Zaskakujący skutek decyzji Nawrockiego. "Sam oberwał w kolano"
- To nic innego jak próba wzięcia w jasyr polskich sędziów, zastraszenia ich i pokazania, że mają słuchać prezydenta, bo to będzie pan, który będzie decydował o ich przyszłości - tak ostatnią decyzję Karola Nawrockiego skomentował dla tokfm.pl sędzia i prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia" Bartłomiej Przymusiński.
- Onet opublikował listę nazwisk 46 sędziów, których awans zablokował prezydent Karol Nawrocki;
- Zdaniem Bartłomieja Przymusińskiego, decyzja prezydenta jest przede wszystkim chaotyczna. "Chciał kogoś uderzyć, ale tak naprawdę być może sam uderzył się w kolano" - mówił w rozmowie z tokfm.pl sędzia i prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia".
- Jak dodał, "ważniejsze niż to, kogo zablokował, jest jednak to, co Karol Nawrocki próbuje przekazać wszystkim polskim sędziom".
Onet w czwartek opublikował listę sędziów, których awans zablokował prezydent Karol Nawrocki. "Nie ma w tym gronie żadnego ze znanych sędziów, którzy krytykowali działania PiS w sądownictwie" - podkreślono. To głównie młodzi sędziowie, którzy pracują na najniższym szczeblu sądownictwa.
"Na liście jest 38 sędziów rejonowych, którzy mieli dostać awans do sądów okręgowych, czyli na drugi szczebel sądowniczej struktury. Zresztą część z nich już pracuje na czasowych delegacjach do sądów okręgowych - w takich przypadkach prezydencka nominacja miała być zatwierdzeniem stanu faktycznego" - czytamy.
- Decyzja prezydenta jest przede wszystkim chaotyczna. Chciał kogoś uderzyć, ale tak naprawdę być może sam uderzył się w kolano. Przecież to pokazuje, że trudno liczyć na merytoryczne rozmowy z jego strony. Tym bardziej, że odmawia nominacji osobom, które wcześniej przeszły procedurę przed nielegalną Krajową Radą Sądownictwa. Inna rzecz, że zupełnie przypadkowo to korzyść dla systemu prawnego, że nie będzie więcej tzw. neo-sędziów - ocenił w rozmowie z tokfm.pl sędzia i prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia" Bartłomiej Przymusiński.
Jak podkreślił, prezydent nie kierował się jednak tym, by "nie powiększać chaosu, tylko wywołać ferment w środowisku". - Tak naprawdę skupiłbym się nie na nazwiskach osób niepowołanych, ale na tym, co prezydent powiedział do wszystkich sędziów. A zakomunikował jedno: w przyszłości nie będzie mógł u niego liczyć na awans żaden sędzia, który kwestionuje Konstytucję i stosuje orzeczenia trybunałów europejskich. Przecież to nic innego jak próba wzięcia w jasyr polskich sędziów, zastraszenia ich i pokazania, że mają słuchać prezydenta, bo to będzie pan, który będzie decydował o ich przyszłości - stwierdził nasz rozmówca.
"Sędziowie przypadkiem znaleźli się na liście prezydenta"
Onet poinformował też, że "wszystkie te nominacje trafiły do Kancelarii Prezydenta jeszcze za czasów Andrzeja Dudy, niektóre sięgają aż czterech lat wstecz". Według portalu Nawrocki wytypował głównie - to 36 z 46 odrzuconych sędziów - tych, którzy podpisywali listy w sprawie sytuacji w sądownictwie.
"Chodzi przede wszystkim o akcję z 2021 r., gdy rekordowe 4 tys. sędziów podpisało się pod listem wzywającym rząd PiS do respektowania orzeczeń TSUE, które kwestionowały tzw. reformy sądowe Zbigniewa Ziobry" - można przeczytać w opublikowanym w czwartek artykule.
- Dla prezydenta każdy sędzia, który powie, że trzeba przestrzegać prawa europejskiego, stosować orzeczenia trybunału w Luksemburgu, z marszu wydaje się podejrzany. Może to być też powód do krzywego spojrzenia na niego. To oczywiście działanie, które nie ma oparcia w kompetencjach prezydenta - powiedział Przymusiński.
Pozostali "odrzuceni sędziowie" - jak pisze Onet - podpisali inne apele: jeden skierowany do Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie o objęcie nadzorem tzw. wyborów kopertowych z 2020 roku, w drugim domagano się "niezwłocznego przyjęcia rozwiązań legislacyjnych umożliwiających ukształtowanie składu Krajowej Rady Sądownictwa (KRS) zgodnie z konstytucją oraz zasadami wyrażonymi w traktatach UE" oraz "rozliczenia sędziów, którzy sprzeniewierzyli się rocie ślubowania sędziowskiego".
Zdaniem prezesa "Iustitii" to także potwierdzenie, że "chodziło o znalezienie czegokolwiek". - Sędziowie tylko przypadkiem znaleźli się na liście prezydenta. Ważniejsze niż to, kogo zablokował, jest to, co Karol Nawrocki próbuje przekazać wszystkim polskim sędziom - zastrzegł.
W tym kontekście wskazał także na fakt, że "kilku sędziów z listy ukaranych nigdy niczego nie podpisywało".
"Prezydent nie jest królem"
W ocenie prezesa "Iustiti" prezydent powinien teraz czym prędzej przedstawić uzasadnienie swojej decyzji co do każdej z niepowołanych osób. Jak tłumaczył, decyzja Nawrockiego "podparta jest polityką i nie ma żadnego uzasadnienia w prawie". Nasz rozmówca dodał, że prezydent jest osobą, która ma dokonywać w Polsce nominacji - na wniosek KRS. Odmowa takiej nominacji powinna być ograniczona tylko do wyjątkowych sytuacji.
- Przecież w Polsce, która jest państwem demokratycznym, a nie monarchią, prezydent nie jest królem. A to oznacza, że powinien wykonywać swoje kompetencje - czytaj: "Jeżeli podejmuje tak ważną decyzję, to powinna ona być wyjątkowo skrupulatnie uzasadniona, a sądy powinny przyjmować, że takie decyzje prezydenta będą podlegały kontroli" - przekonywał Przymusiński.
Zastrzegł też w tym kontekście, że miesiąc temu na wokandzie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu znalazła się sprawa dotycząca odmowy nominacji dla sędziego, który wracał do zawodu na Litwie.
- Trybunał powiedział jasno: "Tego typu decyzje muszą być uzasadniane i poddawane kontroli sądowej". Dlatego teraz poprzez fakt, że prezydent Nawrocki podjął decyzję dotyczącą tak wielu osób, może w końcu zostanie rozpoznana także sprawa kilkunastu wcześniej niepowoływanych sędziów. I paradoksalnie doprowadzi to do ostatecznego wyjaśnienia, że prezydent nie jest królem, musi swoje decyzje uzasadniać i podlegają one kontroli sądowej - podsumował w rozmowie z tokfm.pl.
Źródło: TOK FM, Onet