Chmielarz "chciał rzucić pisanie", a teraz pisze 22 książkę. "Znów chcę zaskoczyć"
Przez długie lata bałem się tworzyć siebie wokół słowa pisarz - mówi w TOK FM Wojciech Chmielarz, autor bestsellerowych kryminałów o komisarzu Mortce. Teraz pracuje nad 22 książką i jak deklaruje "ponownie chce zaskoczyć".
- Wojciech Chmielarz opowiedział w TOK FM o dwóch punktach zwrotnych, które zdecydowały o jego drodze zawodowej;
- "Dopiero w 2018 r. najbardziej uwierzyłem w to, że jestem pisarzem" - wyznał w podkaście "Punkt zwrotny";
- Zdradził również, nad czym teraz pracuje.
Autor bestsellerowych kryminałów o komisarzu Mortce Wojciech Chmielarz wydał kolejną, 21 książkę. To "Złotowłosa".
- Mam dreszcze. Szczególnie, jeśli wydaję książkę taką jak teraz, która jest troszeczkę inna od innych, bo też co pewien czas staram się robić coś innego. Tak więc jest we mnie niepokój, jak to czytelnicy i czytelniczki odbiorą? Jak to zostanie przyjęte? Czy dobrze to napisałem, czy źle? - przyznał w podkaście TOK FM pt. "Punkt zwrotny" pisarz Wojciech Chmielarz.
Jak od razu dodał, "Złotowłosa" jest "bardzo kameralną" opowieścią, bo dzieje się w jednym miejscu, w domu nad jeziorem niedaleko Augustowa. - Jest to też powieść bardzo gęsta i bardzo straszna. Chyba jedna z najmroczniejszych moich książek - dodał w rozmowie z Karoliną Oponowicz.
"Okazało się, że czekają na mnie"
- Kiedy był taki moment, że powiedziałeś sobie: "Stary, jesteś pisarzem"? - pytała prowadząca.
- Dopiero w 2018 r. najbardziej uwierzyłem w to, że jestem pisarzem - odpowiedział Wojciech Chmielarz.
Sprawdź, czy wiesz, co ważnego wydarzyło się w mijającym tygodniu. Tylko najbardziej zorientowani udzielą więcej niż 8 dobrych odpowiedzi...
Quiz: Myślisz, że jesteś na bieżąco? Sprawdź się w quizie o najważniejszych wydarzeniach ostatniego tygodnia!
Wskazał w tym kontekście na Targi Książki i premierę "Żmijowiska". Dokładnie moment, dodał, kiedy szedł podpisywać książki do wydawnictwa Marginesy. - Mijałem strasznie długą, ciągnącą się przez pół stadionu kolejkę. Zastanawiałem się, na kogo ci ludzie czekają. Okazało się, że czekają na mnie i wtedy też stwierdziłem, że chyba się udało - opowiadał.
Przyznał też, że 2018 był też tym rokiem, w którym okazało się, że jest się w stanie utrzymać z pisania.
Ale, jak od razu zastrzegł, były w jego życiu dwa punkty zwrotne. - Pod względem przełomu dużo ważniejsza była książka wydana wcześniej, czyli "Cienie", choć nie odniosła takiego sukcesu. Nie została ekranizowana. Nie sprzedaliśmy tylu a tylu egzemplarzy, choć sprzedała się świetnie. Natomiast była to pierwsza książka, gdzie widziałem, że ludzie zaczęli ją kupować - podkreślił.
"Przez długie lata bałem się tworzyć siebie wokół słowa pisarz"
Chmielarz, który sam o osobie mówi też, że "jest niedoszłym inżynierem i dziennikarzem oraz byłym analitykiem gospodarczym, a także specem od białego wywiadu i niemal prywatnym detektywem", na sukces wydawniczy czekał długo. Przez lata, jak przyznał w TOK FM, książki wydawał regularnie i miały one bardzo dobre recenzje - dostał np. nagrodę Wielkiego Kalibru - jednak "prawie nikt ich nie czytał". - Chyba żadna z moich książek do 2018 roku nie osiągnęła sprzedaży na poziomie 5000 egzemplarzy - przyznał.
Stąd, mówił też, "przez długie lata bał się tworzyć siebie wokół słowa pisarz".
- Zawsze marzyłem o tym, żeby być pisarzem i jednocześnie bardzo się bałem rozczarowania związanego z tym, że: "nazwę się pisarzem, a okaże, że moje książki są słabe, że nikt ich nie kupuje, że muszę zakończyć tę przygodę. Szczególnie, że były takie momenty, dwa, w moim życiu, kiedy już prawie to pisanie książek, rzuciłem. Stwierdziłem: "To nie jest dla mnie", "Nie ma sensu tego robić". Ale, jak od razu dodał, była jedna rzecz, który go powstrzymała.
- Ponieważ byłem zawodowym pisarzem, więc jak większość zawodowych pisarzy byłem spłukany i moim jedynym źródłem utrzymania była wtedy zaliczka, którą dostałem za kolejną książkę. Gdybym jej wtedy nie napisał, to musiałbym tę zaliczkę zwrócić, na co nie mogłem sobie pozwolić. Tak więc musiałem jeszcze tę książkę napisać, tą książką było "Żmijowisko" - dopowiedział.
"To cenna pamiątka, ale nie opublikuję jej nigdy"
Inne ważne punkty w jego karierze pisarza? To ten, jak wskazał, kiedy napisał książkę "Blizny", która miała być jego debiutem. Wysłał ją do wszystkich wydawnictw w Polsce i - jak mówił - te, które odpisały, odmówiły.
- Z perspektywy czasu się z tego cieszę, bo była straszna. Mam ją nadal, to cenna pamiątka, ale nie opublikuję jej nigdy. (...) Pamiętam do dziś, że wszystkie odmowy bardzo mocno przeżyłem. Wtedy też stwierdziłem, że podejmę ostatnią próbę pisarską. Napiszę jeszcze jedną książkę - jeśli nikt nie będzie chciał jej wydać, to znaczy, że nie dane jest mi zostać pisarzem - opowiadał.
A że doszedł, jak mówi, do wniosku, że w "Bliznach" udała mu się intryga kryminalna, to stwierdził: "Dobra, to napiszmy kryminał. Być może kryminał to jest ten język i ten gatunek, w którym potrafię opowiadać historię. Spróbujmy". - Napisałem wtedy "Podpalacza". Wysłałem go już wtedy tylko do dwóch wydawnictw w Polsce. Jedno odmówiło, a drugie - wydawnictwo Czarne - zgodziło się tę książkę wydać - dodał Wojciech Chmielarz.
A nad czym pracuje teraz? Jak deklaruje, "ponownie chce zaskoczyć i pisze... horror". - To znów coś innego. Natomiast pół żartem, pół serio chciałbym w końcu napisać książkę, w której nikt nikogo nie zabija - skwitował w TOK FM.
Źródło: TOK FM