PIP zyska nowe uprawnienia, ale nie wszystkim się to podoba. "Jestem zaszokowany"
- Wreszcie zaczniemy być cywilizowanym krajem, który jest praworządny, czyli przestrzega obowiązującego w Polsce prawa - powiedział w TOK FM Piotr Ostrowski, przewodniczący OPZZ, komentując plany reformy Państwowej Inspekcji Pracy. Dodał, że jest "zszokowany" tym, że organizacje pracodawców bronią tych, którzy tego prawa nie przestrzegają.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego OPZZ apeluje do premiera w sprawie reformy Państwowej Inspekcji Pracy?
- Jak duża jest luka w budżecie państwa w związku z zatrudnianiem na umowy cywilnoprawne?
Piotr Ostrowski, przewodniczący OPZZ zaapelował w "Poranku TOK FM" do premiera Donalda Tuska, aby szybko wprowadzić projekt zmian w Państwowej Inspekcji Pracy. Reforma ma umożliwić inspektorom pracy przekształcanie decyzją administracyjną fałszywych umów cywilnoprawnych w umowy o prace.
Budżet państwa każdego roku traci na fikcyjnym samozatrudnieniu nawet dwa miliardy złotych.
Jak mówił gość Jacka Żakowskiego, zmiany prawa wynikają z KPO, do którego wprowadzenia Polska się zobowiązała. Niestety projekt odpowiedniej ustawy wciąż nie trafił do parlamentu. Ustawa budzi opór m.in. organizacji pracodawców. Przewodniczący OPZZ podkreślił w "Poranku TIOK FM", że nie chodzi tylko o pieniądze, ale także o wyposażenie instytucji państwowych w realne narządzie kontroli, "aby skutecznie egzekwować obowiązujące co najmniej od kilkunastu lat prawo".
Pracodawcy "przymykali oko" na przepisy
- Jeżeli mamy stosunek pracy, czyli mamy pracę pod nadzorem, w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę i za wynagrodzeniem, to jest to umowa o pracę. Koniec kropka. Jeżeli to się nazywa inaczej, to nikogo to nie interesuje, że to się nazywa inaczej, bo faktycznie jest umową o pracę - powiedział Ostrowski.
Dodał, że do tej pory te zasady były "notorycznie omijane i gigantycznie łamane przez pracodawców". - Nie radziliśmy sobie z tym jako państwo - stwierdził związkowiec.
- Była taki zwyczaj, że oszukujemy po prostu - wtrącił Jacek Żakowski.
- Trochę to jest takie przyzwolenie, że przymykamy na to oko, że to jest takie normalne zjawisko - zgodził się Ostrowski.
Jak mówił gość TOK FM "wreszcie państwo polskie, także dzięki KPO, ale nie tylko, weźmie się za te nieprawidłowości". - Wreszcie zaczniemy być cywilizowanym krajem, praworządnym, czyli takim, który przestrzega obowiązującego w Polsce prawa - podkreślił.
Szef OPZZ wskazał, że pieniądze, które budżet państwa traci co roku na fikcyjnych umowach cywilno-prawnych, sa pieniędzmi każdej osoby, która wykonuje pracę. Także w kontekście przyszłości emerytalnej tej osoby. - To ma też istotne znaczenie nie tylko dla systemu, nie tylko dla budżetu, ale także dla pojedynczej osoby, dla pracownika - powiedział.
Pracodawcy stają okoniem
Pytany, dlaczego jest taki problem z wprowadzeniem zmian w prawie, odpowiedział: Bo są podmioty, są grupy, są instytucje, są organizacje, którym jest to na rękę. Takie, które chciałyby, aby było tak, jak jest, bo tak jest dla nich korzystniej ekonomicznie.
- Popłynę trochę Ziobrą: front obrony przestępców? - zapytał Żakowski.
- Moim zdaniem trochę tak - zgodził się Ostrowski.
Podkreślił, że jest "zszokowany", że tak wiele organizacji pracodawców broni tych firm i przedsiębiorców, którzy omijają obowiązujące w Polsce prawo, zamiast bronić tych, którzy tego prawa przestrzegają.
- Ja się na to nie zgadzam, dlatego tak mocno staje w obronie projektu reformy Państwowej Inspekcji Pracy. Głęboko wierzę w to, że dzięki tej zmianie naprawdę możemy ucywilizować polski rynek pracy i nareszcie możemy doprowadzić do sytuacji, w której białe będzie białe, a czarne będzie czarne - powiedział Ostrowski.
Jak mówił, nieprzestrzeganie obowiązującego w Polsce prawa jest "nieuczciwe wobec tych, którzy uczciwie zatrudniają na umowę o pracę, a takich podmiotów są tysiące".
Źródło: TOK FM, PAP / Zdjęcie: Zofia i Marek Bazak/East News