,
Obserwuj
Polityka

Co, gdyby nadeszła nowa fala uchodźców z Ukrainy? Tak zachowaliby się Polacy

3 min. czytania
29.01.2026 19:41

Tylko 14 procent Polaków deklaruje dziś wysoką gotowość do pomocy w przypadku kolejnej fali uchodźców z Ukrainy - wynika z nowego raportu Centrum Mieroszewskiego. - Polska gościnność nie zniknęła, ale przeszła głęboką transformację - mówił w TOK FM dr Ernest Wyciszkiewicz.

fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl
  • Raport Centrum Mieroszewskiego wskazuje na mniejszą gotowość Polaków do pomocy, gdyby doszło do kolejnej fali uchodźców z Ukrainy; 
  • Według autorów badania przeszliśmy transformację z emocjonalnego impulsu w bardziej zorganizowane działanie, co wiąże się z narastającym zmęczeniem społeczeństwa;
  • "Coraz częściej oczekujemy racjonalnej debaty o tym, kim są Ukraińcy w Polsce, jaka powinna być polska polityka wobec Ukrainy" - mówił w TOK FM dr Ernest Wyciszkiewicz.

Gotowość Polaków do pomocy w przypadku kolejnej fali uchodźców byłaby dziś wyraźnie mniejsza niż na początku pełnoskalowej wojny. Tak wynika z raportu "Polacy o Ukrainie i stosunkach polsko-ukraińskich 2025", przygotowanego przez Centrum Mieroszewskiego. 44 procent respondentów deklaruje brak pomocy lub gotowość do wsparcia jedynie w niewielkim stopniu. 26 proc. ankietowanych wskazuje na umiarkowaną skłonność do pomocy, co - jak podkreślają autorzy badania - może świadczyć o zachowanej otwartości, ale w znacznie bardziej powściągliwej formie. Wysoką gotowość do wsparcia deklaruje 14 proc. badanych. Z kolei 16 proc. respondentów wybrało odpowiedzi "nie wiem" lub "trudno powiedzieć".

Autorzy badania zwracają uwagę, że "polska gościnność nie zniknęła, ale przeszła transformację z emocjonalnego impulsu w bardziej zorganizowane działanie, poparte chłodną kalkulacją". Jak zauważają, o ile w 2022 roku pomaganie było elementem narodowej mobilizacji i dumy, dziś coraz częściej staje się źródłem społecznych napięć.

"Z rozmów przeprowadzonych podczas badania wyłania się społeczeństwo zmęczone, ale wciąż świadome moralnego zobowiązania. (...) Gdyby doszło do napływu kolejnej fali uchodźców, Polacy byliby znacznie mniej spontaniczni. Pomoc nie byłaby już odruchem, lecz raczej decyzją warunkową, uzależnioną od okoliczności, oceny sytuacji i zachowania samych Ukraińców." - czytamy w raporcie. 

"Chcielibyśmy widzieć strategię"

Jak podkreślał w "Wywiadzie Politycznym" w TOK FM dr Ernest Wyciszkiewicz, dyrektor Centrum Mieroszewskiego, mimo narastającego zmęczenia Polacy wciąż potrafią reagować impulsem solidarności, czego przykładem jest akcja dostarczania generatorów ciepła do Kijowa. W ciągu dwóch tygodni na ten cel w ramach internetowej zbiórki zebrano blisko dziewięć milionów złotych. W poniedziałek do ukraińskiej stolicy dotarły pierwsze urządzenia.

- Pojawiło się bezpośrednie doświadczenie tragedii mieszkańców stolicy Ukrainy i natychmiastowa oddolna inicjatywa w Polsce. Widzieliśmy błyskawiczną reakcję setek tysięcy osób, wspieraną także przez państwo - mówił Wyciszkiewicz. - Bardzo uważnie obserwujemy to, co dzieje się w Ukrainie. Wiemy, kto jest ofiarą tej wojny. Dlatego, gdy pojawia się realna potrzeba, reagujemy impulsem bezinteresownego pomagania. Jednocześnie nakłada się na to warstwa czterech lat doświadczeń wojny - zaznaczył.

Zdaniem rozmówcy Karoliny Lewickiej Polacy jednak coraz rzadziej są chętni do spontanicznych zrywów, a coraz częściej oczekują jasnego planu działania. - Być może mamy już dość samego impulsu emocjonalnego. Chcielibyśmy widzieć strategię państwa, instytucje zaangażowane w pomoc, bardziej uporządkowany system - mówił Ernest Wyciszkiewicz.

Jak tłumaczył, obserwowane teraz nastroje są "świadectwem schodzenia z poziomu skrajnych emocji do bardziej normalnych, sąsiedzkich relacji". - Cztery lata temu dominowały bardzo silne emocje. Dziś coraz częściej oczekujemy racjonalnej debaty o tym, kim są Ukraińcy w Polsce, jaka powinna być polska polityka wobec Ukrainy - mówił gość TOK FM.

Dyrektor Centrum Mieroszewskiego zaznaczył przy tym, że opinie Polaków na temat przyszłości obywateli Ukrainy w Polsce po ewentualnym zakończeniu wojny są wyraźnie podzielone. Z jednej strony dostrzegana jest pozytywna rola Ukraińców na rynku pracy, z drugiej pojawia się pytanie, czy po zakończeniu wojny powinni pozostać w Polsce, czy wrócić do odbudowy własnego kraju. 

- My sami, jako Polacy, nie do końca wiemy, jak chcemy widzieć rolę Ukraińców w Polsce - przyznawał dr Wyciszkiewicz. - To nowe doświadczenie, do tego w tak ogromnej skali. Stąd duże wahania emocji i sinusoida nastrojów w ostatnich latach. To proces nieuchronny zarówno dla społeczeństwa przyjmującego setki tysięcy uchodźców, jak i dla samych Ukraińców, którzy niosą ze sobą potworne doświadczenie związane z rosyjską agresją - dodał.

Redakcja poleca

Źródło: TOK FM, fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl