Uciekł z armii Putina, Polska nie dała mu ochrony. "Było mi wstyd''
Dmytro uciekł z Rosji, bo - jak twierdzi jego prawnik - nie chciał iść do wojska i zabijać Ukraińców na wojnie. Do Polski trafił nielegalnie, chciał dostać azyl, urząd powiedział: "nie". Po odwołaniu interweniowała Rada do Spraw Uchodźców.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak Urząd ds. Cudzoziemców ocenił wniosek Dmytra o ochronę międzynarodową?
- Dlaczego Rada do Spraw Uchodźców uchyliła decyzję i nakazała ponowne rozpatrzenie?
- Dlaczego uzyskanie ochrony międzynarodowej w Polsce jest trudne?
Pan Dmytro (imię zmienione) jest obywatelem Rosji. Uciekł z tego kraju już w trakcie pełnoskalowej wojny w Ukrainie. Wiosną 2024 roku nielegalnie przekroczył granicę z Polską, w okolicach Kaliningradu. Trafił do ośrodka dla cudzoziemców w Kętrzynie po tym, jak poprosił w Polsce o ochronę międzynarodową.
We wniosku o nadanie statusu uchodźcy wskazał, że jest dezerterem z armii rosyjskiej i w przypadku powrotu do Rosji czekają go prześladowania. Wniosek Dmytra trafił do Urzędu do Spraw Cudzoziemców, a ten uznał, że ochrona międzynarodowa mu się nie należy.
Urząd stanął na stanowisku, że organy Federacji Rosyjskiej "mają prawo wcielić wnioskodawcę do armii" czy "skazać go (przez sąd) za dezercję". "Niechęć do pełnienia służby wojskowej i sama w sobie kara grożąca za uchylanie się od tego obowiązku(...) nie jest okolicznością, która uprawniałaby wnioskodawcę do otrzymania międzynarodowej ochrony. Wiele państw demokratycznych, respektujących prawa człowieka, stawia swoim obywatelom ten wymóg z uwagi na konieczność zapewnienia bezpieczeństwa i obrony kraju" - napisał szef UdSC.
"Było mi wstyd za takie rozstrzygnięcie"
- W ogóle tu nie wzięto pod uwagę kontekstu sytuacji. Słowem nie wspomniano o toczącej się wojnie w Ukrainie i o tym, że Rosjanie są często przymusowo wysyłani na front. Bardzo wielu z nich na tej wojnie ginie, nie chcą brać w niej udziału - mówi TOK FM prawnik wspierający Rosjanina, mecenas Radosław Tyburski ze Stowarzyszenia Interwencji Prawnej.
Gość TOK FM dodaje, że zgodnie z prawem międzynarodowym jego klient mógł odmówić brania udziału w konflikcie zbrojnym i uczestniczenia w popełnianiu zbrodni wojennych. Już w marcu 2023 roku Międzynarodowy Trybunał Karny wydał nakazy aresztowania prezydenta Rosji Władimira Putina i rzeczniczki praw dziecka Marii Lwowej-Biełowej. Oboje są podejrzewani przez Prokuraturę MTK o popełnienie zbrodni wojennych.
- Ten obywatel Rosji [Dmytro] trafił do mnie już po wydaniu decyzji przez Urząd do Spraw Cudzoziemców. Było mi wstyd za takie rozstrzygnięcie. Nie byłem w stanie wytłumaczyć cudzoziemcowi, w jakiej znalazł się sytuacji i co ta decyzja dla niego oznacza. To był taki urzędniczy żargon. Powtarzałem mu, że nie może tego tak bardzo brać do siebie, że będziemy się odwoływać - wspomina prawnik.
- W odwołaniu do Rady do Spraw Uchodźców powołaliśmy się na polskie i unijne przepisy, a także jeden z wyroków Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, zgodnie z którymi, możliwość skazania za odmowę służby wojskowej stanowi samodzielną podstawę do ubiegania się o ochronę międzynarodową w sytuacji, w której udział w konflikcie oznaczałby popełnianie zbrodni - tłumaczy dalej mecenas Tyburski.
W jego ocenie nie ulega wątpliwości, że Rosja popełnia zbrodnie wojenne w Ukrainie, a co za tym idzie - rosyjscy żołnierze mają prawo odmówić wzięcia w tym udziału. - Moim zdaniem mają też podstawy do tego, by uciec z Rosji i szukać ochrony międzynarodowej w Europie. Były już takie wyroki - np. sądów francuskich - które takiej ochrony im udzielały - przywołuje nasz rozmówca.
Rada do Spraw Uchodźców uchyliła zaskarżoną decyzję I instancji i przekazała sprawę do ponownego rozpatrzenia. Wskazała m.in., że trzeba wziąć pod uwagę wszystkie możliwe okoliczności, w tym zbadać, czy ten konkretny Rosjanin - przebywając jeszcze w swoim kraju - nie przyczynił się albo sam nie brał udziału w popełnianiu zbrodni wojennych. Jednocześnie Rada nakazała Urzędowi do Spraw Cudzoziemców zbadanie, czy wobec skarżącego zachodzi ryzyko przymusowego wysłania na front czy ukarania go za to, że na taki wyjazd by się nie zgodził. - Rada do Spraw Uchodźców stanęła na wysokości zdania - komentuje Tyburski.
Problem z ochroną międzynarodową
Mecenas zwraca uwagę, że w Polsce od dłuższego czasu jest problem z uzyskaniem ochrony międzynarodowej - również z krajów, w których jest niebezpiecznie. - Obserwujemy, że praktyka się zmieniła, na gorsze. Wobec osób z tzw. śladem białoruskim - czyli jeśli przekroczyły polsko-białoruskiej granicę - Straż Graniczna odmawia przyjęcia wniosków o ochronę, nawet jeśli są już w strzeżonych ośrodkach. Ale dotyczy to też krajów, które są w bardzo głębokim kryzysie humanitarnym, jak Erytrea, Somalia, Sudan czy Afganistan. Prowadzone są postępowania o zobowiązaniu ich do powrotu, co - w mojej ocenie - jest niehumanitarne. W tych postępowaniach w ogóle nie rozważa się tego, do jakich warunków te osoby mają wrócić, tylko prowadzi się postępowania deportacyjne - opowiada nasz rozmówca.
Komitet Obrony Demokracji wystosował apel do polskich władz o natychmiastowe przywrócenie przyjmowania wniosków o ochronę międzynarodową od obywateli Afganistanu i powstrzymanie deportacji obywateli Afganistanu z terenu Rzeczypospolitej Polskiej.
"Afganistan jest (...) rządzony przez Talibów, najgorszy obecnie na świecie reżim fundamentalistów islamskich. Tortury, obcinanie kończyn, chłosta, kamienowanie i inne barbarzyńskie formy okaleczania i zadawania śmierci są w Afganistanie stosowane za najdrobniejsze odchylenia od przestrzegania skrajnej formy prawa Szariatu. Na porządku dziennym są również porwania i 'zaginięcia' osób, które nie wpisują się w narzucony przez Talibów sposób myślenia i życia. Ponadto kobietom nie tylko nie wolno pracować i uczyć się, ale zabroniono im nawet odzywania się na ulicy, pod groźbą okrutnych kar. W dniach 29 września - 1 października 2025 Talibowie odcięli Internet obywatelom Afganistanu" - napisali społecznicy z KOD.
Źródło: TOK FM