,
Obserwuj
Polityka

Wraca sprawa wypadku Beaty Szydło. Przypominamy, o co w niej chodziło [DATY]

4 min. czytania
11.02.2026 14:24

Prokuratura zamierza ogłosić zarzuty dziewięciu osobom w sprawie wypadku byłej premier Beaty Szydło w Oświęcimiu. Chodzi o ośmiu funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa (dawnego Biura Ochrony Rządu) i jedną osobę cywilną. Przypominamy najważniejsze punkty sprawy, która zaczęła się dziewięć lat temu.

Prokuratura wraca do wypadku byłej premier Beaty Szydło
Prokuratura wraca do wypadku byłej premier Beaty Szydło
fot. Lukasz Kalinowski/East News
  • Prokuratura Regionalna w Białymstoku poinformowała o wznowieniu śledztwa w sprawie wypadku kolumny samochodów, którą podróżowała była premier Beata Szydło;
  • Zarzuty zostaną ogłoszone dziewięciu osobom, w tym ośmiu obecnym i byłym funkcjonariuszom SOP oraz jednej osobie cywilnej;
  • Nowe śledztwo powstało po audycie postępowań, który podważył wcześniejsze ustalenia i wskazał na nieprawidłowości w działaniach prokuratury za rządów Zjednoczonej Prawicy.

O decyzji śledczych jako pierwszy poinformował w środę portal tvn24.pl. Doniesienia te potwierdziła następnie w krótkim komunikacie Prokuratura Regionalna w Białymstoku. Jak przekazał prokurator Marek Bogacewicz, postanowienia o przedstawieniu zarzutów zostały wydane, a dziewięć osób - ośmiu obecnych i byłych funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa (byłego BOR) oraz jedna osoba cywilna - otrzymało wezwania do stawiennictwa w prokuraturze na przełomie lutego i marca. Prokuratura nie ujawniła treści zarzutów ani tego, którego z wątków śledztwa dotyczą. Jak zaznaczono, część materiałów objęta jest klauzulą niejawności, a zarzuty muszą zostać najpierw ogłoszone podejrzanym. Prok. Bogacewicz przekazał jedynie, że nie chodzi o wątek dotyczący przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych.

Śledztwo prowadzone od wiosny ubiegłego roku obejmuje kilka wątków związanych z postępowaniami po wypadku Beaty Szydło w Oświęcimiu, w którym brały udział auta z rządowej kolumny oraz Fiat Seicento. Prokuratorzy badają między innymi, czy w latach 2017-2023 w toku postępowania przygotowawczego w Prokuraturze Okręgowej w Krakowie oraz późniejszych postępowań sądowych nie doszło do nieprawidłowości. W osobnym wątku sprawdzane są okoliczności samego wypadku, w wyniku którego obrażeń doznała m.in. ówczesna premier. Kolejny dotyczy składania nieprawdziwych zeznań i zatajania prawdy przez funkcjonariuszy BOR, w szczególności w kwestii używania sygnałów dźwiękowych przez kolumnę rządową.

Wypadek Beaty Szydło. Najważniejsze daty

10 lutego 2017 r. W Oświęcimiu dochodzi do wypadku z udziałem kolumny rządowej przewożącej ówczesną premier Beatę Szydło oraz Fiata Seicento, którym kieruje 21-letni mieszkaniec miasta. Samochód cywilny wyjeżdża z drogi podporządkowanej i zderza się z jednym z aut BOR jadących w kolumnie. Limuzyna z szefową rządu uderza następnie w drzewo. Beata Szydło trafia najpierw do szpitala w Oświęcimiu, a potem do Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie, gdzie przebywa do 17 lutego. Kierowca fiata słyszy zarzut spowodowania wypadku.

Połowa marca 2018 r. Prokuratura Okręgowa w Krakowie kieruje do Sądu Rejonowego w Oświęcimiu wniosek o warunkowe umorzenie postępowania wobec kierowcy Fiata Seicento na okres jednego roku. Śledczy uznają, że to on doprowadza do wypadku, jednocześnie rezygnując z klasycznego aktu oskarżenia. Decyzja wywołuje kontrowersje - pełnomocnicy kierowcy nie zgadzają się z oceną prokuratury i zapowiadają walkę w sądzie.

Druga połowa 2019 r. W trakcie procesu wychodzi na jaw problem z nośnikami, na których mają znajdować się materiały wideo związane ze sprawą wypadku. Jedna z płyt, opisywana jako zawierająca zapis z monitoringu, trafia do Biura Ekspertyz Sądowych w Lublinie. Biegli informują sąd, że danych z nośnika nie da się odzyskać, ponieważ zapis jest bezpowrotnie utracony, a sama płyta nosi ślady mechanicznego zniszczenia. Prokuratura utrzymuje, że nośniki przekazane do sądu były w momencie ich przekazania nienaruszone i że uszkodzenie następuje później. Sąd z kolei wskazuje, że płyta trafia do akt już w stanie, który uniemożliwia odtworzenie danych, a zapis monitoringu, choć istniał, nie może zostać ponownie zweryfikowany. Wątek ten staje się następnie przedmiotem osobnego śledztwa Prokuratury w Nowym Sączu, które zostaje później umorzone. Decyzja prokuratury jest zaskarżana, ale nie prowadzi to do zmiany rozstrzygnięcia.

Redakcja poleca

Lipiec 2020 r. Sąd Rejonowy w Oświęcimiu uznaje kierowcę fiata za winnego spowodowania wypadku i warunkowo umarza postępowanie na rok. W uzasadnieniu wskazuje, że kierowca samochodu cywilnego nie zachował szczególnej ostrożności przy włączaniu się do ruchu. Wyrok nie jest prawomocny - obrona składa apelację, podnosząc m.in. kwestię zachowania kierowców kolumny rządowej i używania sygnałów uprzywilejowania. Sąd uznaje, że także kierowca BOR złamał przepisy.

Luty 2023 r. Sąd Okręgowy w Krakowie utrzymuje w mocy wyrok sądu pierwszej instancji. Oznacza to prawomocne zakończenie postępowania karnego wobec kierowcy Fiata Seicento. Sprawa - mimo upływu lat - wciąż wraca w debacie publicznej, a pytania o rolę funkcjonariuszy BOR i sposób zabezpieczenia przejazdu kolumny rządowej nie znikają.

Styczeń 2025 r. Po zmianie władzy prokuratura przeprowadza audyt postępowań w sprawie wypadku w Oświęcimiu. W ustaleniach audytu pojawia się ocena, że prowadzenie sprawy było "ukierunkowane na udowodnienie z góry przyjętej tezy". Wnioski z audytu podważają sposób badania okoliczności wypadku i stają się impulsem do wszczęcia nowego śledztwa.

Luty 2026 r. Prokuratura Regionalna w Białymstoku zapowiada ogłoszenie zarzutów dziewięciu osobom - ośmiu obecnym i byłym funkcjonariuszom SOP (dawnego BOR) oraz jednej osobie cywilnej - w związku z nieprawidłowościami przy postępowaniach po wypadku. Śledczy informują, że badają kilka wątków, w tym okoliczności samego wypadku oraz składanie nieprawdziwych zeznań przez funkcjonariuszy BOR dotyczących m.in. używania sygnałów dźwiękowych przez kolumnę rządową.

Wypadek kolumny rządowej w Oświęcimiu znalazł się w raporcie Prokuratury Krajowej z audytu spraw z lat 2016–2023, czyli z okresu rządów Zjednoczonej Prawicy, w których wskazano na nieprawidłowości w działaniach prokuratury. To właśnie ten audyt stał się jednym z impulsów do ponownego przyjrzenia się sprawie po latach.

Źródło: TOK FM, PAP, tvn24.pl