Pabianiczanin rowerem chce przejechać pół Europy. Spania w lesie się nie boi
Robert Knapik w podróż wyruszy 4 sierpnia. Najpierw samolotem poleci z Krakowa do Turynu. Tam przesiądzie się na rower. Ma zamiar przejechać dwa tysiące kilometrów. - Cały rok jeżdżę rowerem, niezależnie od temperatury. W ten sposób się do takiego wyzwania przygotowuję. Z pokonaniem takiej trasy nie powinienem mieć problemów - mówi nam Knapik.
Z Turynu będzie jechał przez Mediolan, Weronę, Bolonię, Wenecję, Triest, Pulę, Zagrzeb, Wiedeń i stamtąd wróci do Pabianic. Zakończenie wydarzenia odbędzie się 18 sierpnia na pabianickim Lewitynie. Mimo dwutygodniowej wyprawy, Knapik nie zamierza zabrać zbyt wielu rzeczy. - Doświadczenie nauczyło mnie, że im mniej ubrań tym lepiej. Wezmę dwie pary długich dresów, kurtkę, spodenki i kilka koszulek. Wystarczy - twierdzi.
Jeśli chodzi o noclegi, Knapik zamierza spać tam, gdzie akurat się zatrzyma. Nie będą to hotele, a na przykład las. - Mam to już przetestowane. Biorę hamak, który ma rozstawiany dach w razie deszczu i jest nieprzemakalny, a także śpiwór, który zawsze mam spakowany w worku wodoszczelnym - opowiada. Zabiera też wojskową bieliznę do spania i narzędzia niezbędne do naprawy rowerów.
Co będzie jadł? W podróż zamierza zabrać suchy prowiant, ale - jak mówi - po drodze chce próbować też lokalnych potraw. - We Włoszech nie omieszkam spróbować pizzy - uśmiecha się.
Akcja dla chorej dziewczynki
Cała akcja - organizowana pod nazwą - "Tour De Knaps" - to zbiórka pieniędzy dla Milenki Malinowskiej. - Dziewczynka choruje na tzw. dziecięcego Alzheimera. Nigdy nie będzie zdrowa, a leki, których potrzebuje, są bardzo drogie. Wspomogę więc Milenkę i jej rodziców - mówi rowerzysta.
Siedmioletnia pabianiczanka cierpi na rzadką chorobę genetyczną Niemanna-Picka typu C. Polega ona na niewłaściwym metabolizmie lipidów i odkładaniu się szkodliwych złogów tłuszczowych w organach wewnętrznych, szpiku kostnym oraz ośrodkach układu nerwowego. Na same leki potrzebnych jest ok. 8 tys. złotych miesięcznie. Leczenie nie jest refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Do tego dochodzi potrzeba stałej rehabilitacji dziecka. Dla rodziców Milenki każda pomoc jest na wagę złota.
W wyniku trzech wcześniejszych akcji organizowanych przez biegacza Przemysława Antczaka zebrano już ponad 100 tysięcy złotych. - Dodaje nam to siły w walce o każdy dzień życia naszej córeczki. Myśl, że nie jesteśmy sami i że są z nami osoby o ogromnych sercach, daje nam pozytywnego kopniaka i kroczymy dzielnie przez chorobę Milenki - mówi Klaudia Malinowska-Marecka, mama dziewczynki.
Akcje charytatywne
Knapik od trzech lat organizuje wyprawy, których celem jest pomoc finansowa. Wcześniej wziął udział w akcji Rap Local, w której zbierał pieniądze dla Łukasza Millera, piłkarza ręcznego z przerwanym rdzeniem kręgowym. Następnie zorganizował akcję dla Pawła Tomczaka, który doznał udaru. - Zawsze, kiedy coś robię, fajnie mieć przy okazji jakiś cel - podkreśla.
Knapik mówi, że pomaga innym, bo kiedyś ktoś w ważnym momencie pomógł też jemu. - Pokazuję innym, jak zacząć nowe życie. Docieram też do młodych ludzi, których uczę, jak odnaleźć się w świecie, w którym dookoła są narkotyki czy inne używki - mówi. Na co dzień pracuje jako inżynier w Danii.
Trasa tegorocznej akcji charytatywnej jest preludium do premiery filmu prospołecznego, który dotyczy problematyki uzależnień i wykluczenia społecznego. Ma to być przestroga dla młodych ludzi. Premierę zaplanowano na 4 października w EC1 Łódź. Ma być pokazywany również w innych miastach.