Lekarze skazani na więzienie za niewykonanie aborcji. "Pierwszy przykład w Polsce"
Od roku do półtora roku więzienia dostali lekarze, którzy nie wykonali zabiegu aborcji u Izabeli z Pszczyny. - Jak na polskie warunki jest to wyrok surowy. Pierwszy przykład tego w Polsce, że można iść do więzienia nie za wykonanie zabiegu aborcji, tylko za niewykonanie zabiegu aborcji. To jest nowość - oceniała Anna Piekutowska.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co pokazuje wyrok ws. lekarzy skazanych za zwlekanie z zabiegiem aborcji u Izabeli z Pszczyny?
- Czy wpływ na ich decyzję mogło mieć zaostrzenie prawa antyaborcyjnego przez TK?
Trzej lekarze we wtorek zostali prawomocnie skazani na kary bezwzględnego więzienia oraz okresowego zakazu wykonywania zawodu w związku ze śmiercią Izabeli z Pszczyny. Kobieta we wrześniu 2021 roku zgłosiła się do szpitala w 22. tygodniu ciąży po odejściu wód płodowych, skarżąc się m.in. na wymioty, gorączkę i ból. Lekarze zwlekali z aborcją, czekając na zatrzymanie akcji serca płodu. Kiedy to się stało, wykonano cesarskie cięcie, ale Izabela zmarła tego samego dnia z powodu wstrząsu septycznego.
- Pełnomocniczka i rodzina pani Izabeli mówili, że to wyrok przynajmniej po części satysfakcjonujący. To jest najważniejsze - mówiła w "TOK 360" Anna Piekutowska, dziennikarka TOK FM.
Krzysztof P., Michał P. i Andrzej P. zostali skazani na kary bezwzględnego więzienia - od roku do półtora roku - oraz kilkuletnie zakazy wykonywania zawodu. - Jak na polskie warunki jest to wyrok surowy. Maksymalnie za te zarzuty można mieć pięć lat więzienia. Pierwszy przykład tego w Polsce, że można iść do więzienia nie za wykonanie zabiegu aborcji, tylko za niewykonanie zabiegu aborcji. To jest nowość - podkreśliła Piekutowska.
Adam Ozga przypomniał, że śmierć Izabeli miała miejsce niecały rok po zaostrzeniu prawa antyaborcyjnego przez Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej. - Nie wiemy tak naprawdę, jakie jest uzasadnienie wyroku, ono jest utajnione - mówiła jego gościni. Wedle przecieków żaden z lekarzy w wyjaśnieniach nie powoływał się na wyrok TK.
Jednak Piekutowska podkreśliła, że na początku procesu rozmawiała z prowadzącą sprawę radczynią prawną Jolantą Budzowską. - Mówiła, że rodzina pani Izy z Pszczyny dysponuje dowodami, które mówią jasno o tym, iż ten wyrok (TK - red.) miał znaczenie w tej sprawie i że lekarze obawiali się tego, co może się wydarzyć, jeśli zdecydują się na usuniecie płodu - dodała.
Źródło: TOK FM