Aktywiści nie kryją wkurzenia na Tuska. "Nie mogę mu tego wybaczyć"
- Po przegranej Rafała Trzaskowskiego w wyborach prezydenckich aktywiści nie zostawili w suchej nitki na koalicji 15 października;
- "Cisną mi się na usta najgorsze słowa, jeśli chodzi o moje wkurzenie na koalicję rządzącą. Widzimy, jak koncepcja Donalda Tuska na rządzenie się dzisiaj rozpada" - mówiła w TOK FM Dominika Lasota z Inicjatywy Wschód.
Trzaskowski przegrywa wybory. "Cisną mi się na usta najgorsze słowa"
- Obudziłam się i nie byłam zaskoczona. Cisną mi się na usta najgorsze słowa, jeśli chodzi o moje wkurzenie na koalicję rządzącą. Widzimy, jak koncepcja Donalda Tuska na rządzenie się dzisiaj rozpada, ale było to do przewidzenia od ostatnich miesięcy. I biorąc pod uwagę to, że same apelowałyśmy i mówiłyśmy już od miesięcy o tym, że muszą przyspieszyć ze zmianami, że nie mogą powtarzać taktyki Kamali Harris, która też próbowała być bardziej prawicowa od Donalda Trumpa i skończyła tam, gdzie skończyła. Pomimo tego wszystkiego oni popełniali te same błędy i teraz są tu, gdzie są - mówiła w programie "W zasięgu" w TOK FM Dominika Lasota, aktywistka klimatyczna z Inicjatywy Wschód. - Tak że ja jestem wkurzona i mam takie poczucie, że ostatecznie wiemy, że zostałyśmy z tym same - powiedziała w rozmowie z Anną Piekutowską.
Wkurzenie jest też emocją drugiego z gości - Huberta Sobeckiego ze stowarzyszenia "Miłość nie wyklucza". - Jestem ogólnie permanentnie wkurzony od kilkunastu lat, ale dzisiaj chyba to, co wzięło górę rano u mnie, to też brak zaskoczenia. Byłem przekonany absolutnie, że Nawrocki wygra te wybory. Tylko ja myślałem, że on je wygra w cuglach. Ja się spodziewałem, że to będzie 3-4 proc. przewagi, więc jestem zaskoczony tym, że ona jest tak niewielka. A emocje, które mam, raczej skupiają się na wyciszaniu odruchu tworzenia nagłych analiz, które sprowadzają się tak naprawdę do agresywnego obrzucania błotem ludzi, których najbardziej się kojarzy z tym, że nie jest tak, jak ja bym chciał - powiedział aktywista.
Jak dodał, teraz jest ten czas na uspokojenie. - Tydzień się będę jeszcze czyścił, a potem się zastanowimy wspólnie co dalej. I będziemy się organizować. I te koktajle myślę, że w którymś momencie pójdą. Najpierw relaksacyjne, a potem inne - powiedział.
Kolejna z aktywistek jest zaś rozżalona. - Dlatego, że my po październiku 2023 mówiłyśmy od samego początku, czego oczekujemy. Powiedziałyśmy: "Ochrońcie nas, chociaż po prostu nas chociaż ochrońcie". Nie chcemy legalizacji aborcji na ten moment, wiemy, że się nie dogadacie, pokłócicie się 40 razy bez sensu, zróbcie chociaż dekryminalizację. Usuńcie przepis z kodeksu karnego karzący za pomoc w aborcji, żebyśmy chociaż przestały się bać. Nawet tego nie byli w stanie zrobić - wskazała Natalia Broniarczyk, z Aborcyjnego Dream Teamu i przychodni AboTak.
Jedna rzecz mogła sprawić, że wygra Trzaskowski. 'To mogłoby narobić nam problemów'
Skrajna prawica rośnie w siłę. "Za 2 lata będziemy mieli po prostu faszyzm"
Wskazała też na ogromne zagrożenie rosnącą w siłę skrajną prawicą. - Ja nigdy nie uważałam, że PiS jest największym problemem, jeżeli chodzi o aborcję. Najgorszą siłą, jeżeli chodzi o prawa człowieka, zawsze była Konfederacja i wszystko, co jest bardziej na prawo od PiS. PiS był narzędziem do wprowadzania pewnych zmian. On świetnie odczytuje nastroje, potrafi zarządzać tymi nastrojami. Natomiast zagrożeniem dla nas jest to, że przez ostatnie 1,5 roku skrajna prawica, w zasadzie "naziolstwo" zostało wprowadzone na salony, na piwo i przedstawione jako alternatywa polityczna. Ja tego nie mogę wybaczyć Donaldowi Tuskowi. Nie wybaczę tego, że w tym momencie karty rozdaje Mentzen, Braun, Winnicki, Ziobro i cała ta reszta - powiedziała.
A, jak podkreśliła, interesy kobiet nie zostały zabezpieczone. - Boję się, że kobiety zaczną znowu umierać w szpitalach, że zacznie się przemoc na ulicach, boję się, że Grzegorz Braun będzie przychodził pod AboTak. I boję się, że oszukujemy się, że jeszcze jest coś do zrobienia. Nie ma w tym momencie nic to zrobienia poza mobilizacją oddolną, poza budowaniem sieci wsparcia, poza budowaniem alternatywnych rozwiązań. Politycy nam pokazali dobitnie: "Nie jesteśmy wami zainteresowani jako ludźmi, jesteśmy zainteresowani wyłącznie utrzymaniem się przy władzy i będziemy sięgać po wszystkie narzędzia, żeby tę władzę utrzymać". Jeżeli teraz nie zaczniemy się naprawdę organizować i wymyślać alternatywnych rozwiązań, to za 2 lata będziemy mieli po prostu faszyzm - alarmowała Broniarczyk.
Wygrana Karola Nawrockiego. Co to oznacza? 'Spokój już się skończył'
Aktywiści skrytykowali także skręt Rafała Trzaskowskiego w prawo. - Naprawdę, jeżeli ustawiamy reguły w kampanii na prawicowe, to ja nie rozumiem w ogóle zdziwienia Tuska, Hołowni, Trzaskowskiego, że prawica wygrała. Jeżeli grasz w grę prawicową i koniec końców próbujesz tak przejąć tego prawicowego wyborcę, bo Trzaskowski właśnie tego próbował dokonać, wszystkimi browarami i tymi wypowiedziami żenującymi. I potem taki prawicowy wyborca podchodzi do karty głosowania, no to sorry, ale wybierze prawdziwego prawicowca, a nie takiego udawanego na chwilę - oceniła Lasota.
- Po prostu naiwność polityczna tej ekipy rządzącej zaskakuje mnie z dnia na dzień coraz bardziej. Dzisiaj to już w ogóle totalnie. A jak teraz jeszcze słyszę, że oni się dzisiaj spotkają i oni się zastanowią, co mogą Polakom zaproponować na najbliższe lata, to mi się chce śmiać. Bo sobie myślę: Wow, zajęło wam to tylko 1,5 roku i musieliście przewalić wybory prezydenckie, żeby dojść do takiego prostego wniosku, że być może trzeba się zastanowić, co poza walką z PiS-em możemy tutaj ludziom dać - podsumowała gorzko aktywistka.