,
Obserwuj
Polityka

Kalisz będzie bronił Dworczyka. W internecie burza. "Nie ogarniam"

2 min. czytania
23.09.2024 13:59
Ryszard Kalisz, adwokat, członek PKW i były minister w rządzie Marka Belki, został obrońcą Michała Dworczyka, który był szefem kancelarii premiera Mateusza Morawieckiego. W sieci zawrzało.
|
|
fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl // Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.pl

Ryszard Kalisz został obrońcą byłego szefa kancelarii premiera Mateusza Morawieckiego - Michała Dworczyka. Informacje, które jako pierwsze podał 'Fakt', potwierdził sam Kalisz w rozmowie z TVN24. - Tak, będę reprezentował pana Dworczyka. Jestem adwokatem i obrońcą prawa. Poglądy polityczne nie odgrywają żadnej roli - powiedział Kalisz. Były polityk i minister w rządzie SLD jest też członkiem Państwowej Komisji Wyborczej, ale - jak sam zapewnia - jego praca adwokacka 'nie wpływa na obowiązki w PKW'.

Po ujawnieniu informacji, że Kalisz będzie bronił Dworczyka, w sieci zawrzało. - Czy Kalisz nie ma tu konfliktu interesów jako członek PKW decydującej o kasie dla partii Dworczyka? - napisała blogerka Kataryna.

Inne komentarze również nie są przychylne Kaliszowi.

Michał Dworczyk i afera mailowa

Pod koniec sierpnia prokurator generalny Adam Bodnar przekazał do Parlamentu Europejskiego wniosek o wyrażenie zgody na pociągnięcie europosła Michała Dworczyka do odpowiedzialności karnej. Taka procedura jest konieczna i wymagana w przypadku eurodeputowanych, bo do uchylenia immunitetu potrzebna jest zgoda Parlamentu Europejskiego.

Problemy Dworczyka ciągną się jeszcze z czasów, gdy w Polsce rządziło Prawo i Sprawiedliwość, a sam Dworczyk był wówczas szefem kancelarii premiera. Przypomnijmy, w 2021 roku na światło dzienne wyszły informacje z prywatnej skrzynki mailowej Dworczyka. Sęk w tym, że doszło do ujawnienia korespondencji urzędowej, była to bowiem wymiana wiadomości m.in. z ówczesnym premierem Mateuszem Morawieckim i ludźmi z jego otoczenia.

Prokuratura pod wodzą Bodnara zarzuca więc Dworczykowi niedopełnienie obowiązków. W uzasadnieniu wskazuje, że ówczesny szef KPRM posługiwał się 'niecertyfikowaną i niezabezpieczoną prywatną skrzynką mailową do wykonywania służbowych zadań'.

Politycy PiS przez lata konsekwentnie twierdzą, że maile są fałszywe i stoi za nimi Rosja.

Posłuchaj podcastu!