,
Obserwuj
Polityka

Twardoch ostro o liberalnych elitach. "Są gotowe raczej utracić władzę, niż wyrzec się pogardy"

3 min. czytania
28.05.2025 06:38
Szczepan Twardoch w ostrych słowach zaatakował część liberalnych elit namawiających do głosowania na Rafała Trzaskowskiego. W jego ocenie okazują pogardę dla innych ludzi. - Jaki mur z iluzji trzeba zbudować dookoła siebie, aby uwierzyć, że człowiek obrażany może postąpić tak, jakbyśmy od niego chcieli. W jakim podręczniku perswazji jest taka rada, że jak chcesz kogoś do czegoś przekonać, to nazwij go debilem, faszystą, nieukiem i bigotką? - pytał w TOK FM.
|
|
fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl
  • Szczepan Twardoch, pisarz i eseista skrytykował pogardę skierowaną przez część liberalnych elit wobec wyborców Karola Nawrockiego;
  • W jego ocenie tego typu wypowiedzi nie pomagają, a szkodzą kandydatowi KO.

Po pierwszej turze wyborów prezydenckich w internecie pojawiła się masa komentarzy znanych osób mówiących o tym, że człowiek przyzwoity w drugiej turze musi głosować na Rafała Trzaskowskiego.

Po której stronie stodoły w Jedwabnem staniesz...

Prof. Michał Bilewicz, socjolog i kierownik Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW napisał: "Nie dajcie się zwieść. Wybór jest prosty: sprowadza się do tego, po której stronie stodoły w Jedwabnem staniesz. Czy z jej podpalaczami, dobijającymi ofiary siekierami i widłami? Czy może po stronie Antoniny Wyrzykowskiej, która ratowała Żydów, za co musiała uciec z miasta?" - napisał na X.

Prof. filozofii Jan Hartman stwierdził zaś: "Sutenerzy, psychopaci, gangsterzy i zwykłe bydło piorące się po mordach w sejmowym barze - czy 1 czerwca oddadzą im Polskę debile, faszyści i nieuki, do spółki z bigotkami? Nie pozwolimy! Przyzwoitość i instynkt samozachowawczy narodu zwyciężą!".

Pisarz i eseista Szczepan Twardoch postanowił jednak włożyć kij w mrowisko i wskazał, że choć sam zagłosuje na Trzaskowskiego uważa, że "zwycięstwo Nawrockiego nie będzie żadnym końcem świata". Skrytykował też pogardę skierowaną przez część liberalnych elit wobec wyborców myślących w inny sposób. W jego ocenie zresztą tego typu wypowiedzi nie pomagają, a szkodzą kandydatowi KO.

Roman Giertych 'Macierewiczem' Trzaskowskiego? 'Zapomina, że gdzieś jest granica'

- Ostatnio takie notatki malutkie poczyniłem i mogę cytować takie wypowiedzi. Manuela Gretkowska sugeruje, że wyborcy Nawrockiego głosowaliby "za wdychaniem własnych pierdów" albo np. Zbigniew Preisner pisał, że trzeba zastopować "niewyobrażalny trend prawicowego pospólstwa i szaleństwa". Te słowa same się komentują. Bo jak można skomentować poziom takiej pogardy i takiej nienawiści? - mówił Twardoch w "Magazynie filozofa" w TOK FM.

"Używanie takiego języka jest po prostu niemoralne"

Rozmówca Tomasza Stawiszyńskiego relacjonował, że kilkoro z bliskich mu osób ma konserwatywne poglądy wynikające z ich wiary katolickiej. - I nie wiem, bo nie pytałem, na kogo będą głosować, natomiast czytając coś takiego albo stając się adresatem tych słów, to jak ja miałbym powiedzieć, że nie no: "Słuchajcie, to może jednak warto przyłączyć się do tej liberalnej Polski, która respektuje zasady demokracji i zasady nowoczesnego państwa? (...). Mam powiedzieć: "Głosujcie na na tego, na którego głosują ludzie uważający was za debili, faszystów i nieuków"? - pytał retorycznie.

I dodał, że "wobec takiej retoryki czuje się bezradny". - Używanie takiego języka jest po prostu niemoralne i ta niemoralność jest jeszcze bardziej jaskrawa, bo robią to ludzie, którzy jednocześnie są przekonani, że są arbitrami elegancji. Że te wszystkie kwestie to kwestia smaku. Nazywamy tych ludzi, którzy głosują nie tak, jak byśmy chcieli, najgorszymi możliwymi epitetami, ale jednocześnie robimy to dla pewnego poziomu życia publicznego, elegancji - oburzał się Twardoch.

Byliśmy na marszach Trzaskowskiego i Nawrockiego. Co usłyszeliśmy? Zaskakujące wyznania

I dodał, że taka taktyka jest przeciwskuteczna. - Jaki mur z iluzji trzeba zbudować dookoła siebie, aby uwierzyć, że człowiek obrażany może postąpić tak, jakbyśmy od niego chcieli. W jakim podręczniku perswazji jest taka rada, że jak chcesz kogoś do czegoś przekonać, to nazwij go debilem, faszystą, nieukiem i bigotką - mówił ze śmiechem.

- Zastanawiałem się, czy może to nie jest jakiś pęd ku śmierci polskich liberalnych elit, które są gotowe raczej utracić władzę, niż wyrzec się pogardy. Bo bez pogardy stracą swoją tożsamość, swoją wyższość. Jeśli uznają, że są takimi samymi ludźmi jak to "prawicowe pospólstwo", to wtedy po cóż im władza. Może ta władza jest właśnie środkiem, a nie celem tutaj - wskazał. Jak jednak zastrzegł, nie mówi tu o politykach np. KO. - Bo przecież te najgorsze głosy nie biegną od polityków właśnie tylko od zwolenników tej orientacji - podsumował pisarz i eseista.