Nowy sprzęt dla wojska. Były wiceszef MON zwrócił uwagę na jeden szczegół. "Poszliśmy za daleko"
Wszystkie najważniejsze władze Polski powinny zareagować krytyką na wypowiedzi Donalda Trumpa o misji w Afganistanie deprecjonujące wkład sojuszników - ocenił w TOK FM Janusz Zemke. Były wiceminister obrony narodowej mówił, że "rok 2026 będzie pierwszym, kiedy w większej skali - niż do tej pory - zobaczymy w polskim wojsku nowoczesną broń". Wskazał też, co go niepokoi w zakupach dokonywanych da polskiej armii.
- Fala oburzenia po słowach Donalda Trumpa deprecjonujących udział żołnierzy NATO w Afganistanie;
- Janusz Zemke przyznał w TOK FM, że "oczekiwałby w tej sytuacji, że wszystkie najwyższe władze Polski akurat w tej konkretnej sprawie wypowiedzą się tak samo";
- "Walenie Trumpa w Europę i NATO paradoksalnie może Europie służyć, bo musi nastąpić przebudzenie" - mówił też były wiceminister obrony narodowej.
Prezydent USA Donald Trump w ubiegłym tygodniu stwierdził, że Ameryka nigdy nie potrzebowała pomocy NATO, a wojska Sojuszu podczas misji w Afganistanie trzymały się "trochę z tyłu" i "trochę z dala od linii frontu".
Były wiceminister obrony, nawiązując do komentarzy polskich polityków do słów Trumpa, przyznał w TOK FM, że ma niedosyt. - Pojechaliśmy do Afganistanu i Iraku na wielokrotnie powtarzaną prośbę Stanów Zjednoczonych. Amerykanom bardzo zależało, żeby na tym froncie walki nie zostali sami. A Polska, podobnie jak kilkadziesiąt innych państw, w tych misjach wzięła udział. To, co zatem przywódca amerykański mówi, że nikt was tam nie chciał i nie zapraszał, to nie jest po prostu prawda - mówił w "Poranku TOK FM" Janusz Zemke.
Podkreślił przy tym, że oczekiwałby w tej sytuacji, że wszystkie najwyższe władze Polski akurat w tej konkretnej sprawie wypowiedzą się tak samo, jak zrobił to przykładowo premier Wielkiej Brytanii i premier Włoch.
- Tu jednoznacznie zachował się premier i wicepremier Kosiniak-Kamysz, który mówił w sposób bardzo wyraźny. Jeśli chodzi o obóz pana prezydenta i pana prezydenta to były to wypowiedzi ogólnikowe, które nie nawiązywały wprost do tego, co powiedział prezydent. A szkoda, bo w tej konkretnej sprawie mamy ewidentnie rację - podkreślił rozmówca Macieja Głogowskiego.
"Musi nastąpić przebudzenie"
W ocenie gościa "Poranka Radia TOK FM" "walenie Trumpa w Europę i NATO paradoksalnie może Europie służyć, bo musi nastąpić przebudzenie". - Zdecydowana większość europejskich państw musi w końcu uznać, że to nie jest tak, że gospodarka będzie się rozwijała, ludzie będą nie najgorzej żyli, a za bezpieczeństwo europejskie odpowiadać mają Stany Zjednoczone. Ten czas się skończył - tłumaczył.
Jak mówił, w Polce przebudzenie widać m.in. w rosnących nakładach na wojsko i rozwoju przemysłu zbrojeniowego. - Gdybyśmy tak razem policzyli Polską Grupę Zbrojeniową, czyli 21 tys. ludzi, i prywatny przemysł to da to kilkadziesiąt tysięcy osób, więc dalece nam jeszcze do potencjału, który kiedyś był - przekonywał. Przypomniał, że w połowie lat 80. w polskim przemyśle zbrojeniowym oficjalnie pracowało ponad 300 tys. ludzi i kooperantów.
Zemke przyznał, że w polskich inwestycjach w wojsko jest coś, co go niepokoi. - To fakt, że za daleko poszliśmy w zakupach broni poza Polską - wyjaśnił. Jak argumentował, nierzadko okazywało się, że mimo zapewnień producentów, źe sprzęt jest gotowy, okazywało się, że jest inaczej. I "dostawy się przesuwały". - To może jednak postawmy sobie pytanie, czy zamiast kupowania gdzieś daleko, nie lepiej stworzyć - za te same pieniądze - zdolności u siebie - mówił Janusz Zemke.
"Musimy, oprócz NATO, mieć alternatywę"
Pieniędzy dla wojska będzie więcej, bo poniedziałek Komisja Europejska zaakceptowała polski plan, dotyczący wydatkowania pieniędzy na obronność z programu SAFE. Polska wnioskowała o dofinansowanie 139 projektów na kwotę 43,7 mld euro.
Jak ocenił Zemke, to "duże wydarzenie". - Rok 2026 będzie pierwszym, kiedy w większej skali - niż do tej pory - zobaczymy w polskim wojsku nowoczesną broń. Żeby nie być gołosłownym, bo trzeba mówić o faktach, dotrą w tym roku już do Polski pierwsze F-35, mamy satelity, bo Polska zaczęła także działać w kosmosie - wskazał były wiceminister obrony narodowej.
- 2026 to będzie pierwszy rok, kiedy w większej skali - niż do tej pory - zobaczymy w polskim wojsku nowoczesną broń. Żeby nie być gołosłownym, bo trzeba mówić o faktach, dotrą w tym roku już do Polski pierwsze F-35, mamy satelity, bo Polska zaczęła także działać w kosmosie - wskazał były wiceminister obrony narodowej.
Gość "Poranka TOK FM" przypomniał też w tym kontekście o dostawach Bojowych Wozów Piechoty "Borsuk", transporterów i różnego typu radarów. - To będzie taki rok, kiedy jakościową zmianę, jeśli chodzi o technikę, zauważymy w znacznie większej skali - podkreślił.
To o tyle istotne, zastrzegł na koniec Janusz Zemke, że "dziś musimy głównie inwestować w siebie, we własne wojsko i współdziałać z państwami dla przykładu skandynawskimi". - Musimy, oprócz NATO, mieć jednak różne umowy i rozwiązania alternatywne - podsumował w TOK FM.
Źródło: TOK FM