Ten kierunek nie ma szczęścia. Afera wokół Politechniki Bydgoskiej
Droga do uruchomienia kierunku lekarskiego na Politechnice Bydgoskiej była długa i - dla władz uczelni - szczególnie stresująca. W czerwcu, gdy wystartowała rekrutacja, politechnika - podobnie jak 11 innych uczelni w kraju - nie miała bowiem pozytywnej opinii Państwowej Komisji Akredytacyjnej (PKA). Nie było zatem też wiadomo, czy Ministerstwo Zdrowia przyzna jej limity miejsc na kierunku lekarskim.
14 osób na jedno miejsce
Po dodatkowej kontroli, przeprowadzonej w czerwcu przez PKA, 16 lipca zapadła decyzja pozytywna. - Nie znamy wyników kontroli, bo jest ona tylko do dyspozycji ministerstwa, które ją zamówiło. Ale wiemy, że limity miejsc zależały właśnie od pozytywnej opinii komisji akredytacyjnej - tłumaczy prof. Szymon Różański, prorektor ds. rozwoju Politechniki Bydgoskiej.
1 października 2024 roku pierwszy rok medycyny na kampusie w bydgoskim Fordonie rozpocznie 60 osób. Rekrutacja okazała się sukcesem. Zgłosiło się niemal 900 chętnych, czyli 14 osób na jedno miejsce. - Zainteresowanie przerosło nasze oczekiwania, zważywszy na atmosferę towarzyszącą rekrutacji, która mogła niekorzystnie wpłynąć na ten wynik - nie ukrywa Różański. - Medycyna jest atrakcyjna w całym kraju. Z tego co pamiętam, to jest trzeci w kolejności kierunek pod względem zainteresowania wśród absolwentów szkół średnich - dodaje nasz rozmówca.
Porozumienie Rezydentów krytykuje bydgoską politechnikę
Z uruchamiania nowych kierunków lekarskich nie jest jednak zadowolone Porozumienie Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. Jego członkowie ostrzegają, że sytuacja, w której uczelnia nigdy nie zajmowała się nauczaniem lekarzy, może wpłynąć na znaczące pogorszenie umiejętności przyszłych medyków. - Jeśli w infrastrukturze są braki, które są nieakceptowalne w naszej ocenie, to lekarze nie powinni nawiązywać współpracy z takimi instytucjami - mówił na antenie TOK FM przewodniczący Porozumienia Rezydentów Sebastian Goncerz.
Ponadto na briefingu przed siedzibą Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Goncerz przekonywał, że:
'Politechnika Bydgoska (...) przekazała nam listę swojej kadry. Spośród tej kadry (...) pięć osób nie zamierza podjąć pracy na uczelni, a jedna nie żyje' - opowiadał.
Ocenił, że w sytuacji, kiedy jest taki jeden przypadek, może być ich więcej.
Tymczasem władze uczelni wydały oświadczenie z apelem do rezydentów o zaprzestanie krytyki i wprowadzania opinii publicznej w błąd. - Jest to bardzo krzywdzące i nosi znamiona manipulacji - podkreśla stanowczo prof. Różański. - My, w ocenie ministerstwa i komisji akredytacyjnej, jesteśmy dobrze przygotowani do rozpoczęcia kształcenia. Taka retoryka rezydentów piętnuje te uczelnie, które są - tak jak nasza - uczelniami z tradycjami. Protestujemy przeciwko takiemu podejściu i bardzo nam się to nie podoba - dodaje.
'Będziemy mieć swój akademicki szpital'
Prof. Różański podkreśla, że do końca sierpnia zakończy się remont prosektorium - z pełnym wyposażeniem - więc studenci będą zdobywać wiedzę w dobrych warunkach. Kadra dydaktyczna wydziału medycznego Politechniki Bydgoskiej to 147 nauczycieli akademickich, w tym 110 medyków. Zajęcia praktyczne mają odbywać się w kilkunastu szpitalach oraz przychodniach w mieście i regionie.
Ponadto uczelnia - na potrzeby dydaktyczne - pozyska od miasta Bydgoszcz Wielospecjalistyczny Szpital Miejski. - Będziemy chyba jedyną uczelnią w kraju - z tych nowych medycznych - która będzie miała taką bazę. Na terenie szpitala będziemy wkrótce budować całkiem nowe centrum symulacji medycznych i prosektorium - zapowiada Różański. - Współpracujemy też z Klinicznym Szpitalem Wojskowym, który jest naszym strategicznym partnerem - dodaje.
W Bydgoszczy już od dawna można studiować medycynę, ale na Collegium Medicum, które od 20 lat podlega pod Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu.