Tusk o "nieplanowanym" punkcie szczytu w Paryżu. "Żeby w Waszyngtonie było jasne"
Podczas wtorkowego spotkania liderów państw koalicji chętnych we Francji omówione zostaną szczegóły "deklaracji paryskiej", która ma być potwierdzeniem woli pełnej współpracy europejsko-amerykańskiej na rzecz gwarancji bezpieczeństwa, wsparcia Ukrainy i jej odbudowy po wojnie - powiedział przed wylotem na szczyt premier Donald Tusk. Szef rządu poinformował, że podczas spotkania poruszony zostanie również temat Grenlandii po żądaniach amerykańskich władz wobec tej wyspy.
- Przedstawiciele 35 państw spotkają się w Paryżu na szczycie koalicji chętnych, aby omówić przyszłe gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy oraz potwierdzić współpracę europejsko-amerykańską;
- Polska będzie reprezentowana przez premiera Donalda Tuska, który na briefingu przed wylotem do francuskiej stolicy podkreślił znaczenie zacieśnienia współpracy międzynarodowej dla osiągnięcia rozejmu i odbudowy Ukrainy;
- Nieplanowanym tematem szczytu będzie kwestia Grenlandii, związana z obawami po wypowiedziach prezydenta USA Donalda Trumpa o możliwej aneksji wyspy.
Przedstawiciele 35 państw wezmą we wtorek udział w kolejnym spotkaniu koalicji chętnych, czyli krajów wspierających Ukrainę, w Paryżu. Celem szczytu jest zademonstrowanie zbliżenia stanowisk USA, Europy i Ukrainy w sprawie przyszłych gwarancji bezpieczeństwa dla Kijowa.
Liderzy omówią szczegóły "deklaracji paryskiej"
Polskę będzie reprezentował premier Donald Tusk. We wtorek podczas briefingu prasowego przed wylotem do Paryża szef rządu powiedział, że przywódcy państw będą dyskutować szczegóły "deklaracji paryskiej". Ma ona być potwierdzeniem woli pełnej współpracy europejsko-amerykańskiej na rzecz gwarancji bezpieczeństwa, wsparcia Ukrainy i jej odbudowy po wojnie.
- A przede wszystkim uzyskania uczciwych i bezpiecznych z punktu widzenia Ukrainy i Europy warunków pokoju lub przynajmniej rozejmu. Celem tego paryskiego spotkania jest zacieśnienie i ujednolicenie stanowiska europejskiego i amerykańskiego, bo tylko taka presja ma szansę zmusić Rosjan do poważnego potraktowania kwestii przerwania ognia, a następnie pokoju - podkreślił Tusk.
Jak dodał, podczas rozmów dyskutowane będą także pewne elementy przyszłych dokumentów, w tym 20-punktowego planu pokojowego oraz opisujących współpracę państw europejskich i Stanów Zjednoczonych w odbudowie Ukrainy.
Spotkaniu w Paryżu będą przewodniczyć prezydent Francji Emmanuel Macron i premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer. Oprócz przywódców krajów europejskich wezmą w nim udział prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, specjalni wysłannicy prezydenta Donalda Trumpa, a także m.in. premier Kanady Mark Carney, sekretarz generalny NATO Mark Rutte i szef Rady Europejskiej Antonio Costa. Niektórzy uczestnicy dołączą do spotkania online.
Tematem też Grenlandia
Szef polskiego rządu przekazał, że "nieplanowanym i nieprzewidzianym" wcześniej tematem, który zostanie poruszony na szczycie w Paryżu, będzie kwestia Grenlandii. - Ona wzbudziła bardzo duże emocje w całej Europie - zauważył. Zaznaczył, że żaden członek Paktu Północnoatlantyckiego nie powinien atakować czy grozić innemu członkowi paktu. - Inaczej NATO traciłoby sens, gdyby w obrębie tego paktu dochodziło do konfliktu czy wzajemnych agresywnych kroków - powiedział.
Dodał, że solidarność europejska i poszanowanie integralności państw europejskich są elementarnymi kwestiami oraz że Dania może liczyć na solidarność całej Europy. - Równocześnie tutaj Polska jest jednym z najlepszych przykładów, że trzeba robić wszystko, aby więzi europejsko-amerykańskie, te więzi transatlantyckie, (...) nie ucierpiały w tych najbliższych dniach i miesiącach wskutek takich czy innych zapowiedzi, decyzji czy nieporozumień - mówił Tusk.
Zaznaczył, że chciałby, aby w Waszyngtonie było dla wszystkich jasne, że jakiekolwiek próby rozbicia czy podważania istoty NATO, czy Paktu Północnoatlantyckiego nie spotkają się z akceptacją w żadnym kraju europejskim. Jednocześnie wskazał, że Polska musi być jednym z tych państw, które będzie dbało o zachowanie strategicznej więzi europejsko-amerykańskiej.
Prezydent USA Donald Trump w niedzielnym wywiadzie dla magazynu "The Atlantic" odniósł się do obaw, że po sobotniej interwencji militarnej w Wenezueli zrealizuje swoje wielokrotne zapowiedzi przyłączenia Grenlandii, która jest autonomicznym terytorium Danii, do USA. Dziennikarz zapytał prezydenta USA o słowa sekretarza stanu Marca Rubio, który powiedział, że atak na Wenezuelę pokazuje, że "jeśli (Trump) mówi, że coś zrobi (...), to nie są to puste słowa".
Trump odparł, że to do innych należy interpretacja tych słów. - Naprawdę nie wiem. (...) Wiesz, nie odnosiłem się wtedy do Grenlandii. Ale potrzebujemy Grenlandii, absolutnie. Potrzebujemy jej dla obrony - powiedział Trump, dodając, że wyspa jest "otoczona przez chińskie i rosyjskie statki".
Źródło: PAP, TOK FM. Fot. Pawel Wodzynski/East News