,
Obserwuj
Polityka

"Ręczne sterowanie cenami paliw". CPN to powrót do czasów słusznie minionych?

oprac. MZ
3 min. czytania
31.03.2026 18:37

Zdaniem Mariusza Zielonki, ekonomisty Konfederacji Lewiatan, programu CPN "nie można nazwać inaczej niż: ręczne sterowanie cenami". - Sama nazwa tego programu też nie nastraja optymistycznie, nawiązując wprost do przeszłości - mówił w TOK FM.

Stacja paliw
Stacja paliw
fot. Oliwia Domanska/East News
  • Pierwszy dzień obowiązywania obniżonych cen paliw, niższego VAT-u i akcyzy oraz ceny maksymalnej przyniósł zauważalny wzrost ruchu na stacjach benzynowych, choć bez kolejek;
  • Regulacje cenowe, które mają obowiązywać do czerwca, kosztują budżet państwa ok. 1,6 miliarda złotych miesięcznie;
  • Czy program CPN to dobry ruch rządu?

W nocy z poniedziałku na wtorek wszedł w życie pakiet “Ceny Paliwa Niżej”. Zgodnie z nim przez najbliższe tygodnie na polskich stacjach będą obowiązywać maksymalne ceny za paliwa. To reakcja rządu na wojnę na Bliskim Wschodzie i podwyżki cen benzyny i ropy.

Jak na obniżkę cen zareagowali kierowcy na stacjach? - Widzę, że jest większy ruch niż zwykle, natomiast nie ma kolejek - relacjonował w "TOK360" Maciej Samcik z Subiektywnie o finansach.

Rozmówca Adama Ozgi podkreślił, że na wszystkich stacjach ceny są identyczne. - I to jest może mniej wesołe, bo mam 51 lat i jeszcze pamiętam końcówkę PRL-u i cen urzędowych. Natomiast jak ktoś jest młodszy, to może się rzeczywiście zdziwić. Odebrałem zresztą dziś kilka takich pytań. Tak niestety działają ceny urzędowe, że jak urzędnik ustali cenę to każda firma, nawet gdyby mogła sprzedawać taniej, to sprzedaje po cenie urzędowej - tłumaczył ekspert.

"Ręczne sterowanie cenami paliw"

Zdaniem Mariusza Zielonki, ekonomisty Konfederacji Lewiatan, programu CPN "nie można nazwać inaczej niż: ręczne sterowanie cenami". - Sama nazwa tego programu też nie nastraja optymistycznie, nawiązując wprost do przeszłości - wskazał w "Magazynie EKG" w TOK FM.

Przypomnijmy, że w okresie PRL-u napis CPN widniał na stacjach benzynowych i oznaczał Centralę Produktów Naftowych. Z CPN kojarzą się więc kolejki, kartki i braki.

Gość Wojciecha Kowalika ocenił też przy tym, że z punktu widzenia ekonomicznego te rozwiązania niekoniecznie mają rację bytu. - To znaczy mają więcej konsekwencji ekonomicznych niż korzyści - ocenił. 

Jak jednak zastrzegł, korzyść dla kieszeni konsumentów jest zasadnicza. - Ale zastanowiłbym się jako ekonomista, czy jest sens pobudzać popyt na towar, którego podaż znacznie jest w tej chwili ograniczona i może być ograniczona przez kilka następnych miesięcy - mówił Zielonka.

Ekspert Konfederacji Lewiatan podkreślił jednocześnie, że "nie zmienia to jednak faktu, że rząd wyszedł naprzeciw oczekiwaniom społecznym". - Ta ustawa CPN jest tym, czego oczekiwało społeczeństwo i ewidentnie wpłynie na to, w jakich nastrojach spędzimy np. najbliższe święta, które też często wiążą się z wyjazdami i dużo wyższymi kosztami. Pytanie jest jeszcze następujące: jak długo jesteśmy w stanie mieć ten efekt tej poprawy nastroju za pomocą tej ustawy. Historia pokazuje, że niedługo. Tarcze antyinflacyjne działały miesiąc-dwa, po czym te ceny ze względu na szybkość zmian wracały do poziomów sprzed interwencji - zaznaczył.

Redakcja poleca

"Kołderka jest bardzo krótka"

Zielonka zwrócił jednak uwagę, że program będzie miał kilka negatywnych konsekwencji gospodarczych - głównie budżetowych. Bo koszt programu dla państwowej kasy jest spory, mówił. - On jest jeszcze nie do końca znany. Bo tam jest obniżony VAT i on jest zależny od tego, ile będziemy kupować - wskazał. Rząd prognozuje, że koszt ten wyniesie 1,6 mld zł miesięcznie. - Gdy zsumujemy sobie do końca czerwca obowiązywanie tej ustawy, załóżmy, że ona w tym momencie rzeczywiście zakończy swoje działanie, to prognozowany deficyt, który i tak w mojej ocenie jest bardzo optymistyczny - 6,5 proc. do PKB w 2026 roku już nam skacze na 6,6 proc. - zastrzegł Zielonka.

Skąd w napiętej państwowej kasie rząd znajdzie te 5 mld złotych? - To są utracone korzyści. To nie jest tak, że my musimy je znajdować w budżecie, bo po prostu nie będzie tego wpływu do kasy - tłumaczył gość TOK FM.

- I rzeczywiście budżetowo ta kołderka była bardzo krótka. I Konfederacja Lewiatan też zwracała na to uwagę, w momencie jak była procedowana ustawa budżetowa, że nie pozostawia ona miejsca na jakiekolwiek zawirowania geopolityczno-surowcowe na świecie. Na nasze nieszczęście stało się tak, że jesteśmy świadkami bodajże szóstego w ostatniej dekadzie kryzysu podażowego i makroekonomicznego - podsumował Zielonka.

Redakcja poleca

Źródło: TOK FM