedwabnem

10 lipca 1941 r. w Jedwabnem - jak ustalił Instytut Pamięci Narodowej - co najmniej 340 Żydów zostało zamordowanych przez grupę polskich mieszkańców. Większość ofiar została spalona żywcem w stodole. IPN podkreślił, że zbrodnia miała niemiecką inspirację, ale jej wykonawcami było co najmniej 40 Polaków.

Pomnik upamiętniający ofiary w Jedwabnem nie zawiera informacji o sprawcach zbrodni.