Co dalej z budżetem NFZ? "Nie wywoływać kolejnej wojenki polsko-polskiej"
Nie jest dramatycznie źle, ale nie jest rewelacyjnie. Tak stan polskiej służby zdrowia ocenił w "Poranku TOK FM" wiceprezes NFZ Jakub Szulc. Piątek to kolejny dzień dyskusji o ochronie zdrowia, tym razem - po rządowym szczycie medycznym - kolejny odbędzie się u prezydenta Karola Nawrockiego.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jaki był efekt rządowego szczytu medycznego?
- Ile pieniędzy budżet państwa wpłacał do NFZ w poprzednich latach?
- Które ustawy "dramatycznie zmieniły krajobraz" według wiceprezesa NFZ Jakuba Szulca?
W piątek odbędzie się prezydencki szczyt zdrowotny "Na ratunek ochronie zdrowia". Do piątku prezydent Karol Nawrocki ma też czas na podjęcie decyzji w sprawie nowelizacji, która umożliwi przekazanie NFZ blisko 3,6 mld zł z Funduszu Medycznego.
Wczoraj odbył się szczyt medyczny "Bezpieczny pacjent", zorganizowany przez minister zdrowia Jolantę Sobierańską-Grendę. Wzięli w nim udział m.in. premier Donald Tusk i minister finansów Andrzej Domański. Premier przekonywał, że NFZ nie jest bankrutem. Zastrzegł jednak, że pieniądze na zdrowie należy wydawać optymalnie i że rząd nie planuje podnieść składki zdrowotnej.
Wiceprezes NFZ Jakub Szulc w "Poranku TOK FM" powiedział, że jednym z wniosków rządowego szczytu jest apel premiera, "żeby nie wywoływać kolejnej wojenki polsko-polskiej o zdrowie i raczej usiąść do stołu i szukać porozumienia".
- Mnie bardzo przeszkadza w ochronie zdrowia to, że zawsze dyskusja jest bardzo spolaryzowana, czyli w zależności od tego, jak się zmieniają uczestnicy sceny politycznej, to jest albo bardzo źle, albo bardzo dobrze - podkreślił Szulc. - Nie jest ani dramatycznie źle, ale nie jest też oczywiście rewelacyjnie - dodał gość Jacka Żakowskiego.
Jak mówił "czas mija, pieniędzy w systemie przybywa, a problemem pozostają cały czas takie same". Wskazał, że zmieniają się też oczekiwania społecznego dotyczące ochrony zdrowia.
- Finansujemy zupełnie inne metody leczenia niż finansowaliśmy 15 czy 20 lat temu. Jedna rzecz, która się na przestrzeni lat zmieniła, to wynagrodzenia w służbie zdrowia, które były bolączką, a które bolączką w żaden sposób już nie są - dodał.
Jacek Żakowski przypomniał, że reforma z 1999 roku zakładała, że składka zdrowotna w Polsce wyniesie 11 proc. - Miało być 11 proc., a jest 9 proc. to nic dziwnego, że brakuje. Ktoś to nie bez sensu wyliczył, pan też brał udziału w tych pracach - mówił Żakowski.
Szulc wskazał, że "dla przykładu Czesi mają 13 proc. a Niemcy, jeżeli dodamy do tego ubezpieczenie opiekuńcze, to ponad 16 proc. składki zdrowotnej". - Jeżeli spojrzymy na systemy na świecie, to w zasadzie wszystkie systemy składkowe borykają się z mniejszymi lub większymi problemami, czyli są coraz mniej stabilne i wydolne. To wynika z bardzo prostego faktu, czyli bardzo szybkiego postępu technologicznego w medycynie. A technologia kosztuje, plus starzenie się populacji - podkreślił gość "TOK FM".
Dramatyczne zmiany
Jak mówił, do 2023 roku NFZ w "zasadzie dawał sobie radę" korzystając z pieniędzy ze składki zdrowotnej. Zaznaczył, że w 2022 roku "dwie ustawy ten krajobraz dramatycznie zmieniły". Pierwsza - jak powiedział Szulc - to nowelizacja ustawy o zawodzie lekarza i zawodzie lekarza dentysty, która "wszystkie w zasadzie zadania wcześniej finansowane z budżetu państwa przeniosła do planu finansowego Narodowego Funduszu Zdrowia i one są finansowane bezpośrednio z jego budżetu".
- Mamy jeszcze jedno obciążenie, to jest z kolei nowelizacja ustawy o sposobie ustalania minimalnego wynagrodzenia, czyli tzw. ustawa podwyżkowa, która dzisiaj obciąża budżet NFZ na dużo większą kwotę. (...) To jest koszt 58 mld zł w 2025 roku - powiedział.
Według wiceprezesa NFZ dyskusja o źródłach finansowania nie jest "największym problemem", bo to "na pewno będą pieniądze publiczne". Szulc przypomniał, jak "historycznie" wyglądały dopłaty z budżetu państwa do budżetu NFZ.
W 2023 roku - jak mówił - budżet państwa dopłacił 200 mln złotych, a NFZ z funduszu zapasowego - 15 mld złotych. - W 2024 roku samej dotacji budżetowej, a nie tylko na dotacji się skończyło, było 15 mld zł, czyli jednak dużo więcej, a w tym roku jest ponad 30 mld złotych - podkreślił.
Jacek Żakowski zwrócił uwagę, że politycy nie podnoszą składki zdrowotnej, ale zamiast tego "zabierają nam pieniądze w podatkach i wpłacają jako naszą składkę".
- Wczorajsza deklaracja pana premiera była deklaracją wynikającą stąd, że pan premier zdecydowanie wie więcej na ten temat niż ja. Także zdaję sobie sprawę, że podnoszenie składki w tym momencie jest nierealne - skomentował deklaracje Donalda Tuska Szulc.
Prezydencki Szczyt Zdrowotny wystartował dziś o godzinie 10.
Źródło: TOK FM, fot. Piotr Kamionka/REPORTER/East News