,
Obserwuj
Polska

Bank zamienił życie w koszmar

2 min. czytania
23.11.2010 15:21
100 tys. zł zadośćuczynienia od banku chce klient, który od kilku lat figuruje na liście dłużników. Kiedy skradziono mu dowód osobisty, pracownicy Getin Banku nie zgłosili tego do Systemu Dokumentów Zastrzeżonych. Dziś w Katowicach rozpoczął się proces w tej sprawie.
|
|
fot. Wojciech Surdziel / Agencja Wyborcza.pl

W 2006 roku kieszonkowcy ukradli portfel, w którym Adam Grzesik miał komplet dokumentów. Mężczyzna niezwłocznie powiadomił bank i policję. Był przekonany, że to zamknęło sprawę. Jakież było jego zdziwienie, kiedy po kilku miesiącach zaczął być wzywany na przesłuchania. Okazało się, że złodzieje posługując się skradzionymi mu dokumentami, zaciągali kredyty w różnych bankach.

Dlaczego tak się stało? Dowód Grzesika nie trafił do międzybankowej bazy dokumentów zastrzeżonych. Przedstawiciele Getin Banku tłumaczyli, że to klient powinien był to zastrzec i wpłacić dodatkowo 10 zł. Mężczyzna odpowiada, że nikt go o tym nie poinformował.

Od tamtego czasu jego życie zmieniło się w koszmar - komornik zajął mu pensję. - Od 4 lat jestem traktowany jak złodziej. W tym kraju nie dostanę żadnego kredytu - żali się Adam Grzesik, który uważa, że stracił też wiarygodność w pracy zawodowej. - Pracowałem wtedy jako dziennikarz radiowy a przypięto mi łatkę złodzieja. Wizyty w prokuraturach i na policji utrudniały mi pracę - dodaje.

Mężczyzna domaga się 100 tys. zł zadośćuczynienia i przeprosin w prasie. - Bank nie był w stanie zapewnić konsumentowi bezpieczeństwa, co jest jego podstawowym obowiązkiem - tłumaczy jego pełnomocnik mec. Mariusz Fras.

Bank nie zaprzecza, że popełnił błąd. Ale zgadza się na wypłatę tylko 10 tys. zł. Rozstrzygnięcie w tej sprawie może mieć ogromne znaczenie dla klientów innych banków, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji.