,
Obserwuj
Polska

Ile się zarabia w Kościele? Ksiądz: Bieda zaczyna zaglądać w oczy

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
6 min. czytania
05.04.2026 08:11

Obecnie Kościół katolicki w Polsce jest utrzymywany w znaczącej mierze przez emerytów i rencistów, czyli przez ludzi najstarszych, którzy uczęszczają na nabożeństwa niedzielne, składają swoje ofiary na tacę i zamawiają wypominki za zmarłych - przyznał w podcaście "Tajemnice Kościoła" ks. prof. Andrzej Kobyliński, filozof i teolog związany z Instytutem Filozofii UKSW w Warszawie.

Zbiórka pieniędzy w kościele (zdjęcie ilustracyjne)
Zbiórka pieniędzy w kościele (zdjęcie ilustracyjne)
fot. Łukasz Gdak/East News
  • W podcaście tokfm.pl "Tajemnice Kościoła" ks. prof. Andrzej Kobyliński mówił o zarobkach ludzi Kościoła - od wikariusza do biskupa;
  • Jak wskazał teolog i filozof związany z UKSW w Warszawie, Kościół katolicki w Polsce nie jest tak zamożny, jak się powszechnie sądzi;
  • Rozmówca Marty Zdanowskiej powiedział także, co sądzi o pomyśle likwidacji Funduszu Kościelnego i wprowadzenia podatku kościelnego.

Ile zarabiają księża w Polsce? Jak podkreślił gość "Tajemnic Kościoła" ks. prof. Andrzej Kobyliński, to zależy od parafii. - Jest bardzo duża dysproporcja w dochodach. Nie ma innej grupy zawodowej w naszym kraju, w której te rozbieżności są tak znaczące. Dochody księdza, który pracuje w dużej parafii miejskiej, są często kilka razy wyższe niż księdza, który pracuje gdzieś w biednej, wiejskiej parafii - wyjaśnił rozmówca Marty Zdanowskiej. 

- Jeśli mamy biedną wiejską parafię, która się wyludnia, a tam proboszcza bądź wikariusza, który po ostatniej reformie pani minister Barbary Nowackiej stracił etat czy pół etatu w szkole, nie ma stałego miesięcznego dochodu i dodatkowo nie ma intencji mszalnych zamawianych przez wiernych, to bieda zaczyna zaglądać w oczy. [Taki ksiądz] może nie mieć nawet tych 5 tys. złotych - dopowiedział filozof i teolog związany z Instytutem Filozofii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Zwrócił uwagę, że są parafie, w których wikariusz zarabia więcej niż proboszcz. - Otrzymuje pieniądze za pogrzeby, śluby, wypominki - tak jak proboszcz. Ale jeśli dodatkowo wikariusz ma etat w szkole, to jego realne dochody mogą być znacząco wyższe niż dochody proboszcza. To jest pewna anomalia - zaznaczył ks. prof. Kobyliński.

A jak to jest podatkami? Gość podcastu tokfm.pl zaprzeczył powszechnemu przekonaniu, że księża ich nie płacą. - To jest nonsens, kompletna bzdura. Od tych pensji, które mają księża zatrudnieni w szkołach czy w szpitalach, są odprowadzane podatki, tak jak od każdego innego pracownika. Natomiast księża, którzy nie są zatrudnieni na etatach w innych podmiotach, płacą tak zwany podatek zryczałtowany. Wysokość tego podatku zależy od wielkości parafii - mówił teolog.

Kilka tysięcy złotych i kilkaset kopert. Zarobki biskupów

"Złote, a skromne" - skomentował arcybiskup, w którego wcielił się Janusz Gajos w filmie "Kler" na widok podarowanego mu pastorału. Cytat ten przeszedł już do codziennego języka. Czy biskupi rzeczywiście żyją w luksusie? Jak mówił ks. prof. Andrzej Kobyliński, biskupi otrzymują "zwykle kilka tysięcy" od kurii diecezjalnej, ale to nie wszystko.

- Biskupi przyjeżdżają do parafii w ramach bierzmowania, tzw. wizytacji kanonicznej, bądź też jakieś innej uroczystości. W ciągu roku mają kilkaset tego rodzaju wizyt i przy każdej jest przekazywana koperta z ofiarą pieniężną jako podziękowanie za wykonaną pracę - wyjaśnił gość podcastu, podkreślając jednak, że "nie jest tak w każdej diecezji". - Są diecezje, w których biskupi zakazują tego rodzaju kopert i wówczas jedynym źródłem utrzymania biskupów będzie ta oficjalna pensja, a ewentualne datki pieniężne przy okazji wizyty w parafii są księgowane jako datki na cele charytatywne czy utrzymanie radia diecezjalnego - powiedział gość "Tajemnic Kościoła".

Kościół Katolicki w Polsce - przekonywał duchowny - ogólnie "nie jest bogaty w porównaniu z innymi kościołami i związkami wyznaniowymi w Europie czy na świecie". - Nie ma pieniędzy zainwestowanych w bankach czy w funduszach, tak jak jest to w innych krajach. (...) Nie ma w Polsce problemu, gdy chodzi o utrzymanie duchownych, biskupów, księży czy zakonników, ale będzie już lekki problem, gdy chodzi o klasztory żeńskie czy zakony kontemplacyjne. (...) Jest też potężny problem jeżeli chodzi o utrzymanie personelu osób świeckich w parafiach, na przykład kościelnych czy organistów. Będzie też problem z utrzymaniem kościelnych instytucji, na przykład mediów diecezjalnych, szczególnie rozgłośni radiowych. Tutaj coraz częściej jest nóż na gardle - wyliczał rozmówca red. Zdanowskiej. 

- Obecnie Kościół katolicki w Polsce jest utrzymywany w znaczącej mierze przez emerytów i rencistów, czyli przez ludzi najstarszych, którzy uczęszczają na nabożeństwa niedzielne, składają swoje ofiary na tacę i zamawiają wypominki za zmarłych - zaznaczał.

Redakcja poleca

"Taca niedzielna jest narzędziem mobilizacji"

Co do pieniędzy z tacy, proboszczowie - jak wskazywał gość tokfm.pl - regularnie przekazują wiernym informację o zebranych kwotach. - Taca w dużych parafiach miejskich będzie znacząco wyższa niż w biednych parafiach wiejskich. W tych drugich ludzie wrzucają na tacę 1, 2 lub 5 zł. Nie wszyscy zresztą to robią - mówił ks. prof. Kobyliński, dodając, że dużo zależy od popularności lokalnych kapłanów. - Jeśli parafianie nie lubią księdza albo były w parafii jakieś skandale, to pierwszym przejawem tej niechęci jest mniejsza taca. Także taca niedzielna jest narzędziem mobilizacji - stwierdził rozmówca Marty Zdanowskiej.

Teolog przy okazji podkreślił, że pieniądze z tacy nie są przeznaczane na personalne wydatki księży. - To środki finansowe przeznaczane na utrzymanie kościoła, bardzo wysokie rachunki za energię elektryczną, utrzymanie plebanii, rachunki za gaz. Jest odprowadzany podatek od podmiotu, jakim jest parafia, ale też dość duże sumy - około 20 proc. - są przekazywane na utrzymanie kurii diecezjalnej, na pensje dla urzędników kurialnych, dla biskupów, utrzymanie seminarium diecezjalnego czy mediów diecezjalnych - wyliczał.

W ramach ciekawostki ks. prof. Kobyliński dodał, że raz w roku - 29 czerwca - środki z tacy w całej Polsce są przekazywane... papieżowi. - W dniu uroczystości Świętych Apostołów Piotra i Pawła taca jest przeznaczana na utrzymanie Watykanu. Taca jest przekazywana najpierw do diecezji, a później do do Rzymu - doprecyzował gość podcastu.

Fundusz Kościelny do likwidacji? "Nikt o żadnej reformie nie myśli"

Od 1950 roku w Polsce funkcjonuje Fundusz Kościelny, który miał być rekompensatą za znacjonalizowanie kościelnych nieruchomości. Środki z funduszu (głównie z budżetu państwa) pokrywają składki na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne duchownych, konserwację zabytkowych obiektów sakralnych oraz działalność charytatywno-opiekuńczą. Korzysta z niego ok. 189 kościołów i związków wyznaniowych o uregulowanym statusie prawnym w Polsce.

Od pewnego czasu politycy toczą dyskusję o likwidacji Funduszu Kościelnego, którą ks. prof. Kobyliński określił jako "kompletny cyrk". - Partie centrolewicowe piszą na sztandarach, że nie będzie pieniędzy dla "czarnych", dla Kościoła. W odpowiedzi partie centroprawicowe piszą: "My będziemy Kościoła bronić". Te kwestie finansowe są skutecznym paliwem wyborczym, które bardzo dobrze mobilizuje elektorat. Od kilkunastu lat Donald Tusk i liderzy Koalicji Obywatelskiej mówią o likwidacji Funduszu Kościelnego i o reformie finansów kościelnych. A przecież wiadomo, że oni tej reformy nie chcą, nie przygotowali jej i jedynie rzucają to jako kiełbasę wyborczą, żeby elektryzować opinię publiczną. Nikt tak naprawdę o żadnej reformie nie myśli - skomentował duchowny.

Redakcja poleca

Będziemy płacić podatek kościelny? "To kwestia kilku, kilkunastu lat"

Równolegle trwa debata o wprowadzeniu podatku kościelnego. Petycja w tej sprawie czeka właśnie na stanowiska poszczególnych resortów. Zgodnie z propozycją Urząd Skarbowy pobierałby 8 proc. z podatku dochodowego i przekazywał bezpośrednio do związków wyznaniowych. Osoby oficjalnie deklarujące ateizm lub niepodające przynależności byłyby z tego zwolnione.

Ks. prof. Kobyliński nie ma nic przeciwko podatkowi kościelnemu, ponieważ wprowadzenie go zlikwidowałoby konieczność ustalania przez parafie "cenników" za udzielanie chrztów, ślubów i pogrzebów. - Tam, gdzie są różne formy podatków kościelnych i duchowni mają stałe pensje, pieniądze za pogrzeby, msze święte czy śluby są jedynie dodatkiem - wskazał gość "Tajemnic Kościoła".

Jak dodał duchowny, chciałby on, żeby Polska w tej kwestii wzięła przykład z Włoch. - Otóż system włoski jest tak skonstruowany, że wszyscy podatnicy muszą płacić i jedynie mogą wskazać podmiot, na który płacą. Jeśli go nie wskażą, to później jest system losowy - pula tych, którzy niczego nie wskazali, jest dzielona procentowo pomiędzy te podmioty, na które wskazali inni. W związku z tym nie można zaoszczędzić, nie można tych pieniędzy mieć dla siebie w kieszeni. Możemy jedynie wskazać podmiot, który chcemy finansować - wyjaśnił.

Gość tokfm.pl uważa, że podatek kościelny jest w Polsce "pieśnią nieodległej przyszłości". - To kwestia kilku, może kilkunastu najbliższych lat, ale co jest konieczne? Ponadpartyjna zgoda i konsensus społeczny. To nie może być przedmiotem wojny. Zauważmy, że niezwykle rzadko w Niemczech czy we Włoszech ktoś mówi o pieniądzach w kościołach czy związkach wyznaniowych. W całej Europie właściwie te kwestie nie budzą kontrowersji. Chyba jedynie Polska jest takim wyjątkiem - podsumował ks. prof. Andrzej Kobyliński w TOK FM.

Źródło: tokfm.pl