TVP skompromitowała temat Nawrockiego i prostytutek w Grand Hotelu? "Niestety postanowiła sprawę dogrzać"
- Na kilka dni przed drugą turą wyborów prezydenckich sondażowa różnica pomiędzy Rafałem Trzaskowskim a Karolem Nawrockim jest minimalna;
- Nie zmienia się to pomimo licznych publikacji medialnych ujawniających przeszłość kandydata PiS;
- Michał Sutowski z 'Krytyki Politycznej' wskazał w tym kontekście na błąd TVP oraz premiera Donalda Tuska.
'Zabójstwo, handel narkotykami, udział w zorganizowanej grupie przestępczej, kradzieże, wyłudzenia mieszkań. Takie przestępstwa mają na koncie kibole, z którymi Karol Nawrocki brał udział w ustawce pomiędzy fanatykami Lechii Gdańsk i Lecha Poznań. Kilkunastu z nich zostało skazanych za udział w tamtej bójce. Reszta, w tym kandydat na prezydenta, pozostała na lata 'nieustalonymi osobami' w śledztwie w tej sprawie' - napisała w środę Wirtualna Polska . W ostatnim czasie praktycznie nie ma dnia, w którym nie wybuchałyby nowe skandale wokół kandydata PiS na prezydenta.
Afera za aferą a Nawrocki trzyma się mocno
Mimo to przewaga Rafała Trzaskowskiego nad Nawrockim jest minimalna. Z opublikowanego w środę badania przygotowanego przez pracownię Opinia24 dla RMF FM wynika, że na Rafała Trzaskowskiego chce zagłosować 47,5 proc. ankietowanych, a na Karola Nawrockiego 45,9 proc. Robert Winnicki, były poseł i twórca Ruchu Narodowego w swoim wpisie na X tłumaczy to czterema czynnikami: "radykalna polaryzacja opinii publicznej pomiędzy obozy polityczne; ogólny brak zaufania do mediów; duży ogólny zwrot na prawo/antyestabliszment w nastrojach jako trend nie tylko polski, ale ogólnoeuropejski czy ogólnozachodni; fatalna jakość rządu w Polsce".
- Ja bym pewnie dodał jeszcze legitymizację kultury chuligańsko-więziennej, która mam wrażenie, w głównym nurcie polskiej debaty publicznej zachodzi już od dłuższego czasu. Chodzi o przyzwolenie, relatywizowanie, bagatelizowanie rozmaitych zjawisk - mówił w "Wywiadzie Politycznym" w TOK FM Michał Sutowski z "Krytyki Politycznej".
Jak dodał, kiedyś kibolskie ustawki spotykały się z jednoznacznym potępieniem. - A dzisiaj mam wrażenie, że Karol Nawrocki nawet w zasadzie nie broni się przed zarzutami o udział w ustawce. Wygląda na to, że odcinanie się od tamtego świata nie jest wskazane, jak się walczy o wygranie wyborów. Myślę, że Jarosław Kaczyński zdążył już chyba nawet zapomnieć, że jego partia nazywa się Prawo i Sprawiedliwość. Nie przypadkiem, bo, jak powstawała, to główna oś narracji politycznej braci Kaczyńskich, to było prawo i porządek, walka z przestępczością, także z przestępczością uliczną, z zachowaniami chuligańskimi - podkreślił gość Karoliny Lewickiej.
Zdaniem Sutowskiego Nawrockiemu pomagają też dwie ścieżki narracyjne - o złym systemie i braku uprzywilejowania. - Dwie opowieści - o tym, że z jednej strony niemieckie media np. robią tutaj z kandydata bandytę, a z drugiej, że nie miał łatwo w życiu i musiał sobie wszystko wywalczyć, może nie do końca estetycznymi sposobami - wskazał publicysta. Jak jednak zastrzegł, wielu z nas nie miała łatwo.
TVP przegrzało aferę wokół Nawrockiego i Grand Hotelu?
Dziennikarz odniósł się także do niedawnej głośnej publikacji Onetu , w której ujawniono, że Nawrocki miał uczestniczyć w procederze sprowadzania seksworkerek dla gości Grand Hotelu w Sopocie, gdy pracował tam jako ochroniarz. Jakby tego było mało, Jacek Murański, freak fighter, który spędził trzy lata w więzieniu za pobicie, na antenie TVP oskarżył Nawrockiego o współpracę ze skazanym przestępcą Patrykiem Masiakiem, czyli "Wielkim Bu". Na wypowiedzi Murańskiego powołał się nawet premier Donald Tusk. Autorzy głośnego artykułu o przeszłości Nawrockiego zaprzeczyli jednak, jakby Murański był ich informatorem i podważyli wiarygodność "starego Murana".
Tusk u Rymanowskiego. 'Roztrzęsiony' Nadgorliwość gorsza niż sabotaż
- Tutaj mamy również błąd ze strony premiera Donalda Tuska, bo był bardzo ciekawy materiał dziennikarzy Onetu, przygotowany bardzo rzetelnie, pod nazwiskami, konkretne postaci. No i wygląda na to, że media publiczne niestety postanowiły sprawę dogrzać i dołożono jeszcze postać umiarkowanie wiarygodną, która miała teoretycznie jeszcze wzmocnić, uwyraźnić ten obraz. A się okazało, że być może kompromituje całą opowieść - skwitował Sutowski.