,
Obserwuj
Polska

Rolnicy szykują się na Marsz Niepodległości. "Sytuacja jest bardzo trudna"

3 min. czytania
23.10.2025 11:37

Nie wykluczamy protestu - mówią rolnicy. Ostateczną decyzję podejmą pod koniec miesiąca. Kilka dni temu przedstawiciele organizacji i związków rolniczych spotkali się z ministrem rolnictwa, ale - jak przekonują - niewiele to wniosło. Nadal nie ma pomocy dla tych, którym warzywa gniją na polach, bo nikt ich nie chce.

Rolnikom puszczają nerwy, nie wykluczają powrotu do blokad
Rolnikom puszczają nerwy, nie wykluczają powrotu do blokad
fot. Karolina Adamska/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na jakie problemy skarżą się rolnicy?
  • Co działo się na spotkaniu ministra Stefana Krajewskiego z rolnikami?
  • Czy wrócą rolnicze blokady?

- Sytuacja jest bardzo trudna - słyszymy od rolników na Lubelszczyźnie. Składa się na nią kilka czynników. Po pierwsze - warzywa, na które nie ma chętnych. - Chłodnie nie chcą przyjmować, bo mówią, że mają jeszcze zapasy sprzed roku. Dodatkowo jedna z chłodni nie zapłaciła nam za ubiegły rok 80 tysięcy złotych, bo ogłosiła upadłość. Jesteśmy do tyłu - mówi nam pani Anna. Rolniczka - aby nie marnować żywności - ogłosiła samozbiory, o czym  pisaliśmy więcej na naszym portalu

Jeden z rolników zniszczył swój plon na znak protestu przeciwko temu, co się dzieje. Rozjechał traktorem 25 tysięcy główek kalafiorów. - Chłodnie, nawet jak kupują, to oferują po 1 czy 2 zł za kilogram warzyw. To się kompletnie nie opłaca, to kwoty poniżej kosztów produkcji. Żeby dowieźć towar do skupu, to trzeba kogoś zatrudnić i mu zapłacić, stąd te desperackie kroki rolników - mówi nam pan Wojciech, który ma gospodarstwo pod Zamościem.

Jak dodaje, problem jest jednak nie tylko z warzywami, ale też np. z bardzo tanim zbożem. Rolnicy trzymają je w magazynach, licząc na wyższe ceny. Do tego dochodzą klęski żywiołowe - przymrozki, gradobicie czy ulewne deszcze, które miały miejsce wiosną. Przez wiele miesięcy komisje w gminach szacowały straty i choć proces się zakończył, rolnicy dalej czekają na pieniądze. W zależności od skali strat dopłaty mają wynosić od 1,5 do 6 tys. złotych do hektara. Pieniądze dostaną tylko ci, u których komisje oszacowały straty na co najmniej 30 procent. 

Minister spotkał się z rolnikami. ''Żadnych konkretów"

Kilka dni temu w Ministerstwie Rolnictwa odbyło się spotkanie ministra Stefana Krajewskiego z kilkudziesięcioma rolnikami z organizacji i izb rolniczych. Trwało około czterech godzin, media nie mogły w nim uczestniczyć. Z naszych informacji wynika, że rozmowa momentami była dość emocjonalna. Rozmawiano choćby o biogazowniach, umowie Mercosur, ale też o rażąco niskich cenach skupu płodów rolnych, w szczególności jeśli chodzi o warzywa i zboża. Każdy z rolników miał na wypowiedź około trzech minut. 

Na spotkaniu był m.in. Marcin Wilgos, rolnik spod Hrubieszowa. Jak mówi, minister - owszem - wysłuchał żali, zgłaszanych przez rolników, ale żadne merytoryczne decyzje - jak pomóc czy jak rozwiązać problem - nie zapadły.

- Ze smutkiem muszę stwierdzić, że nie rozmawialiśmy o żadnym problemie pojedynczo, konkretnie. Wylaliśmy swoje żale, minister nas wysłuchał i w jakiś sposób się do tego odniósł. I to tyle. Ale to nie może się tak odbywać, bo my musimy rozwiązywać problemy tu i teraz - mówi Wilgos w rozmowie z TOK FM. Pytany, czy można się spodziewać w najbliższym czasie rolniczych protestów, odpowiada, że to bardzo prawdopodobne.

Wrócą rolnicze blokady?

Pan Marcin był współorganizatorem poprzednich protestów i blokad na Lubelszczyźnie. Jego zdaniem to najwyższa pora, by znów dać o sobie znać, bo problemy rolników się nawarstwiają. - Przyłączę się do każdego, kto będzie walczył o dobro rolników i o dobro Polski - twierdzi. Podkreśla jednak, że protesty powinny być przygotowane "z głową" - wspólnie przez całe środowisko. Tylko wtedy mogłyby przynieść realny skutek. 

Sam wybiera się - jako reprezentant rolników - na Marsz Niepodległości 11 listopada do Warszawy. Pojawiają się nieoficjalne głosy, że ma być na nim większa grupa reprezentantów wsi. - Zachęcam też innych, aby się przyłączyć, pokojowo, spokojnie - mówi Wilgus. 

Do zapowiedzi protestów - po spotkaniu w Ministerstwie Rolnictwa - odniósł się minister Krajewski. - Każdy ma prawo do strajku, do protestu, do wyjścia na ulicę. Choć ja uważam, że problemy warto i można rozwiązywać w dialogu, w wielu innych miejscach niż na ulicy - powiedział.