Kontrola pieców o 6 rano. "Kto to słyszał?! Przecież emeryci jeszcze śpią"
- To nie czasy komuny, żeby mi ktoś do domu przychodził o 6 rano! To wtedy Milicja Obywatelska tak chodziła - mówi jeden z mieszkańców. - Czy urzędnik to CBA? Tak budzić starszych ludzi wcześnie rano? Przecież emeryci jeszcze śpią o tej porze - dodaje inny.
"Zima się skończy, zanim uzbieram na węgiel"
Jednocześnie mieszkańcy twierdzą, że nie zamierzają się tłumaczyć z tego, czym palą. Narzekają, że węgla brakuje, a jeśli już jest, to tak drogi, że nikogo nie stać na to, żeby ogrzewać nim całą zimę. - Tona węgla kosztuje 3,5 tysiąca złotych. Kto to widział? - mówi nam pan Henryk. - Ja bym potrzebował ze cztery całe emerytury wydać na opał, to zima się prawie skończy - dodaje.
- Zgodnie z zapisami Programu Ochrony Środowiska, każda gmina ma obowiązek sprawdzać, czym palą jej mieszkańcy. My do sprawy podchodzimy poważnie - przekonuje Karolina Listwan-Franczak, zastępca wójta gminy Zawoja. Jednocześnie, po protestach mieszkańców, obiecuje, że urzędnicy jednak budzić nikogo nie będą.
Fikcja
Według Anny Dworakowskiej z Alarmu Smogowego, większość kontroli, które w Polsce się odbywają, to fikcja. - Tylko kontrole przeprowadzane przez strażników miejskich mają naprawdę sens, bo mogą skończyć się mandatem, którego urzędnik nie jest w stanie wystawić - wyjaśnia Dworakowska. Urzędnik może skierować sprawę do sądu, ale prawie nikt tego nie robi, bo procedury są zbyt skomplikowane. Zaledwie 20 procent kontroli w Polsce przeprowadzanych jest przez straż miejską. W większości przypadków sprawdza się głównie to, czy mieszkańcy nie spalają śmieci.