Prezydent podpisze ustawę o statusie osoby najbliższej? "Szczerze wątpię" [IGRZYSKA WOLNOŚCI]
Związki partnerskie i proponowany przez rząd projekt ustawy w tej sprawie był tematem jednej z dyskusji na Igrzyskach Wolności w Łodzi. - Można siedzieć w ostatnim rzędzie i mówić, że wszystko jest źle albo próbować rozwiązywać problemy Polaków - powiedział Tomasz Trela odnosząc się do zarzutów, że Lewica zgodziła się na zbyt daleko idący kompromis. Zdaniem Joanny Senyszyn "praktycznie to jest projekt PSL-owski".
- Podczas Igrzysk Wolności w Łodzi dyskutowano o założeniach projektu ustawy o statusie osoby najbliższej i umowie o wspólnym pożyciu, wypracowanym przez Lewicę i PSL, jako kompromis w obecnym układzie politycznym;
- "Wyszliśmy z prostego z założenia, że lepiej zrobić poważny krok do przodu i uregulować podstawowe rzeczy, a nie o nich mówić" - przekonywał Tomasz Trela z Lewicy;
- Joanna Senyszyn pytała "po co było robić tyle szumu", jeżeli "to są dopiero założenia projektu".
12. edycja Igrzysk Wolności trwała w Łodzi od piątku. Odbyło się prawie 170 dyskusji i spotkań, w których brało udział kilkuset prelegentów. Wśród gości trzydniowego wydarzenia pod hasłem "Czas niepewności" pojawili się m.in. George Clooney, Georgi Gospodinow, Szczepan Twardoch, Megan Nolan, Marek Kondrat, a w panelach dyskusyjnych wzięli udział m.in. ministrowie spraw zagranicznych, finansów i sprawiedliwości.
Na jednym z paneli goście dyskutowali o ogłoszonych ponad tydzień temu przez Lewicę i PSL założeniach rządowego projektu ustawy o statusie osoby najbliższej i umowie o wspólnym pożyciu. Proponowane rozwiązania mają m.in umożliwić osobom pozostającym w związku zawieranie umowy przed notariuszem, bez zmiany stanu cywilnego. Politycy Lewicy przekonują, że wypracowane rozwiązanie jest pewnym "kompromisem" między Lewicą a PSL.
"Nie jestem do końca zadowolony"
- Lewica była, jest i będzie za związkami partnerskimi. Nie jestem do końca zadowolony z tego projektu - przekonywał Tomasz Trela. Jak wyjaśniał wiceprzewodniczący parlamentarnego Klubu Lewicy, ponieważ "układ sił politycznych jest taki, a nie inny, wyszliśmy z prostego z założenia, że lepiej zrobić poważny krok do przodu i uregulować podstawowe rzeczy, a nie o nich mówić". - Moglibyśmy się zaciąć i powiedzieć, że jeśli nie godzicie się na pełny wariant Lewicy, to nie robimy nic. Można siedzieć w ostatnim rzędzie i mówić, że wszystko jest źle albo próbować rozwiązywać problemy Polaków - dodał poseł.
Jak mówił, "projekt tej ustawy trzeba przyjąć na posiedzeniu rządu, przeprowadzić przez Sejm, Senat i doprowadzić do podpisu przez prezydenta albo myśleć o odrzuceniu weta, o ile będzie to możliwe".
Aleksandra Leo z Polski 2050 przypomniała, że kwestię instytucji związków partnerskich ma uregulowane 20 państw Unii Europejskiej. - Jesteśmy w ogonie Europy - powiedziała. Jak jednocześnie stwierdziła, "musimy odłożyć marzenia na bok, bo w obecnym parlamencie nie ma szans na wersję nieokrojoną i bezkompromisową".
Pytana czy jej zdaniem Karol Nawrocki podpisze ustawę o statusie osoby najbliższej i umowie o wspólnym pożyciu, odparła krótko: "Szczerze wątpię". - Deklarował chęć dyskusji i dialogu, ale to była kampania prezydencka. To był ukłon w kierunku młodych wyborców Konfederacji - dodała.
Quiz: Najważniejsze informacje minionego tygodnia. Jesteś na bieżąco? Sprawdź Quiz TOK FM
Senyszyn: Tusk powinien huknąć pięścią w stół
- Nie jestem w stanie pojąć, dlaczego to są dopiero założenia projektu ustawy i po co było robić tyle szumu, konferencję. Trzeba było przedstawić projekt, który składa się do marszałka Sejmu - komentowała z kolei Joanna Senyszyn, była posłanka SLD. - Jeśli nie ma projektu, to uważam, że wszyscy nie są dogadani. Trudno powiedzieć, na jakich zasadach były toczone rozmowy, dlatego że odbywały się w kuluarach, a w każdym razie w tajemnicy - dodała.
Jej zdaniem "trzeba iść na pewne ustępstwa, ale tutaj one poszły bardzo daleko". - Praktycznie to jest projekt PSL-owski - oceniła kandydatka na prezydenta w ostatnich wyborach. Według niej premier Donald Tusk "powinien huknąć pięścią w stół i powiedzieć Polskiemu Stronnictwu Ludowemu, że albo się godzą na pewne rzeczy i przyjmują pewne punkty (...), albo wychodzą z koalicji, jak im się nie podoba". - Wiadomo, że PSL nigdy by nie zrezygnował z rad nadzorczych, ministerialnych stanowisk, samochodów, to wtedy by się zgodzili - stwierdziła Joanna Senyszyn. - Mam wrażenie, że obecnie Tusk nie ma mocy, jaką się u niego wyczuwało w pierwszej i drugiej kadencji - dodała.
Według senatora Artura Dunina z KO to właśnie "determinacja Tuska doprowadziła do tego, że Katarzyna Kotula i Włodzimierz Czarzasty z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem musieli usiąść i zacząć wreszcie rozmawiać poważnie i przygotować chociaż te założenia, a nie tylko odbijać piłeczkę". - Wierzę, że ten projekt zostanie przegłosowany najpierw na rządzie, a potem w Sejmie i Senacie. Będziemy czekać na to, co zrobi pan prezydent - powiedział.
Karol Nawrocki nie podpisze ustawy, która "podważa status małżeństwa"
Prezydent pytany o kwestię związków partnerskich i zaprezentowane przez Lewicę i PSL założenia rządowego projektu ustawy powiedział, że nie podpisze żadnej ustawy, która "podważy wyjątkowy i chroniony konstytucją status małżeństwa", rozumianego jako związku kobiety i mężczyzny. - Żadne ustawy, które podważają konstytucyjne prawa małżeństwa nie mogą zyskać mojej akceptacji - stwierdził.
- Jeżeli możemy pomóc ludziom, niezależnie od ich płci, niezależnie od ich relacji, związków, wieku, załatwiać niektóre sprawy w Polsce, to jestem do takiej dyskusji otwarty. Natomiast jeżeli chcemy dyskutować o jakichś paramałżeństwach czy ideologicznych sprawach, które mają uderzać w konstytucyjny porządek Rzeczpospolitej, to do tego gotowy nie jestem - oświadczył Karol Nawrocki.
Źródło: TOK FM