Ktoś podszywa się pod "Ukraiński Dom"? "Nie mam wątpliwości, o co tu chodzi"
Ktoś podszywa się pod Fundację "Ukraiński Dom" w Warszawie, żądając pieniędzy i nie tylko. W sieci znaleźć można też fałszywe filmiki. - Nie mam wątpliwości, że chodzi wyłącznie o to, by nakręcić antyukraińską spiralę - przekonuje prezeska fundacji Myroslava Keryk. Sprawa została zgłoszona na policję.
- Keryk dostała informację o listach, które rzekomo miała rozsyłać, od jednej z radnych;
- Prezeska fundacji zaprzecza, by miała ze sprawą cokolwiek wspólnego - zgłosiła problem do odpowiednich organów;
- Zdaniem ekspertów, z którymi rozmawialiśmy, Polska powinna wzmocnić działania, by skutecznie walczyć z dezinformacją.
O tym, że ktoś - w imieniu "Ukraińskiego Domu" - wysyła listy z żądaniami finansowymi, prezeska fundacji Myroslava Keryk dowiedziała się przypadkiem - gdy zaczęła dostawać na te pisma odpowiedzi. Jedna z nich pochodziła od samego marszałka Sejmu. Były też informacje zwrotne od samorządowców, których Keryk również rzekomo miała prosić o wsparcie. A raczej żądać, bo listy były zachowane w dość wymagającym tonie.
"To wszystko celowa dezinformacja"
- Tyle, że ja nic takiego nie wysyłałam - zarzeka się prezeska "Ukraińskiego Domu". - Ktoś tworzy fałszywe konta i fałszywe adresy mailowe - różniące się np. jedną literą od naszych prawdziwych [i z nich udostępnia pisma] - wyjaśnia. Jak dodaje, nie ma pojęcia, ile takich listów mogło zostać wysłane. - To wszystko celowa dezinformacja - ostrzega gościni TOK FM. - Rosyjskiej propagandzie chodzi o to, aby skłócić nas z Polakami, by zwiększyć antyukraińskie nastroje w Polsce i pokazać, jacy to niby jesteśmy roszczeniowi - dopowiada.
Oprócz listów są też filmy - publikowane m.in. na TikToku - z rzekomym udziałem prezeski fundacji, która wypowiada się przeciwko Polakom. - I tu też nie mam wątpliwości, że chodzi wyłącznie o to, by nakręcić antyukraińską spiralę - przekonuje gościni TOK FM.
Pisma i filmy to też nie wszystko. Na Facebooku powstał profil o nazwie: "Wyspecjalizowana Prokuratura ds. przestępstw z nienawiści", a tam - w jednym z wpisów - pojawiła się fałszywa informacja, że Keryk ma prokuratorskie postępowanie "za znieważanie narodu polskiego". "Sprawa [została] zgłoszona do prawdziwej prokuratury. To już kolejny przypadek dezinformacji wobec mnie. (...) Mam nadzieję, że organy ścigania dopadną sprawców!" - poinformowała prezeska "Ukraińskiego Domu". W poprzednich sprawach też zawiadamiała policję i prokuraturę.
Jak skutecznie odpowiadać na dezinformację?
Jak mówi prawnik Paweł Prus - prezes Instytutu Zamenhofa, a jednocześnie członek Rady Konsultacyjnej do Spraw Odporności na Dezinformację Międzynarodową przy MSZ - Polska musi wzmocnić działania i skuteczniej odpowiadać na szerzącą się dezinformację. - Mam wrażenie, że ten problem jest bardzo niedoszacowany przez naszą klasę polityczną. I politycy nie zdają sobie sprawy, jak duże straty ponosimy z tego tytułu - mówi gość TOK FM.
Ekspert podkreśla, że wypadamy bardzo słabo na tle innych państw Unii Europejskiej w tym zakresie. - Owszem, pojawiły się jakieś działania na poziomie resortów czy instytucji państwowych, żeby zacząć coś robić, ale - po pierwsze - to są naprawdę mikrodziałania, a po drugie - w żaden sposób one nie są zsynchronizowane - wyjaśnia dalej Prus.
- W tej chwili dezinformacją w Polsce zajmuje się jakieś pięć albo sześć ministerstw i każdy robi to na swoim małym odcinku. Za absurd uznaję też fakt, że do tej pory organizacje społeczne zwalczające dezinformację w Polsce łatwiej mogły pozyskać pieniądze za granicą niż z polskich źródeł, bo nie ma jednego - państwowego na przykład - źródła finansowania przeciwdziałania dezinformacji. To się musi zmienić - komentuje dalej Prus.
Na podobne problemy zwraca uwagę Marcel Kiełtyka, członek zarządu serwisu demagog.pl, członek Rady Konsultacyjnej do Spraw Odporności na Dezinformację Międzynarodową przy MSZ. - W kwestii skutecznej walki z dezinformacją brakuje nam koordynacji - jednego podmiotu państwowego, który mógłby zastanowić się nad tym, które ministerstwa powinny zajmować się tą sprawą i co już robią w tym kierunku - przekonuje.
- Bo ja wiem, że są konkretne sektory w ministerstwach, które robią naprawdę dobrą robotę, jeśli chodzi o przeciwdziałanie dezinformacji, ale bez skutecznego skalowania tej pracy, bez łączenia różnych podmiotów - organizacji społecznych, pozarządowych, mediów, instytucji publicznych, biznesu - nie będziemy w stanie skutecznie przeciwstawić się działaniom Rosji - podsumowuje Kiełtyka.
Źródło: TOK FM