Magdalena Biejat, czyli "dziewczyna z sąsiedztwa". "To będzie dla Lewicy test"
Wicemarszałkini Senatu Biejat będzie kandydatką Nowej Lewicy w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Taką decyzję podjęła w niedzielę Rada Krajowa Nowej Lewicy.
Zdaniem prof. Rafała Chwedoruka wskazanie kobiety przez Lewicę to dobry ruch. - Nie jest to zaskoczenie, jeśli weźmiemy pod uwagę postępującą feminizację elektoratu lewicy. A także start Rafała Trzaskowskiego, który ze wszystkich kandydatów PO jest kandydatem najpoważniejszym, i który także może być beneficjentem analogicznego procesu feminizacji elektoratu - wskazał politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Jak dodał gość "Magazynu TOK FM", powinniśmy być zaskoczeni, gdyby to nie kobieta i nie Magdalena Biejat była kandydatką Lewicy.
Magdalena Biejat, czyli 'dziewczyna z sąsiedztwa'. 'To będzie dla Lewicy test'
W opinii rozmówcy Przemysława Iwańczyka, jeśli Magdalenie Biejat udałoby się uzyskać dobry wynik wyborczy, Lewica mogłaby wzmocnić swoją pozycję w koalicji rządowej. - Lewica ma jeden atut, którego pozbawione są oba pozostałe podmioty koalicja - konsekwencję. Szczególnie jeśli chodzi o prawa kobiet w kontekście aborcji. Tutaj Lewica w przeciwieństwie do innych partii nigdy zdania nie zmieniała. I także w tym aspekcie wystawienie kobiety a nie mężczyzny wydaje się być dosyć logiczne - mówił prof. Chwedoruk.
Biejat chce być prezydentką. W Razem zaskoczenie. 'To już jest za dużo kłamstw'
Choć, jak dodał, oczywiście ułatwieniem dla kandydatury Biejat nie będzie start jej byłego współpracownika z partii Razem Adriana Zandberga. - Ale zarazem nawet z dobrego wyniku Zandberga dla lewicy niewiele by wynikało, natomiast z wyniku Biejat coś będzie i dla koalicji i dla lewicy wynikało - stwierdził politolog.
Biejat opowiedziała ze sceny o swoim programie. Poinformowała, że dla niej "tematem numer jeden jest dzisiaj kryzys mieszkaniowy". - Mieszkania po prostu muszą być tańsze - mówiła. - Moja kadencja to ostateczne rozwiązanie problemu mieszkalnictwa w Polsce. Do tego wykorzystam prezydencką inicjatywę ustawodawczą - podkreśliła.
Gość TOK FM zwrócił też uwagę na obecność na konwencji prezydenta Włocławka Krzysztofa Kukuckiego oraz wypowiedziane przez niego hasło: "Dziewczyna z sąsiedztwa". Zdaniem prof. Chwedoruka to próba zwrotu lewicy ku elektoratowi z mniejszych ośrodków. - Więc myślę, że to będzie też dla Lewicy swego rodzaju test, czy takie treści w kontekście przyszłych wyborów parlamentarnych będą nośne, będą potrafiły lewicę w małych i średnich miastach uczynić atrakcyjnym konkurentem dla PiS-u i Platformy - wskazał.
Kulisy urodzin Radia Maryja. Rydzyk z Jędraszewskim wszystko zepsuli
Magdalena Biejat powtórzy los Magdaleny Ogórek?
Według niektórych komentatorów na Magdalenie Biejat może ciążyć brzemię kandydatki SLD z 2015 roku - Magdaleny Ogórek, która uzyskała wynik w okolicach 2 procent. Zdaniem prof. Chwedoruka aktualnie kontekst jest jednak zupełnie inny.
- W chwili obecnej Lewica jest formacją, która ma dużo bardziej zdywersyfikowany elektorat i jest prawdopodobnie mądrzejsza jeśli chodzi o swoje doświadczenia z przeszłości. Kandydatura pani Ogórek była kandydaturą deus ex machina, której nikt się nie spodziewał, która w wykonaniu średniej wielkości partii miała przełamać wszelkie możliwe schematy i stereotypy w polskiej polityce. Dzisiaj kandydatura Biejat jest w jakimś sensie logiczna i wynika z kilku lat pracy i przygotowywania kandydatury kobiecej - ocenił politolog.
Jak dodał, także osiągnięcia Lewicy w rządzie czyli urlopy dla rodziców wcześniaków czy wolna Wigilia to dobra wiadomość dla Magdaleny Biejat. - Myślę, że nawet gdyby Biejat uzyskała nienajlepszy wynik wyborczy, to konsekwencje tego nie będą tak dramatyczne jak te, które towarzyszyły klęsce kandydatury Ogórek - podsumował ekspert.