,
Obserwuj
Polityka

Więzienie za patostreaming? "Skala patologii jest nie do uwierzenia"

3 min. czytania
13.03.2026 19:49

Sejm zaczął prace nad projektem, który zakłada wprowadzenie do polskiego porządku prawnego nowego typu przestępstwa. Chodzi o patostreaming, który miałby być karany więzieniem. Prezydent już zawetował ustawę, która dotyczyła internetu, argumentując decyzję wolnością słowa. - Liczę na to, że tym razem podpisu się doczekamy - powiedziała w TOK FM Monika Rosa, szefowa sejmowej komisji ds. dzieci i młodzieży.

Posłanka KO Monika Rosa
Posłanka KO Monika Rosa
fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl
  • Poselska nowelizacja Kodeksu karnego kryminalizująca patostreaming i promocję hazardu przez influencerów przeszła w Sejmie pierwsze czytanie;
  • Monika Rosa z komisji ds. dzieci i młodzieży mówiła w TOK FM, że nowe przepisy mają zapobiegać normalizacji antyspołecznych zachowań w sieci;
  • Nowelizacja jest odpowiedzią na weto prezydenta Karola Nawrockiego wobec ustawy wdrażającej unijny Akt o usługach cyfrowych.

W piątek odbyło się pierwsze czytanie poselskiej nowelizacji Kodeksu karnego, zakładającej wprowadzenie odpowiedzialności karnej za tzw. patostreaming i promowanie przez influencerów hazardu. Projekt zakłada kryminalizację rozpowszechnia w sieci, w formie obrazu lub dźwięku, treści przedstawiających popełnienie czynu zabronionego, a także treści przedstawiających jako autentyczne pozorowane popełnienie takiego czynu. Działania te będą podlegały karze pozbawienia wolności na okres od trzech miesięcy do pięciu lat. 

W katalogu czynów zabronionych w projekcie wymieniono czyn zagrożony karą pozbawienia wolności na czas nie krótszy od pięciu lat jako umyślne przestępstwo przeciwko życiu lub zdrowiu, wolności, wolności seksualnej, obyczajności, rodzinie i opiece lub popełnione z użyciem przemocy, znęcanie się nad zwierzętami i głowonogami lub zabicie ich, naruszenie nietykalności cielesnej w sposób prowadzący do poniżenia lub upokorzenia innej osoby, a także działania dotyczące organizacji gier hazardowych. 

"Normalizują antyspołeczne zachowania"

- Zapisy Kodeksu karnego z pewnością będą miały odstraszającą funkcję dla twórców takich treści. To są ludzie, którzy chleją na wizji, biorą narkotyki, dają ludziom do picia fekalia, biją się, podpalają, wykorzystują seksualnie, znęcają nad zwierzętami. Skala patologii jest po prostu nie do uwierzenia, a na koniec jeszcze na tym zarabiają, bo dzieci wpłacają im donate'y i zachęcają ich do jeszcze gorszych zachowań - mówiła w TOK FM odpowiadająca za projekt Monika Rosa.

Jak podkreślała posłanka KO, twórcy ci "powołują się na to, że jest jakiś teatr, że to nieprawda, że tylko udają". - Ale pokazują najgorsze zachowania ludzie i niszczą tkankę społeczną, przesuwają coraz dalej granicę, normalizują zachowania, które traktujemy jako antyspołeczne - wskazywała w "Wywiadzie politycznym" noweli szefowa sejmowej komisji ds. dzieci i młodzieży. Zwróciła przy tym uwagę, według badań od jednej czwartej do jednej trzeciej uczniów w siódmych i ósmych klasach szkół podstawowych ogląda patostreamy, a 84 procent młodzieży w wieku 13-15 lat słyszało i wie, czym jest patostreaming.

W projekcie zaproponowano wyłączenie spod kary niektórych czynów, o ile będą miały związek z działalnością artystyczną czy naukową.

Tym razem nie będzie weta?

Projekt noweli jest odpowiedzią na zawetowanie przez prezydenta Karola Nawrockiego ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, wdrażającej przepisy unijnego Aktu o usługach cyfrowych (ang. Digital Services Act - DSA). Miała ona umożliwić prezesom UKE i KRRiT wydawanie wobec platform internetowych nakazów usunięcia nielegalnych treści dotyczących ponad 20 czynów zabronionych.

Nawrocki tłumaczył weto obawami o wolność słowa. Przekonywał, że ustawa wprowadza mechanizmy "administracyjnej cenzury", pozwalając urzędnikom decydować o usuwaniu treści z internetu.

Rosa pytana o to, czy w tym przypadku również obawia się weta, odparła: "Liczę na to, że tym razem podpisu się doczekamy". - Podczas dyskusji posłowie Prawa i Sprawiedliwości takie rozwiązania popierali, zresztą zgłaszali podobne. Aczkolwiek Konfederacja była przeciw, więc nigdy nie wiadomo, jakie decyzje podejmie pan prezydent, powołując się na przykład na wolność słowa - zaznaczyła w rozmowie z Maciejem Kluczką. 

- Chociaż nie wiem, czy w materiałach przedstawiających krzywdzenie dzieci można się doszukiwać wolności słowa. Ja bym się jej tam nie doszukiwała - dodała posłanka.

Źródło: TOK FM, PAP