Dlaczego KO spada w sondażach? "To bardzo duży błąd"
Bieżący rok "bardzo odciśnie się na następnych latach" dla obozu rządzącego - ocenił w TOK FM Paweł Piskorski. Przewodniczący Stronnictwa Demokratyczne stwierdził również, że w szeregach koalicji 15 października nie ma "mitycznego następcy Donalda Tuska, który by uratował Polskę demokratyczną przed zbliżającą się katastrofą PiSowsko-konfederacką".
- Dwa lata po przejęciu władzy poparcie dla rządzących osłabło;
- Przewodniczący Stronnictwa Demokratycznego Paweł Piskorski ocenił w TOK FM, że stoi za tym kilka czynników, w tym przede wszystkim błędy w kampanii;
- Czy koalicji rządzącej uda się odbudować zaufanie?
W środę minęły dwa lata od wyborów parlamentarnych z 15 października 2023 roku, w wyniku których Prawo i Sprawiedliwość straciło, po dwóch kadencjach, władzę, a koalicję rządową utworzyły: KO, Lewica, PSL i Polska 2050. Ostatnie sondaże pokazują jednak spadek poparcie dla koalicji rządzącej. I tak np. w badaniu pracowni Opinia 24 dla "Faktów" TVN i TVN24 Koalicja Obywatelska może liczyć na 29,5 procent (spadek o 1,3 punktu procentowego w porównaniu do poprzedniego sondażu), a Prawo i Sprawiedliwość - 28,5 procent (wzrost o 0,1).
Pojawiają się też opinie, że być może potrzeba zmiany przywództwa i Donald Tusk powinien ustąpić ze stanowiska premiera. Jak wynika z sondażu dla RMF FM, takie zdania ma 47 proc. Polaków. Przeciwnikami zmiany szefa rządu jest 32 proc. ankietowanych, a 21 proc. nie ma na ten temat zdania.
Jak mówił w TOK FM Paweł Piskorski, przewodniczący Stronnictwa Demokratycznego, 2025 to dla obozu rządzącego "pamiętny rok, który bardzo odciśnie się na następnych latach". Jego zdaniem wybory prezydenckie "nie były przegrane od samego początku, ale od pewnego momentu", a przyczyniła się do tego "chałupnicza kampania".
"To bardzo duży błąd"
Czym dokładnie tłumaczyć spadki podparcia dla KO? Zdaniem Pawła Piskorskiego, jednym z błędów w kampanii było to, że "Rafała Trzaskowskiego pokazano jako człowieka z Warszawy, z wyższych sfer, z wyższych kręgów".
Innym, dodał, był "brak ustaw, które mogłyby się od Dudy odbić i potem czekać - jako świadectwo tego, że jak KO wygra wybory prezydenckie, to zaraz zostaną one uruchomione". - To bardzo duży błąd. Półtora roku zostało przespane, czy to przed samego Donalda Tuska, czy to przez jego otoczenie - podkreślił rozmówca Karoliny Lewickiej.
Nie było też widać, jak podkreślił dynamiki rządu, w tym zabrakło odpowiedzi na pytanie, o co chodzi, dlaczego jesteśmy i "w czym jesteśmy stopowani przez złego Dudę, a potem ewentualnie złego, innego prawicowego kandydata".
- Coś nie zagrało (...) roztopiliśmy się w codziennym rządzeniu i administrowaniu plus łapaniu PiS. Nie jestem przeciwko rozliczaniu PiS - to bardzo dobrze - ale to nie może być główny wątek - podkreślił gość "Wywiadu politycznego".
Tymczasem, jak podkreślił, Prawo i Sprawiedliwość "postępuje teraz sprawnie", a Karol Nawrocki "jest więcej niż nadzieją prawicy". - Skoro jedzie do Donalda Trumpa i potrafi uzyskać to, czego nie potrafił żaden polski polityk, to już nie jest tylko chłopak, który pójdzie na kebaba, ale polityk, który może pójść na kebaba i z młodzieżą, i z prezydentem Stanów Zjednoczonych - wskazał.
Kto następcą Tuska? "Tam nie ma nazwisk"
A czy koalicji 15 października uda się odpracować zaufani? Zdaniem Piskorskiego to trudne zadanie.
- Tusk jest wyczerpany i nie ma już tej świeżości, a Radek (Sikorski - przypis red.) ma z kolei obciążenia życiorysowo-charakterologiczne - tłumaczył.
- Jak się zadaje pytanie, kto mógłby być owym mitycznym następcą Donalda, który by uratował Polskę demokratyczną przed zbliżającą się katastrofą PiS-owską-Konfederacką, to tam nie ma nazwisk - podsumował w TOK FM.
Źródło: TOK FM