Tusk u Rymanowskiego. "Roztrzęsiony" Nadgorliwość gorsza niż sabotaż"
- Donald Tusk w wywiadzie dla Polsat News wydawał się emocjonalny i roztrzęsiony - stwierdził Filip Kekusz;
- Donald Tusk ryzykuje, że to na nim skupi się przekonanie, iż powinien rozgrywać inaczej - ocenił w TOK FM prof. Jarosław Flis;
- Zapewnienia Nawrockiego, że doniesienia Onetu to kłamstwa, mogą wystarczyć niektórym wyborcom;
- Moment publikacji raportu NIK-u na pięć dni przed wyborami "trudno uznać za przypadkowe" - stwierdził prof. Flis.
Z ustaleń Onetu wynika, że Karol Nawrocki miał uczestniczyć w procederze sprowadzania seksworkerek dla gości Grand Hotelu w Sopocie. Obecny kandydat na prezydenta Polski pracował wówczas w sopockim hotelu jako ochroniarz. 'Dziś w Polsce problemem jest prostytucja polityczna, która za obce pieniądze chce oddać Polskę. Za ten stek kłamstw i nienawiści pozwę Onet w trybie cywilnym o ochronę dóbr osobistych, a także złożę prywatny akt oskarżenia w trybie karnym. Medialni pomocnicy Tuska i Trzaskowskiego nie zabiorą nam zwycięstwa' - napisał Karol Nawrocki.
Skomentował to premier Donald Tusk w rozmowie w Polsat News. - Oczekuję od pana Karola Nawrockiego, że natychmiast zwróci się do sądu w trybie wyborczym w ciągu 24 godzin wobec redakcji, portali, ludzi fizycznych pod nazwiskiem, którzy mówią jednoznaczne rzeczy - stwierdził Tusk. Prowadzący audycję TOK360 Filip Kekusz stwierdził, że był to emocjonalny wywiad, a premier publicznie nigdy nie był tak roztrzęsiony. Zastanawiał się, czy sytuacja była tak poważna, czy też "stawianie sprawy na ostrzu noża przez szefa rządu to pewna socjotechnika".
- Zakres spontaniczności tego typu działań jest do dyskusji - odparł prof. Jarosław Flis, politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Pytanie, czy premier jako osoba, która nie jest liderem, jeśli chodzi o zaufanie społeczne, powinien się angażować na tym etapie, czy raczej pójść w ślady Jarosława Kaczyńskiego i schować się głęboko, by nie drażnić drugiej strony - skomentował ekspert. I dodał, że w wypadku wygranej Nawrockiego Donald Tusk ryzykuje, że to na nim skupi się przekonanie, iż powinien rozgrywać inaczej.
Czarna seria Karola Nawrockiego? 'Nie potrafi powiedzieć prawdy'
Nieprzekonani wyborcy mogą uwierzyć Nawrockiemu
Filip Kekusz stwierdził, że w wywiadzie widoczna była zmiana w zachowaniu premiera Tuska: we wcześniejszych wystąpieniach "startował z pozycji siły, a teraz trochę z pozycji przyszłej ofiary".
- Są tutaj nowe nuty w tym zaangażowaniu - ocenił prof. Flis. Według gościa TOK FM doniesienia Onetu są najmniej przekonujące dla tych wyborców, którzy nie są przekonani, na kogo zagłosują.
- Wydaje się, że jest to bardziej skierowane do tych, którzy już od dawna wiedzą, że nie zagłosują na Nawrockiego. Teraz chodzi o to, żeby koniecznie poszli na wybory i to wyrazili - stwierdził politolog, mówiąc o wyborcach, dla których zarzuty wobec Nawrockiego są sprzeczne z "wyobrażeniem, kim powinien być prezydent i jakie powinien spełniać elementarne warunki". Prof. Flis zwrócił uwagę, że zarzuty o sprowadzaniu seksworkerek do Grand Hotelu to inna sytuacja niż oskarżenia związane z kawalerką pana Jerzego bądź zażywaniem woreczków nikotynowych na wizji.
- Tam wszystko było czarno na białym: sam się przyznał albo sam to zrobił. Linie obrony były kompletnie niewiarygodne - skomentował gość TOK FM. Jeśli chodzi o doniesienia Onetu, Nawrocki oświadczył, że to kłamstwa. - Jak ktoś bardzo nie chce w to uwierzyć, to tego typu zapewnienia mogą mu wystarczyć - podkreślił prof. Flis.
Posłuchaj:
"Nieprzypadkowa" publikacja raportu NIK
Prowadzący TOK360 stwierdził, że w tym samym czasie, co zarzuty wobec kandydata PiS-u, pojawił się raport NIK-u na temat nieprawidłowości w wydatkowaniu pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości za czasów Zbigniewa Ziobry w roli ministra sprawiedliwości. - To sprawia wrażenie, jakby w ciągu ostatnich kilkudziesięciu godzin pół aparatu państwa było zaangażowane w to, żeby Karolowi Nawrockiemu obniżyć sondaże. Nie wiem, czy przypadkiem to wrażenie nie spowoduje pewnej mobilizacji wśród osób, które uważają Donalda Tuska i Rafała Trzaskowskiego za większe zło - skomentował Filip Kekusz.
Według prof. Jarosława Flisa jest takie ryzyko. - Może się tu odezwać zasada, że nadgorliwość bywa gorsza niż sabotaż. Moment publikacji raportu NIK-u na pięć dni przed wyborami może budzić tego typu skojarzenia - stwierdził ekspert. I zaznaczył, że nie są to nowe sprawy, a tematy, które pojawiały się już w opinii publicznej. - Trudno to uznać za zupełnie przypadkowe - skwitował prof. Flis.