Kierowca autobusu dobrowolnie wpuścił za kierownicę pijanego mężczyznę. Uwierzył, że to kolega z pracy
29-latek, z czterema promilami alkoholu we krwi, wsiadł w poniedziałek wieczorem na jednym z przystanków do autobusu linii 255, podszedł do kierowcy i grzecznie wytłumaczył, że jest nowym pracownikiem firmy i ma polecenie od szefa, żeby zapoznał się z trasą.
Kierowca uwierzył mężczyźnie, nie wyczuł alkoholu i oddał mu swoje miejsce za kierownicą. - Pijany fałszywy kierowca nie zdążył nawet przejechać na kolejny przystanek - mówi Magdalena Labus z biura prasowego śląskiej komendy. Pokonanie zakrętu okazało się dla niego zbyt trudnym zadaniem i autobus uderzył w znak drogowy i barierkę. Na szczęście nic nikomu się nie stało.
29-latkiem zajęła się policja, grozi mu do 3 lat więzienia. Okazało się, że mężczyzna w przeszłości stracił prawo jazdy za jazdę pod wpływem alkoholu.