,
Obserwuj
Polska

Adwokat od "trumny na kółkach" prawomocnie skazany. "To nie jest duży wyrok"

3 min. czytania
05.03.2026 14:34

Adwokat Paweł K. został skazany na półtora roku więzienia za spowodowanie wypadku, w którym zginęły dwie osoby. Mężczyzna - przypomnijmy - bronił się, że to ofiary były winne, że jechały starym samochodem, "trumną na kółkach". - Nie chcemy, żeby wobec prawa część ludzi była inaczej traktowana niż każdy z nas - komentował Łukasz Zboralski.

Paweł K. w sądzie w 2023 roku
Paweł K. w sądzie w 2023 roku
fot. Artur Szczepanski/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego sąd drugiej instancji zmniejszył wymiar kary Pawłowi K., skazanemu za spowodowanie wypadku, w którym zginęły dwie osoby?
  • Czego zdaniem Łukasza Zboralskiego uczy nas ta sprawa?

Na półtora roku więzienia Sąd Okręgowy w Olsztynie skazał Pawła K. za spowodowanie wypadku samochodowego. Oskarżony to adwokat z Łodzi, który we wrześniu 2021 roku doprowadził do czołowego zderzenia z pojazdem jadącym z naprzeciwka, w którym znajdowały się dwie kobiety. Obie zginęły na miejscu.

Paweł K., który wyszedł cało z wypadku, dzień po zdarzeniu zamieścił w mediach społecznościowych film, w którym stwierdził, że samochód, którym jechały kobiety, był "trumną na kółkach". Sugerował tym samym, że to nie on był winowajcą.

Czy mężczyznę spotkał sprawiedliwa kara? - To nie jest duży wyrok. Jeśli umierają dwie osoby na drodze, to niezbyt dużo przy takiej postawie skazanego i jego linii obrony. Byłem na tym procesie w sądzie pierwszej instancji, obrona tego adwokata do końca trzymała linię, że niesprawne auto ofiar było przyczyną wypadku - mówił w "TOK 360" redaktor naczelny serwisu brd24.pl Łukasz Zboralski.

Kokaina bez wpływu

Paweł K. w kwietniu ubiegłego roku usłyszał wyrok sądu pierwszej instancji, który skazał go na dwa lata więzienia i pięcioletni zakaz prowadzenia pojazdów. Sąd Okręgowy w Olsztynie złagodził tę karę do półtora roku pozbawienia wolności i czterech lat zakazu prowadzenia pojazdów, stwierdzając, że adwokat doprowadził do wypadku nieumyślnie.

Zboralski relacjonował, że wedle biegłych, to auto K. przejechało na drugi pas, choć sam adwokat nie miał tego zrobić celowo. - Sędzia pierwszej instancji powiedziała, że uważa, iż było to umyślne doprowadzenie do niebezpieczeństwa, dlatego że on nie panował nad swoim pojazdem. Powinien wiedzieć, że jak się nie patrzy na drogę, można zjechać na przeciwny pas ruchu. Było szarżą, żeby spróbować udowodnić umyślność czynu - ocenił jednak gość TOK FM.

I dodał, że "nie udało się także udowodnić, że zawartość kokainy w organizmie adwokata miała wpływ na zdolności psychomotoryczne". K. tłumaczył, że ktoś dosypał mu narkotyku na weselu influencerki, w którym brał udział. 

Równi wobec prawa?

Zdaniem gościa TOK FM wyrok w tej głośnej medialnie sprawie nie wpłynie jednak na postrzeganie zagrożeń, jakie wynikają z "niefrasobliwości" kierowców. - Ten proces był gorąco komentowany przez ludzi, ale w innej optyce, że jest część ludzi w Polsce, która będzie próbowała uniknąć kary ze względu na stanowisko, pozycję. Tutaj mówimy o prawniku, adwokacie - podkreślił. 

Rozmówca Filipa Kekusza przypomniał, że tłumaczenia prawnika, opinia publiczna odebrała jako bezczelny sposób obrony. - Zresztą jak miała inaczej odebrać to, że ktoś po wypadku zaczyna mówić (...), że są samochody stare, biednych ludzi i są one trumnami na kółkach - mówił. To właśnie było najbardziej oburzające. - Że można przełożyć winę na ofiary i jeszcze sugerować, że jak ktoś jest biedny, to dlatego umiera na drogach, że ma mniej bezpieczny pojazd. To nie jest prawdą, bo gdyby nie to, co zrobił ze swoim autem Paweł K., do tego wypadku by w ogóle nie doszło. To jest dobry odruch społeczny, że nie chcemy, żeby wobec prawa część ludzi była inaczej traktowana, niż każdy z nas - podsumował. 

Źródło: TOK FM