,
Obserwuj
Polityka

Kto stoi za kampanią polityczną na Facebooku? "Bardzo misterna operacja"

4 min. czytania
16.05.2025 08:43
- Mamy do czynienia z chaosem informacyjnym w kwestii źródeł finansowania i celów kampanii politycznej na Facebooku - mówiła w TOK FM Joanna Sosnowska, dziennikarka technologiczna. - To może być bardzo misternie przeprowadzona operacja wpływu, która ma zasiać zamęt - ostrzegła współautorka podcastu "Techstorie" w TOK FM.
|
|
fot. Źródło: Reporters / STG/REPORTER
  • W środę NASK, czyli instytucja podległa Ministerstwu Cyfryzacji, poinformowała o możliwej zagranicznej ingerencji w kampanię wyborczą;
  • Dziennikarze 'Wirtualnej Polski' twierdzą, że osoby występujące w materiałach reklamowych zostały zrekrutowane przez ludzi związanych z fundacją Akcja Demokracja;
  • Joanna Sosnowska dziennikarka zajmująca się kwestiami technologicznymi, współautorka podcastu 'Techstorie' podkreślił, że obecnie mamy informacyjny chaos w tej sprawie;
  • Ostrzegła, że nie wykluczone, iż może to być operacja wpływu, mająca zwiększyć polaryzację społeczną.

W środę Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa (NASK), podległa resortowi cyfryzacji, poinformowała o możliwej próbie ingerencji w kampanię wyborczą. Chodziło o reklamy polityczne na Facebooku, które - jak podał NASK - mogły być finansowane z zagranicy. 'Wirtualna Polska' napisała w czwartek, że za publikowanymi w internecie reklamami politycznymi promującymi Rafała Trzaskowskiego i atakującymi jego konkurentów, stoi pracownik i wolontariusze fundacji Akcja Demokracja, której prezesem jest Jakub Kocjan. Dziennikarze dodali, że Kocjan 9 maja rozmawiał z wicepremierem oraz ministrem cyfryzacji Krzysztofem Gawkowskim o bezpiecznym przeprowadzeniu wyborów, podczas spotkania zorganizowanego przez NASK w ramach Parasola Wyborczego.

- Na razie mamy do czynienia z potwornym chaosem informacyjnym, który nie pomaga nikomu. Docierają do nas całkowicie sprzeczne informacje - powiedziała w 'TOK360' Joanna Sosnowska, dziennikarka technologiczna i współautorka podcastu 'Techstorie'.

Sosnowska wskazała, że NASK twierdzi, iż Akcja Demokracja nie ma nic wspólnego z całym tym zamieszaniem 'z kolei dziennikarze twierdzą, że jednak ma'. - Wirtualna Polska wskazuje, że być może nawet na poziomie zarządów dochodziło do popierania całej tej akcji - dodała.

Prowadzący rozmowę Adam Ozga pytał, kto może stać za tymi działania? Sosnowska mówiła, że na razie tego nie wiemy. - To może być bardzo misternie przeprowadzona operacja wpływu, której celem jest zasianie zamętu i jeszcze większa polaryzacja społeczna. Napuszczenie na siebie przedstawicieli sztabów wyborczych Trzaskowskiego i Nawrockiego - powiedziała Sosnowska.

Zwróciła uwagę, że można wskazać, komu mogłoby zależeć na doprowadzenie do takiej sytuacji. - Tym podmiotem jest naturalnie Rosja, ale czy ona za to odpowiada, na tym etapie trudno stwierdzić - powiedziała.

Z kolei Małgorzata Wilczyńska, dyrektorka pionu ochrony informacyjnej cyberprzestrzeni w NASK podkreśliła, że w tej kampanii "istnieje potencjalnie wątek finansowania zewnętrznego". - Nasze działania i analizy oparte muszą być o wywiad jawnoźródłowy, czyli to, co jest otwarte i w sieci dostępne. Pozostałe działania muszą być prowadzone przez odpowiednie służby - powiedziała kolejna gości "TOK 360".

Powtórzyła, że w ocenie NASK akcja ta miała wpłynąć na zbliżające się wybory prezydenckie w Polsce. - Jej finansowanie jest nietransparentne - dodała. Wskazała, że jednym z analizowanych scenariuszy tej akcji, którą bierze pod uwagę NASK, jest prowokacja, mająca na celu zaszkodzenie kandydatowi, na rzecz którego pozornie kampania ta jest prowadzona. - Znanym z przeszłości tzw. operacje pod fałszywą flagą, które rzekomo miały promować kandydatów, a były tak naprawdę w nich wymierzone - podkreśliła Wilczyńska. Poinformowała, że do NASK-u docierają informacje o SMS-ach, rzekomo promujących wybranych kandydatów na prezydenta.

Wilczyńska odniosła się także do zarzutów dziennikarzy, że NASK błędnie podawał informacja o powodach zakończenia kampanii na Facebooku. - Faktycznie reklamy są nie aktywne, część z nich Meta zablokowała ze względu na naruszenia regulaminu platformy. Naszym zdaniem wyglądało to tak, jakby Meta podjęła działania po naszym komunikacie - podkreśliła.

Operacja na żywym kraju. Jak ukraść wybory w państwie w środku Europy? [TECHSTORIE]

Reklamy polityczne na Facebook

'Wirtualna Polska' podała, że od 10 kwietnia Facebook był 'zalany reklamami politycznymi'. Umieszczały je dwa zupełnie nieznane wcześniej profile, czyli 'Wiesz Jak Nie Jest' oraz 'Stół Dorosłych'. Nie wiadomo, kto tymi profilami zarządza. Pierwszy z profili wydał na reklamy prawie 286 tysięcy zł, a drugi ponad 141 tys. zł. Najdroższe pojedyncze promowane posty kosztowały nawet 40 tys. zł i miały milionowe zasięgi. W części reklam - a wszystkie sprawiały wrażenie rozmów ze zwykłymi obywatelami - zdecydowanie krytykowano kandydujących w wyborach Nawrockiego oraz Mentzena. W drugiej części wychwalano Trzaskowskiego.

Dziennikarzom portalu WP udało się zidentyfikować trzy osoby występujące w reklamach i skontaktować się z nimi. Wszystkie stwierdziły, że do udziału w reklamach zachęciły je osoby powiązane z fundacją Akcja Demokracja. Zarząd fundacji przyznał, że pracownik pomagał zagranicznemu partnerowi organizacji w 'znalezieniu chętnych do wzięcia udziału w nagraniach'. Firma, o której mowa, to Estratos Digital GmbH z siedzibą w Wiedniu, świadcząca dla fundacji 'usługi technologiczne oraz konsultacje w zakresie komunikacji'.

Jak napisali autorzy tekstu Szymon Jadczak i Patryk Słowik w środę NASK błędnie poinformował, że reklamy z dwóch podejrzanych profili zostały zablokowane na Facebooku po jego interwencji. 'Jak dowiedzieliśmy się od firmy Meta, nic nie zostało zablokowane. Po prostu opłacona kampania dobiegła końca. NASK nie odpowiedział nam, dlaczego wprowadził w błąd opinię publiczną' - czytamy w tekście „Wirtualnej Polski”. Jak dodano, koncern Meta poinformował też, że 'administrator powiązany z tymi stronami (Wiesz Jak Nie Jest i Stół Dorosłych - przyp. red.) potwierdził swoją tożsamość i znajduje się w Polsce. Nie znaleźliśmy żadnych dowodów na zagraniczną ingerencję'.

Oświadczenie NASK

NASK zaprzeczył, że Jakub Kocjan jest współpracownikiem instytutu. - Nie jest on współpracownikiem i nie współtworzy Parasola Wyborczego w żaden sposób - przekazał Jacek Dziura, dyrektor pionu mediów i komunikacji NASK. Dodał, że Kocjan przyszedł na otwarte spotkanie dotyczące dezinformacji, które zostało zorganizowane przez NASK w ramach Parasola Wyborczego. Spotkania są przeznaczone dla organizacji pozarządowych, influencerów i dziennikarzy, do tej pory odbyło się ich 11 - wskazał Dziura. Ministerstwo Cyfryzacji zapewniło, że Kocjan nie spotykał się indywidualnie z wicepremierem Krzysztofem Gawkowskim.

Wybory prezydenckiego w Polsce odbędą się w najbliższą niedzielę 18 maja. Jeśli dojdzie do drugiej tury - odbędzie się ona dwa tygodnie później, czyli 1 czerwca.