Kontrowersyjna książka prezentem dla Kaczyńskiego? "Autor tej książki jest kompletnie niewiarygodny"
Rozumiem to, że Zbigniew Ziobro nie decyduje się na powrót do Polski - mówił w TOK FM Janusz Cieszyński. Według posła PiS były minister sprawiedliwości, który "jest świeżo po bardzo trudnej chorobie, nie mógłby liczyć na opiekę medyczną i sprawiedliwy wyrok". Dominika Wielowieyska pytała polityka także o prezent, jaki miał dostać Jarosław Kaczyński od przeciwników Mateusza Morawieckiego.
- Janusz Cieszyński w TOK FM bronił decyzji Zbigniewa Ziobry o pozostaniu na Węgrzech, wskazując na brak zaufania do polskiego wymiaru sprawiedliwości;
- Poseł PiS chwalił wkład Mateusza Morawieckiego, Marka Gróbarczyka i Joachima Brudzińskiego w powstanie promu "Jantar".
- Polityk odniósł się też do informacji na temat prezentu, jaki Jarosław Kaczyński miał otrzymać od przeciwników Morawieckiego.
Dominika Wielowieyska pytała w "Poranku TOK FM" Janusza Cieszyńskiego o słowa Bolesława Piechy, wieloletniego polityka PiS, który ocenił, że Zbigniew Ziobro, objęty azylem politycznym na Węgrzech, powinien pójść drogą Mateusza Morawieckiego i pozostać w Polsce. Były premier - przypomnijmy - usłyszał w ostatnich miesiącach zarzuty prokuratorskie w związku z decyzjami podejmowanymi w czasie pandemii COVID-19, między innymi dotyczącymi organizacji wyborów korespondencyjnych. Ziobro ma usłyszeć 26 zarzutów, w tym o zorganizowanie grupy przestępczej, w sprawie Funduszu Sprawiedliwości.
- Bardzo szanuję Bolka Piechę. Myślę, że ma duże doświadczenie w polityce i rozumiem, skąd taka opinia. Natomiast rozumiem też to, że Zbigniew Ziobro, który jest świeżo po bardzo trudnej chorobie, nie decyduje się na powrót do Polski, gdzie nie mógłby liczyć ani na odpowiednią opiekę medyczną, ani na sprawiedliwy wyrok - powiedział Cieszyński. -Jeżeli za wymiar sprawiedliwości odpowiada człowiek, który robi aluzje do przywożenia ludzi w bagażniku, to chyba wszyscy rozumiemy, że o sprawiedliwości nie może być mowy - dodał.
Gość TOK FM nawiązał w ten sposób do wypowiedzi szefa resortu sprawiedliwości Waldemara Żurka, który komentował możliwości doprowadzenia Ziobry do Polski. Później Żurek tłumaczył, że słowa o "przywożeniu w bagażniku" to "figura retoryczna, którą stosuje się w mowie potocznej", a Polska nie stosuje nielegalnych metod.
"To był błąd"
W rozmowie Dominiki Wielowieyskiej z Januszem Cieszyńskim pojawił się także wątek promu "Jantar" oraz sporu o to, kto może sobie przypisać sukces jego budowy. Jednostka została ukończona i w poniedziałek ma wyruszyć w dziewiczy rejs. Poseł jednoznacznie stwierdził, że statek powstał dzięki Mateuszowi Morawieckiemu, Markowi Gróbarczykowi i Joachimowi Brudzińskiemu.
- To jest projekt zaczęty za czasów Prawa i Sprawiedliwości, dokończony za rządów Platformy Obywatelskiej. Przy większości inwestycji infrastrukturalnych tak właśnie bywa. Czekam na moment, w którym obecna władza będzie zapraszać poprzedników i powie: "Pani czy pan zaczął, ja skończyłem" - mówił. Zapytany, czy takie gesty były praktykowane przez PiS, przyznał, ze nie. - I to był błąd. Nie wszystko można zrobić super, nawet w Prawie i Sprawiedliwości - dodał.
Kaczyński miał dostać prezent od przeciwników Morawieckiego
Poseł PiS-u odniósł się również do doniesień o tym, że przeciwnicy Mateusza Morawieckiego mieli przynieść prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu z okazji świąt Bożego Narodzenia w prezencie książkę Jacka Harłukowicza "Chłopcy z ferajny", opisującą kulisy afery w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych.
- Autor tej książki, jako osoba, która opublikowała artykuł w oparciu o nagrania wygenerowane przez sztuczną inteligencję, jest kompletnie niewiarygodny - stwierdził poseł PiS. - To fundament logiki, że z fałszywych przesłanek można wywnioskować cokolwiek - przekonywał.
Źródło: TOK FM