,
Obserwuj
Polska

Oni rozdają karty na rynku pracy. "Wiedzą, że nie muszą i nie mają hamulców"

4 min. czytania
30.12.2025 14:30

Zetki wchodzą właśnie na rynek pracy. Zdaniem Magdy Pietkiewicz, będą niemałym wyzwaniem dla pracodawców. - To pierwsze pokolenie, które zostało wychowane w dobrych warunkach. Rodzice bardzo dbali o to, by był dostęp do edukacji. Starali się też trzymać dzieci w dużej mierze pod kloszem i zapewniać im wszystko, co najlepsze - mówiła w TOK FM ekspertka ds. HR.

|
|
fot. ARKADIUSZ ZIOLEK / ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Podsumowujemy rok 2025 w tokfm.pl. Dlatego przypominamy nasze najlepsze artykuły z minionych dwunastu miesięcy. Oto jeden z nich. Pierwsza publikacja artykułu miała miejsce w styczniu 2025 roku.

  • Jedynie dla 18 proc. ankietowanych z pokolenia Zet praca jest ważną sferą życia (ważniejszy jest np. samorozwój) - tak wynika z badania uniwersytetu SWPS i agencji They.pl;
  • Za to wobec pracodawców mają już wysokie wymagania. I tak np. 93 proc. badanych uważa, że w ogłoszeniach o pracę powinno być podane wynagrodzenie;
  • Przy czym, według 40 proc. badanych na spokojne życie pozwala wypłata powyżej 7,5 tys. zł netto.

Równie ważne jak zadowalająca płaca jest także fakt, by pracodawcy dbali o zdrowie psychiczne pracowników. Z tego powodu blisko połowa chce założyć własną firmę lub prowadzić jednoosobową działalność gospodarczą.

Jak zwróciła uwagę w TOK FM Magda Pietkiewicz, pokolenie Zet wyróżnia się na rynku pracy nie tylko w Polsce. - Z podobnymi problemami mamy do czynienia na całym świecie. Dostęp do informacji powoduje, że ludzie zaczynają rozumieć: 'Skoro w jednym miejscu można pracować mniej i dobrze żyć, to w drugim też tak można'. To dużo zmienia, jeśli chodzi także np. o dłuższe przebywanie z rodzicami, niepodejmowanie pracy albo w ogóle żadnych zajęć; ani pracy, ani nauki. Niestety taka jest charakterystyka Zetek na całym świecie - mówiła ekspertka od HR.

Przypomniała przy tym, że Zetki to osoby urodzone pomiędzy 1995 a 2012 rokiem. Choć, jak od razu zastrzegła, niektóre źródła podają, że pierwsze Zetki urodziły się w 1997 roku. - Tak czy inaczej są to ludzie blisko trzydziestki, jeśli są z tego najdalszego okresu - dopowiedziała w 'Niedzielnym Poranku Radia TOK FM'.

Rozmówczyni Przemysława Iwańczyka oceniła, że stosunek Zetek to pracy wynika przede wszystkim z faktu, że to 'niżowe pokolenie dobrobytu'. - To pierwsze pokolenie, które zostało wychowane w dobrych warunkach, bo niczego im w zasadzie nie brakowało. Rodzice bardzo dbali o to, by był dostęp do edukacji; zresztą nadal dbają, bo najmłodsze Zetki mają 12 lat. Starają się też trzymać dzieci w dużej mierze pod kloszem i zapewniać im wszystko, co najlepsze. Kolejna rzecz: to są już dzieci z ery internetu - wskazała.

"Wiedzą, że nie muszą"

W praktyce: inaczej zdobywają informacje i inaczej się uczą. Główny problem Zetek? Zdaniem ekspertki od HR-u to przebodźcowanie i trudność w skupieniu się na jednej czynności, co oznacza też dość duże problemy w wykonywaniu monotonnych i powtarzalnych zadań.

- Przede wszystkim Zetki wiedzą, że nie muszą, bo w razie dużej awarii zawsze mogą wrócić do rodziców - dopowiedziała.

- Czy w związku z dobrobytem, ludzie tego pokolenia grymaszą przy wyborze pracy i nie biorą wszystkiego, co tylko wpadnie im rękę? - chciał wiedzieć prowadzący.

- To przede wszystkim demografia pozwala Zetkom wybierać - odpowiedziała Magda Pietkiewicz.

Przypomniała, że te, które wchodzą na rynek pracy albo już na niego weszły to populacja blisko 4 mln potencjalnych pracowników. Mniej niż tych, którzy schodzą z rynku pracy. - Siłą rzeczy można więc wybierać. A skoro można wybierać, to dlaczego z tego nie skorzystać? - pytała retorycznie.

Jak zwróciła uwagę Pietkiewicz, Zetki wychodzą z założenia, że jakaś praca, lepsza lub gorsza, ale znajdzie się zawsze. Poza tym, jak dodała, ważne dla nich jest zachowanie równowagi praca-dom, co oznacza też, że praca nie jest najwyższym dobrem.

Rynek pracownika 

Inna rzecz, jak wspomniała, że Zetki potrafią być bardzo innowacyjne, chcą mieć wpływ na to, co robią i poczucie sensu - świadomość, że praca, którą wykonują, naprawdę jest potrzebna. - I choć młodzi zawsze chcieli zmieniać świat, to teraz głośniej o tym mówią i mają do tego narzędzia, bo mają np. social media. A ponieważ nie muszą się obawiać o swoje miejsca pracy, bo praca jest i praca jest dostępna, to nie mają żadnych hamulców - zauważyła.

Gościni TOK FM jest zdania, że rynek pracy już teraz bardzo odczuwa tę zmianę pokoleniową - im wyższe kompetencje (a Zetki kończą nierzadko więcej niż jeden kierunek), tym bardziej pracodawcy muszą się wysilić, by takiego pracownika zatrzymać. Przy czym, jak zastrzegła, tu już nie chodzi tylko o wynagrodzenia, ale też warunki pracy, sposób pracy czy jest ona zdalna czy stacjonarna, czy np. są możliwości rozwoju.

- Dla rynku pracy to problem, ale rynek pracy musi sobie z tym poradzić i na pewno sobie poradzi. Ale demografia tu nie pomaga także dlatego, że jeśli chodzi o Alfy to tych pracowników będzie jeszcze mniej niż Zetek - podsumowała w TOK FM.

Źródło: TOK FM