30 proc. wypadków górniczych przez poślizgnięcia i potknięcia
- Pamiętajmy, że Rydułtowy-Anna to kopalnia zagrożona tąpnieniami i nie zawsze da się tam wszystko przewidzieć. Natomiast kopalni w Knurowie trzeba się przyjrzeć - mówi prezes WUG, Piotr Litwa.
Na ostatnim miejscu "czarnej listy" jest kopalnia Wujek, która rok wcześniej była na pozycji pierwszej. To właśnie tam w 2009 roku w wyniku wybuchu metanu zginęło 20 górników. - Jest taki mechanizm, że po dużej katastrofie jest mobilizacja całej załogi z kierownictwem włącznie. I oby ta mobilizacja trwała jak najdłużej i oby górnicy pracowali z większą uwagą - dodaje prezes Wyższego Urzędu Górniczego.
Z koncentracją górników jest rzeczywiście nie najlepiej. Według danych WUG powodem aż 30 proc. wypadków w górnictwie są poślizgnięcia i potknięcia pracowników. Tak jest rok w rok. - Nie wiemy jak z tym walczyć. Może trzeba posprzątać drogi dojścia do stanowisk pracy? - zastanawia się prezes Litwa.
WUG ma dla siebie w tym roku szczególne zadanie. Chce przyjrzeć się liczbie stanowisk na dole. Według związkowców brakuje ludzi do pracy, przez co w kopalniach zrobiło się bardzo niebezpiecznie.
Urząd pochwalił też za bezpieczną pracę Zakład Górniczy Piekary oraz kopalnię Marcel. To ścisła czołówka najbezpieczniejszych zakładów.