Trump nie odpuszcza Grenlandii. Na Kremlu strzelają korki od szampana
USA nie osiągnęły z Danią i Grenlandią porozumienia ws. arktycznej wyspy. - To jest kwestia sojuszu, za którym idą zyski dla Stanów Zjednoczonych. Koszt zarówno polityczny, jak i materialny, może być wymierny dla USA - mówił w TOK FM Marcin Fatalski.
Niczym zakończyło się środowe spotkanie w Białym Domu w sprawie Grenlandii. Szefowie MSZ Danii i Grenlandii spotkali się z wiceprezydentem i sekretarzem stanu USA. Spór o Grenlandię to konflikt między dwoma krajami, które należą do NATO.
Czy te różnice zdań między członkami militarnego sojuszu sprawiają, że na Kremlu szampan leje się strumieniami? - Ta sytuacja jest na rękę kierownictwu rosyjskiemu. Choć z prezydentem Trumpem jest taki problem, że jest nieprzewidywalny. I dla wrogów, i dla przyjaciół. Trump uważa, że to jego atut. Rodzaj gry, która wprowadzając chaos, paraliżuje współgracza - mówił w "Wywiadzie politycznym" dr Marcin Fatalski z Instytutu Amerykanistyki i Studiów Polonijnych Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Jak ocenił, konsekwencje obecnej sytuacji dla polityki amerykańskiej i wiarygodności USA będą poważne, ale odłożone w czasie. - Widzimy czasami w perspektywie, kiedy wyborcy wreszcie odwracają się od ugrupowania politycznego i odmawiają mu wsparcia - zaznaczył gość TOK FM.
- Na zasadzie kropla drąży skałę? - pytała Karolina Lewicka. - Tak może być z reputacją Stanów Zjednoczonych. A to jest kwestia sojuszu, za którym idą zyski dla Stanów Zjednoczonych. Koszt zarówno polityczny, jak i materialny, może być wymierny dla USA - zwrócił uwagę rozmówca Karoliny Lewickiej.
Źródło: TOK FM