Tak obchodzą zakaz sprzedaży alkoholu w nocy. "To nie do zatrzymania"
- Chwilę po wprowadzeniu zakazu nocnej sprzedaży alkoholu już dwa sklepy przekształciły się w działające po godz. 23 bary;
- Jak tłumaczy policja, jeżeli nie naruszają żadnych przepisów, wszystko jest w porządku. A żadnych incydentów do tej pory nie odnotowano;
- Krzysztof Brzózka w rozmowie z Tokfm.pl podkreśla, że Polsce potrzebny jest ogólnokrajowy zakaz nocnej sprzedaży alkoholu.
Decyzją szczecińskich radnych od ponad tygodnia w mieście nie można sprzedawać alkoholu między godz. 23 a 6. Szczecin poszedł tym samym w ślady ok. 180 gmin, które wprowadziły nocną prohibicję (m.in. Kraków, Gdańsk, Bydgoszcz). W 30 przypadkach ograniczenie objęło część gminy lub miasta (np. śródmieście Poznania, Wrocławia czy Katowic).
- Nocna sprzedaż alkoholu jest przestępstwem, do tej pory takiego incydentu nie odnotowaliśmy - informuje Tokfm.pl Joanna Wojtach, rzeczniczka szczecińskiej Straży Miejskiej. - Nie odnotowaliśmy żadnego przypadku łamania tego zakazu - potwierdza nam oficer prasowa szczecińskiej policji.
Oprócz sklepów są nim objęte także stacje benzynowe ale, co w tym przypadku bardzo ważne, nie dotyczy on lokali gastronomicznych.
Bar za kotarą
Bo właśnie na tej podstawie pojawiły się pierwsze próby obchodzenia świeżo wprowadzonych przepisów. Jak pisze lokalny serwis Wszczecinie.pl, w sklepie "Lewiatan" przy ul. Krzywoustego zainstalowano kotarkę, a za nią stolik, gdzie po godz. 23 można spożyć zakupiony na miejscu alkohol. Jak zaznaczono, jego cena jest wyższa niż w regularnej sprzedaży. W sklepie "Borys" przy ul. 3 Maja wieczorami w ogródku ustawione są stoliki i krzesła. Ten prowizoryczny bar działa aż do godz. 6 rano.
Szczecińska "Gazeta Wyborcza" donosi, że w całym mieście działa ok. 600 sklepów z alkoholem, z czego ok. 20 prowadzi nocną sprzedaż. Reprezentujący właścicieli tych punktów prawnik Paweł Juras w rozmowie z dziennikiem zapowiedział złożenie do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego wniosku o unieważnienie uchwały radnych. Jak podkreślił, przepisy weszły już po dwóch tygodniach od zatwierdzenia uchwały przez wojewodę. Ponadto sklepy pozwolenia na sprzedaż trunków otrzymały na określony czas (zazwyczaj cztery lata). - Nie można tych koncesji tak z dnia na dzień uchwałą unieważniać - zaznaczał Juras.
- Jeśli chodzi o obchodzenie, spodziewaliśmy się tego. Jeszcze przed wprowadzeniem prohibicji czytaliśmy, że w kraju są pomysłowi przedsiębiorcy, którzy starają się omijać zakazy rożnymi sposobami. Jeżeli nie narusza to innych przepisów, utworzenie takich punktów gastronomicznych odbywa się lege artis, Straż Miejska nic do tego nie ma - ocenia w rozmowie z Tokfm.pl Joanna Wojtach ze szczecińskiej Straży Miejskiej.
Policja nie otrzymała do tej pory żadnych zgłoszeń dotyczących funkcjonowania nowych "barów". - Działalność tych punktów jest zgodna z wymaganymi dokumentami i z prawem - informuje nas oficer prasowa szczecińskiej policji.
'Nie do zatrzymania'
- Jeżeli sklep spełnia warunki, to jest to nie do zatrzymania. W takim punkcie po godzinie 23 nie wolno sprzedać alkoholu w zamkniętym opakowaniu - podkreśla w rozmowie z Tokfm.pl Krzysztof Brzózka, ekspert ds. uzależnienia od alkoholu, wieloletni dyrektor Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.
Czy widzi w takiej zmianie działalności zagrożenie? Jego zdaniem nie, jeżeli wszystko jest pod kontrolą. - Za porządek w okolicy pubu odpowiada jego właściciel. Powinien tam być przestrzegany zapis ustawy o wychowaniu w trzeźwości, więc nikt pijany czy poniżej osiemnastego roku życia nie może kupić alkoholu. Nie można go też wynosić, nawet gdyby to była otwarta butelka do spożycia na miejscu. Tak mówią przepisy. Jeśli ktoś wyszedłby z alkoholem nieprzelanym do naczynia do tego służącemu, właściciel powinien stracić zezwolenie - stwierdza Brzózka.
Były szef PARPA jednocześnie chwali decyzję samorządu. - Ma to swoje uzasadnienie przede wszystkim w bezpieczeństwie mieszkańców i tych, którzy podejmują ryzykowne decyzje. Chcą kupić tani alkohol i gdzieś tę flaszkę za rogiem wypić - zaznacza.
Polityk Konfederacji Rafał Kubowicz w rozmowie z Wszczecinie.pl zaznaczał, że prohibicja skończy się "bohaterską walką z problemami, które władza sama stworzyła" - zwiększoną popularnością aplikacji do zamawiania napojów wyskokowych czy alkoholową turystyką do gmin ościennych. - Przy pomocy aplikacji alkohol można zamówić, ale odebrać trzeba osobiście w punkcie sprzedaży. Nie ma mowy o dostawcach. Oczywiście mogą zacząć krążyć taksówkarze, ale to wszystko to przestępczość. To nawet nie szara, a czarna strefa - mówi Brzózka.
- To na pewno jest dobry kierunek, chociaż ja będę to powtarzał do upadłego: ten zakaz powinien być wprowadzony ustawowo w całym kraju. Co zapobiegłoby chociażby turystyce alkoholowej - dodaje ekspert.
Na lekkim gazie do pracy
Czy inni pójdą za przykładem Szczecina? - Mam nadzieję. Chociaż te kilka procent samorządów, które w Polsce podjęły taką decyzję, to niestety mniejszość - ocenia Brzózka.
Jako pozytywny przykład podaje Litwę, w której od niedawna podobny zakaz obowiązuje między godz. 21 a 9. Jego zdaniem, taki przedział czasowy jest ważny z jednego powodu. - Wtedy ci idący do pracy nie kupowaliby mapki czy piwa i nie szli na lekkim gazie. W Polsce sprzedaje się milion małpek pomiędzy szóstą a dziewiątą rano, a także ponad dwa i pół miliona puszek piwa. Codziennie. Ten proceder byłby ukrócony, tak jak zrobiono to na Litwie - stwierdza Brzózka.
Spytaliśmy też władze Szczecina o to, jak oceniają sytuację kilka dni po wprowadzeniu prohibicji oraz o omijanie przepisów przez przedsiębiorców poprzez tworzenie "barów". Cały czas czekamy na odpowiedź.