Przy CPN rząd czuł presję opozycji? Minister w TOK FM: Błagam panią
Od wtorku Polacy za paliwo na stacjach benzynowych płacą mniej. Maksymalne ceny każdego dnia są określane przez rząd w odpowiedzi na sytuację związaną z konfliktem na Bliskim Wschodzie. Jak mówił w TOK FM minister energii Miłosz Motyka, niewykluczone są dalsze działania w tej sprawie. Przekonywał, że to nie efekt presji opozycji.
- Minister energii Miłosz Motyka ogłosił, że w środę ceny maksymalne benzyny i oleju napędowego będą o kilka groszy wyższe niż dzień wcześniej;
- "Pan prezydent może wyskoczyć z każdą propozycją, bo jego to nic nie kosztuje. My podejmujemy decyzje suwerennie i samodzielnie" - mówił w TOK FM szef resortu.
- Zapewniał przy tym, że Polska ma jeszcze pole manewru w zakresie cen paliw, jeżeli konflikt na Bliskim Wschodzie będzie się przedłużał.
W środę litr benzyny 95 ma kosztować nie więcej niż 6,21 zł, benzyny 98 - 6,81 zł, a oleju napędowego - 7,66 zł - wynika z wtorkowego obwieszczenia ministra energii Miłosza Motyki. Oznacza to, że w środę ceny maksymalne na stacjach będą nieco wyższe. We wtorek litr benzyny 95 nie może kosztować więcej niż 6,16 zł, benzyny 98 - 6,76 zł, a oleju napędowego - 7,60 zł.
Jak tłumaczył minister energii Miłosz Motyka w "Wywiadzie Politycznym" cena maksymalna jest ustalana według określonej formuły, "a nie wynika z widzimisię ministra". Wskazał, że obejmuje średnią cenę hurtową paliw na rynku krajowym, powiększoną o akcyzę, opłatę paliwową, marżę sprzedażową w wysokości 0,30 zł za litr oraz podatek VAT.
Jak przekazał przy tym minister, "ze strony Orlenu mamy deklarację, że ceny będą takie same jak dziś". Pytany, czy to dobrowolna decyzja koncernu o niepodnoszeniu cen, czy wynik zachęty rządu, odparł: "Widocznie nie musi (tego robić)". Zapewniał, że to spółka "absolutnie niezależna od wpływów politycznych" i nie realizuje polityki rządu.
Rząd czuł presję opozycji? "Błagam panią"
Ceny regulowane są od wtorku w związku z konfliktem na Bliskim Wschodzie i drożejącymi paliwami. Premier Donald Tusk opublikował we wtorek w mediach społecznościowych nagranie informujące o niższych cenach paliw z pytaniem "To co, tankujemy?". Prowadząca audycję Karolina Lewicka pytała swojego gościa, czy szef rządu nie powinien jednak zachęcać do oszczędzania paliwa i korzystania na przykład z komunikacji miejskiej.
- Jeżeli ktoś musi zatankować albo chce, to proszę. (...) A kiedy była większa presja, dzięki programom rządowym na elektromobilność, niż za naszych rządów? - odpowiedział Motyka pytaniem na pytanie. - Rząd pana premiera Morawieckiego w ramach programu z Krajowego Planu Odbudowy zaproponował podatki od samochodów spalinowych. My zaproponowaliśmy wsparcie dla elektromobilności. Uważamy, że system zachęt będzie lepszy niż system kar. I to się sprawdziło - podkreślił.
Lewicka zwracała uwagę, że limity cen paliw sprzyjają wzrostowi popytu.
Jak zastrzegł jednak polityk, "po miesiącu wyższych cen nie ma danych o spadku przejazdów, zatankowanych samochodów". - Zachęcamy do elektromobilności, ale nie zniechęcamy do korzystania z samochodów spalinowych - dodał.
- Ale pan cały czas o czymś innym. Ja mówię o tym, żeby skłaniać Polaków do tego, by tankowali mniej, a nie więcej - wskazywała dziennikarka. - Po prostu państwo czuli na plecach presję Mateusza Morawieckiego, Jarosława Kaczyńskiego, Przemysława Czarnka i wielu innych i postanowili pójść dokładnie tym samym tropem i dali zniżki wszystkim jak leci - oceniała.
- Błagam panią - odparł minister energii, który przekonywał, że rząd nie odczuwał żadnej presji ze strony opozycji. - Jesteśmy konsekwentni. Powiedzieliśmy, że jeżeli konflikt będzie się przedłużał, jeżeli ceny będą coraz wyższe, to będziemy reagowali. To nasze zobowiązanie wypełniamy w momencie, w którym stawka naprawdę jest wysoka i nie wykluczamy, że ona się zatrzyma w tym miejscu - powiedział minister Motyka.
"Prezydent może wyskoczyć z każdą propozycją"
- Skoro niemal wszystkie masywne mechanizmy zostały uruchomione - moim zdaniem dlatego, żeby pan prezydent nie mógł wystąpić ze swoim projektem, który jeszcze bardziej przychyla ludziom nieba - to co za dwa, za trzy miesiące? - zastanawiała się prowadząca "Wywiad Polityczny".
- Pan prezydent może wyskoczyć z każdą propozycją, bo jego to nic nie kosztuje. My podejmujemy decyzje suwerennie i samodzielnie - zadeklarował Motyka.
Według niego Polska ma jeszcze pole manewru w sprawie cen paliw. - Mamy mechanizmy. I uruchomienie rezerw, i limity dla obcokrajowców - to też zwiększy podaż surowca na naszym rynku - wskazał.
Donald Tusk przed wtorkowym posiedzeniem rządu zapewnił, że rząd obserwuje sytuację po wprowadzeniu pakietu CPN ("Ceny Paliw Niżej") - Na razie nie mamy do czynienia z jakąś masową turystyką (paliwową), przede wszystkim z kierunku zachodniego, czyli wyjazdami do Polski po tańsze paliwo. Ale nie ulega wątpliwości, że pojawią się chętni, szczególnie zza zachodniej granicy, aby to tańsze paliwo w Polsce kupować - zaznaczył.
Źródło: PAP, TOK FM