,
Obserwuj
Polityka

To o nich walczy Kaczyński. Dlatego w Katowicach znowu straszył Niemcami

4 min. czytania
24.10.2025 14:23

Jarosław Kaczyński na konwencji Prawa i Sprawiedliwości w Katowicach stwierdził, że "Niemcy chcą nam zabrać państwo" a "Francuzi razem z nimi". Dodał, że "biurokracja europejska aż się pali do tego". Jak zwracał uwagę w TOK FM Arkadiusz Gruszczyński z "Gazety Wyborczej", to tezy, które prezes PiS powtarza od lat, ale tym razem ma konkretny cel. - Chce odebrać poparcie Mentzenowi i Braunowi - ocenił. I wskazał, czego Kaczyński w Katowicach nie powiedział. 

Jarosław Kaczyński na konwencji PiS w Katowicach
Jarosław Kaczyński na konwencji PiS w Katowicach
fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.pl
  • Jarosław Kaczyński przemawiał na konwencji PiS w Katowicach, która ma być początkiem nowego programu partii;
  • Ostrzegał przed utratą suwerenności Polski w wyniku działań państw Zachodu;
  • Wypowiedzi prezesa PiS komentował w TOK FM Arkadiusz Gruszczyński z "Gazety Wyborczej".

W piątek prezes PiS Jarosław Kaczyński otworzył w Katowicach konwencję programową partii pod hasłem "Myśląc Polska". Przemówienie zaczął od wskazania, że dwudniowa konwencja programowa to początek działań zmierzających do stworzenia nowego programu Prawa i Sprawiedliwości, który ma być w przyszłości - po wygranych przez jego partię wyborach parlamentarnych - realizowany, ale wcześniej powinien "oddziaływać na świadomość społeczną, na decyzje polityczne" wyborców.

Według Kaczyńskiego przygotowanie nowego programu to trudne zadanie. - Szczególnie trudne, dlatego że mamy w tym momencie kryzys, taki generalny kryzys naszego państwa. Kryzys, który po części jest dostrzegany przez społeczeństwo, już się toczy - oświata, kultura, mieszkalnictwo. Taki, który jeszcze do końca nie jest dostrzegany, przynajmniej przez dużą część społeczeństwa, ale który jest nieunikniony, który wyraźnie się zarysowuje, to jest kryzys gospodarczy - powiedział.

Prezes PiS ocenił, że niedostrzegany - poza "twardym zapleczem" PiS - jest kryzys dotyczący przyszłości Polski, związany z planami dalszej integracji UE. Nazwał to planami Brukseli i Berlina, "by dokonać takiej zmiany sytuacji politycznej", która doprowadzić do tego, że wszystkie państwa wspólnoty poza Niemcami i Francją przestaną istnieć albo "przynajmniej w bardzo wysokim stopniu" przestaną istnieć - utracą suwerenność.

Kaczyński w opozycji do brukselsko-berlińskiej wizji przyszłości Polski ustawił koncepcję, którą - jego zdaniem - proponuje prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump. Określił ją jako "demokrację zbrojną", gdzie każdy kraj musi wydawać co najmniej pięć procent PKB na obronność. - To jest propozycja, która - co tu dużo mówić - jest nową, szerszą, potężniejszą wersją Pax Americana. Ale czego oni od nas nie chcą? Chociaż bywają trudni, to trzeba sobie jasno powiedzieć (...) nie chcą nam zabierać państwa (...). Niemcy chcą nam zabrać państwo. Francuzi razem z nimi - nie wiem dlaczego, ale tak. Biurokracja europejska, no pali się aż do tego. Amerykanie nie - przekonywał lider Prawa i Sprawiedliwości. 

Dlatego Kaczyński to powtarza

Arkadiusz Gruszczyński z "Gazety Wyborczej" mówił w TOK FM, że "opowieści o Brukseli, Berlinie i Paryżu, które chcą nam zabrać suwerenność", Jarosław Kaczyński "uwielbiał powtarzać przy okazji każdej kampanii wyborczej przez ostatnie 20 lat". - To był taki refren, który w trakcie tego wystąpienia cały czas powtarzał - zauważył.

Według niego odpowiedź na pytanie, dlaczego prezes PiS tak stawia na antyeuropejską i antyzachodnią narrację "nie zawsze jest jednoznaczna", ale inaczej jest w tym roku. - Po wyborach prezydenckich Prawo i Sprawiedliwość przestało być hegemonem na prawicy. Pojawili się jego bezpośredni konkurenci, czyli Konfederacja Sławomira Mentzena i Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna. To trzy partie, które obecnie dzielą prawicowy tort między siebie. Kaczyński chce odebrać poparcie Mentzenowi i Braunowi - wskazywał w rozmowie z Filipem Kekuszem.

W kontekście spraw gospodarczych Jarosław Kaczyński ocenił m.in., że Polska może dorównać gospodarczo najbogatszym krajom Unii Europejskiej. Powiedział o niewystarczającym udziale inwestycji w produkcie krajowym brutto, szczególnie inwestycji z polskim kapitałem. Dodał, że "trzeba umieć ryzykować, trzeba umieć korzystać z kredytu".

- Kaczyński stwierdził, że potrzebna jest reforma finansów publicznych. Zwrócił uwagę, że finanse publiczne są w fatalnym stanie. Ale nie dodał, że obecny rząd odziedziczył budżet po rządach Prawa i Sprawiedliwości, w którym były zapisane zobowiązania wobec Polaków, zadłużenie. PiS miało osiem lat, żeby naprawić finanse publiczne, a tego nie zrobiło - komentował gość TOK FM.

"Najdoskonalszy opis haseł PiS, a może nawet polskiej polityki"

Słowa prezesa PiS o suwerenności Polski skomentował w mediach społecznościowych Michał Danielewski, zastępca redaktor naczelnej polityka.pl. "Fraza 'nie wiem dlaczego, ale tak' wydaje mi się jednym z najdoskonalszych opisów haseł Prawa i Sprawiedliwości, a może nawet polskiej polityki w ogóle" - napisał.

"Jeśli Jarosław Kaczyński wstał o brzasku na konwencję PiS, to poważnie myśli o powrocie do władzy. I to już nie jest żart" - uważa dziennikarz "Rzeczpospolitej" Jacek Niziniewicz. Jak ocenił we wpisie na platformie X, "konwencja PiS potwierdza krytyczny stosunek partii Jarosława Kaczyńskiego do UE i wiernopoddańczy wobec Donalda Trumpa".

W ramach konwencji programowej PiS, która odbywa się w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach, przewidziano 132 panele dyskusyjne dotyczące m.in. bezpieczeństwa, gospodarki, spraw zagranicznych i tożsamości. Ma wziąć w nich udział ponad 600 panelistów i kilka tysięcy gości.

Źródło: PAP, TOK FM, X