,
Obserwuj
Świat

Za tydzień 24-godzinny strajk w kopalniach JSW. Decyzja (prawie) jednogłośna. "Sabotaż"

2 min. czytania
11.04.2011 11:55
Górnicy Jastrzębskiej Spółki Węglowej zdecydowali w referendum o strajku. 24-godzinny protest będzie przeprowadzony we wszystkich kopalniach spółki 18 kwietnia. Wg wstępnych, nieoficjalnych wyliczeń związkowców, taki protest to straty ok. 30 mln zł. - To już nie jest strajk, to jest sabotaż gospodarzy, który chcą uprawiać związkowcy - przekonuje Jarosław Zagórowski, prezes JSW.

W dwudniowym referendum wzięło udział prawie 79 proc. załogi. Około 96 proc. górników poparło żądania płacowe i opowiedziało się za przeprowadzeniem protestu.

Prawie taka sama część załogi opowiedziała się przeciw prywatyzacji JSW. - Zdecydowaliśmy o całodobowym strajku, by był to protest jasny i dobitny. Nie chcemy sytuacji, by zarząd JSW manipulował potem informacjami, że np. dwugodzinny strajk się nie odbył - tłumaczy Sławomir Kozłowski - przewodniczący komitetu protestacyjnego.

Wg wstępnych, nieoficjalnych wyliczeń związkowców protest może przynieść ok. 30 mln zł strat.

Związkowcy twierdzą, że pracodawca utrudniał przeprowadzenie referendum. - Np. zdarzało się, że pracownicy administracji na polecenie prezesa nie chcieli komisjom referendalnym wydawać materiałów biurowych oraz list pracowników - dodaje Kozłowski.

Przez JSW Jarosław Zagórowski uważa, że liderzy związkowi organizując strajk biorą na siebie bardzo dużą odpowiedzialność. - Straty będą milionowe - dodaje. Według związkowców Zagórowski odniósł się też do zapowiadanej przez liderów związkowych zablokowaniem wysyłki węgla. - To już nie jest strajk, to jest sabotaż gospodarzy, który chcą uprawiać związkowcy - przekonuje Zagórowski.

Prezes JSW jeszcze przed strajkiem, w tym tygodniu będzie chciał się spotkać z liderami związków.

Związki zawodowe działające w JSW żądają 10-procentowych podwyżek płac oraz sprzeciwiają się prywatyzacji spółki na zasadach zaproponowanych przez Skarb Państwa.

Związkowcy wskazują, że na prywatyzacji polskiego górnictwa zależy tak naprawdę tylko skarbowi państwa i prezesom spółek węglowych, którzy dostaną premię prywatyzacyjną. - Prywatyzacja jest bezsensowna. Skarb państwa ma bardzo duże dochody od nas w postaci podatków. Jeżeli to będzie firma prywatna dochody spadną, bo wszystko schowa się w różnego rodzaju kosztach - wyjaśnia Piotr Szereda, rzecznik wszystkich związków działających w JSW.