Stek wulgarnych komentarzy wobec dziewczynki. "Żyjemy w napięciu i lęku"
"Jeśli teraz odpuścimy, nic się nie zmieni. Jeśli będzie presja, państwo będzie musiało zacząć działać" - piszą rodzice trzylatki z zespołem Downa, która padła ofiarą hejtu w internecie. Prokuratura w Szczecinie zawiesiła postępowanie - czeka odpowiedź Mety na jej pytania. Jak mówią prawnicy, w takich przypadkach można czekać i czekać niemal w nieskończoność.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego rodzice dziewczynki założyli profil na Facebooku?
- Z jakiego powodu złożyli zawiadomienie o popełnienia przestępstwa?
- Kto zainteresował się ich sprawą?
Inka Pralinka to mała, trzyletnia dziewczynka, która razem z rodzicami mieszka w Szczecinie. Urodziła się jako dziecko z niepełnosprawnością, z zespołem Downa. - Wiedzieliśmy, że będzie obciążona tą wadą, w pełni świadomie rodziliśmy naszą córkę. Początkowo przebywała w inkubatorze ze wspomaganiem oddychania, ale dziś jest wspaniałą, niezwykle pogodną i radosną dziewczynką, pełną energii, rozumiemy się bez słów. Jej mowa pozostawia co prawda jeszcze wiele do życzenia, ale jesteśmy w trakcie terapii logopedycznej i kilku innych. Ta praca już spowodowała, że Inka rozumie to, co do niej mówimy. Odpowiada na swój sposób, używając kilkudziesięciu wyrazów, które potrafi wypowiedzieć, ale my ją rozumiemy. Nie mamy z tym problemu. Córeczka kocha ludzi, jest ufna, potrafi machać do innych, przytulić się. Jest naprawdę cudownym dzieckiem, na razie jeszcze chodzi do żłobka - mówi tata Inki, Piotr Pałys (z wykształcenia pedagog i dziennikarz). Mama Inki też jest dziennikarką, pedagogiem i psychologiem.
Rodzice założyli profil dziewczynki na Facebooku, który jest dziś bardzo popularny - dociera nawet do kilkunastu milionów użytkowników. Za pośrednictwem mediów społecznościowych opowiadają, jak wygląda życie z dzieckiem z niepełnosprawnością, wspierają innych, wymieniają się doświadczeniami. - Robimy to, by zmniejszyć lęk, wstyd i samotność rodziców, którzy mierzą się z podobną diagnozą oraz aby oswajać społeczeństwo z niepełnosprawnością - mówi Piotr Pałys.
Agresywny atak w sieci
Pośród tysięcy pozytywnych, pełnych ciepła i zrozumienia komentarzy, zaczęły się jednak pojawiać również słowa pełne nienawiści i pogardy. Tak też było 1 sierpnia 2025 roku. Pod wpisem rodziców i zdjęciem Inki pojawiły się komentarze - pod konkretnym imieniem i nazwiskiem. Brutalne i wulgarne, dlatego nie będziemy ich cytować w całości. Ale - mówiąc obrazowo - ich autor sugeruje, że dziecko powinno być wyrzucone do rzeki; pisze, że potrzebne są komory gazowe; wyzywa trzylatkę od najgorszych. "Starzy zdechną, warzywko zostanie", "kto na nas będzie pracował, na nasze emerytury? Dzieci z niedorozwojem i ludzie, którzy nie potrafią zawiązać sznurówek" - to jedne z delikatniejszych cytatów. - Doszło do agresywnego ataku na nasze dziecko, nie mogliśmy tego tak zostawić - mówi pan Piotr.
Rodzice wierzyli, że sprawcę uda się szybko namierzyć i ukarać. Stąd zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. "Nie mamy wątpliwości, że wypowiedzi te miały charakter realnego zagrożenia. Jako osoby prowadzące fanpage o wielomilionowych zasięgach, jesteśmy rozpoznawalni publicznie, każdego dnia zaczepiani na ulicach przez osoby nas obserwujące. Od momentu publikacji tych komentarzy odczuwamy rzeczywisty strach o bezpieczeństwo naszej córki. Takie słowa, wypowiedziane w sieci, mogą zostać potraktowane dosłownie przez osoby niestabilne psychicznie. Od opublikowania tych komentarzy żyjemy w napięciu i lęku" - napisano w zawiadomieniu.
Rodzice wskazali również, że nie chodziło o jednostkowe wypowiedzi. "Komentarze pojawiały się masowo i przez dłuższy czas, dopóki nie zablokowaliśmy sprawcy dostępu do fanpage'a. Wielokrotne, powtarzane wypowiedzi sprawcy mają znamiona nie tylko gróźb, ale również nawoływania innych do przemocy - do wyrzucenia dziecka do rzeki, do traktowania osób z niepełnosprawnością jak podludzi, do społecznego ostracyzmu wobec rodzin takich jak nasza" - podkreślili rodzice.
Co dalej?
Niestety, od wielu miesięcy mama i tata Inki Pralinki nie dostali żadnej oficjalnej informacji ani z prokuratury, ani z policji - czy śledztwo wszczęto, czy odmówiono wszczęcia, a może sprawę umorzono? Stąd wpis pana Piotra na Facebooku. Nawiązał do zapowiedzi ministra sprawiedliwości, że w kilkunastu prokuraturach w kraju pojawią się wyszkoleni śledczy, którzy mieliby walczyć z mową nienawiści.
"My od ponad pięciu miesięcy czekamy na reakcję państwa w sprawie skrajnego hejtu wymierzonego w nasze 3-letnie dziecko z zespołem Downa. Nasze zgłoszenie dotyczyło serii komentarzy jednego użytkownika, w których nasza córka była obrażana w sposób skrajnie odczłowieczający. W wypowiedziach tych pojawiały się również odniesienia do przemocy historycznej oraz ideologii totalitarnych. Złożyliśmy zawiadomienie, przedłożyliśmy wszystkie komentarze. I… na tym realne działania państwa się zatrzymały. Prokuratura milczy(...). Dziś słyszymy o zespołach prokuratorskich i końcu bezkarności hejterów, ale w oficjalnych zapowiedziach nie ma ani jednego słowa o ochronie osób z niepełnosprawnościami, które nie potrafią same się bronić. To jest nasze życie, nasze dziecko, pięć miesięcy ciszy instytucji wobec nawoływania do przemocy i skrajnej mowy nienawiści wymierzonej w osobę z niepełnosprawnością" - napisał Piotr Pałys.
Na nasze pytania prokuratura odpisała, że sprawa prowadzona w Prokuraturze Rejonowej w Szczecinie została zawieszona. "Postępowanie, o które Pani pyta, jest prowadzone o czyn z art. 212 par. 2 kk (pomówienie). Dochodzenie jest obecnie zawieszone, ponieważ w sprawie skierowano do Irlandii wniosek o udzielenie pomocy prawnej od Meta Platforms (Facebook). Wniosek skierowano w celu uzyskania informacji mogących stanowić dowód w sprawie. Od udzielonej odpowiedzi zależy, jaki będzie dalszy kierunek postępowania" - napisała nam w odpowiedzi prokurator Julia Szozda, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. Tyle, że jak słyszymy od prawników - w takich przypadkach można czekać i czekać niemal w nieskończoność. Dlatego - po informacjach o zawieszeniu postępowania - rodzice złożyli zażalenie na bezczynność śledczych.
Na wniosek rodziców sprawą zainteresowała się też Rzeczniczka Praw Dziecka, która poprosiła o wgląd w akta prokuratury. Z rodzicami spotkała się również pełnomocnik rządu do spraw osób niepełnosprawnych, Maja Nowak. Zapowiedziała, że tak tej sprawy nie zostawi.
"Zróbmy hałas, którego nie da się zignorować. Po to, żeby sprawa nie wylądowała w kolejnej zakurzonej szufladzie. Jeśli teraz odpuścimy, nic się nie zmieni. Jeśli będzie presja, państwo będzie musiało zacząć działać" - napisali na Facebooku, na profilu Inki Pralinki, jej rodzice. Ciągle wierzą w sprawiedliwość, w to, że hejt i groźby wobec malutkiej dziewczynki nie zostaną pozostawione bez rozpoznania.
Sprawdź, czy wiesz, co ważnego wydarzyło się w ostatnich dniach. Tylko najbardziej zorientowani udzielą więcej niż 8 dobrych odpowiedzi...
Quiz: Intensywny tydzień za nami. Sprawdź, co pamiętasz! QUIZ tokfm.pl
źródło: TOK.FM