Nie było żadnego, będzie aż trzech? Kulisy "łapanki" na rzecznika rządu
- Rząd koalicji 15 października będzie mieć swojego rzeczniczka prasowego;
- Od powstania rządu Donalda Tuska - a więc od grudnia 2023 roku - nikt takie funkcji nie pełnił;
- Teraz jednak - pod naciskiem mniejszych koalicjantów - pomysł wraca;
- Aczkolwiek, nikt nie pali się pełnienia tej funkcji.
Rząd będzie mieć swojego rzeczniczkę prasowego. Od powołania Rady Ministrów Donalda Tuska - a więc od grudnia 2023 roku - nikt takiej funkcji nie pełnił. Teraz - po przegranych wyborach prezydenckich i pod naciskiem mniejszych koalicjantów - pomysł wraca.
Jednak chętnych do pełnienia tej zaszczytnej w teorii funkcji nie widać. - Podpytywałam o to polityków PO i usłyszałam, że trwa łapanka, a chętnych nie ma. Kilka osób wprost odmówiło - zdradziła w najnowszym odcinku podcastu "Dzieje się" Karolina Lewicka z TOK FM. Czemu nie dziwiła się też obecna w studiu Beata Lubecka. - Bo to istne mission impossible. Wręcz pole minowe - wskazała dziennikarka Radia Zet. Dodała, że słyszała też o jeszcze innym, dość kuriozalnym, pomyśle. - Niektórzy z Polski 2050 chcieliby, żeby to były trzy osoby. I nie chodzi o odpowiednik partii, ale o kategorie wiekowe. Jeden od najmłodszych, potem pokolenie średnie i senioralne - wyjaśniła Lubecka.
YOUTUBE TUTAJ
- Wspaniały pomysł - odparła ironicznie Lewicka, a Wojciech Szacki z "Polityki Insight" zaproponował żartobliwe, że może rotacyjność - jak w przypadku stołka Marszałka Sejmu - też wchodziłaby w grę.
Według Beaty Lubeckiej - niezależnie od formatu stanowiska rzecznika - biorąc pod uwagę ciągłe spory polityków koalicji, które często odbywają się nawet w internecie, to "misja straceńcza".
Eksmisja na znanym warszawskim osiedlu? 'Jest 4 dni po wyborach i sytuacja się powtarza'
Rzecznik rządu Tuska? "Trzeba mieć co komunikować"
Maciej Głogowski, redaktor naczelny TOK FM, podkreślał, że dziennikarzom byłoby łatwiej pracować, gdyby rząd Tuska miał swojego rzecznika. Z drugiej strony przypominał sposób tłumaczenia premiera, dlaczego nikogo takiego nie ma. - Choć nie wprost, to przekazywał, iż to jest kolorowa koalicja, bardzo zróżnicowana. Bardzo trudno jest pogodzić te interesy. Dlatego najlepszym rzecznikiem jest on sam, a każdy minister powinien sam mówić o tym, czym się zajmuje - wyjaśniał Głogowski.
Wojciech Szacki z "Polityki Insight" konstatował, że może i faktycznie rzecznik rządu jest potrzebny i obóz władzy zyska jakieś plusy u swoich wyborców tym ruchem. - Jednak upierałbym się, że trzeba mieć przede wszystkim co komunikować. A jak się spojrzy na umowę koalicyjną albo na 100 konkretów PO, to tych obietnic jest bardzo mało zrealizowanych - podkreślił analityk.
Jak jest w PO? "Bardzo brzydkie słowo"
Karolina Lewicka wróciła w tym kontekście też do nastrojów w samej koalicji rządowej. - Gdy zadaje się politykom pytanie: "Jak jest?", to dostaje się odpowiedź, którą nie bardzo można zacytować. To jest takie słowo, które zaczyna się na "ch", a potem następuje "u". Tak więc chyba wszyscy wiemy, o co chodzi. Słyszę, że potrzebny byłby cynizm i pragmatyzm, ale nie ma na to determinacji. A Donald Tusk nie jest w stanie tym wstrząsnąć - podsumowała Lewicka.
Posłuchaj całego odcinka podcastu "Dzieje się":