Samotny ośmiolatek i zmarznięta rodzina - nietypowe wezwania ratowników TOPR-u

W ostatnich dniach ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego otrzymali nietypowe zgłoszenia. Dotyczyły one rodziców z małymi dziećmi na szlakach turystycznych.

Pomimo załamania się pogody, padającego deszczu, a wysoko w górach deszczu ze śniegiem i niskiej temperatury na szlakach panował dość duży ruch turystyczny. Ratownicy TOPR-u kilkakrotnie interweniowali w wysokich górach, by pomóc dzieciom. Jednak zgłoszenie, które otrzymali od zaniepokojonych turystów, którzy podchodzili na Zawrat, wywołało niemałe zdziwienie.

- Turyści przy łańcuchach spotkali 8-letniego chłopca, który stał samotnie, mówiąc, że czeka na tatę - poinformował Tomasz Wojciechowski, ratownik dyżurny TOPR. - Ratownicy skontaktowali się z ojcem, który wyjaśnił, że zostawił chłopca, bo poszedł przeprowadzać przez łańcuchy swojego drugiego syna, który wędruje bezpiecznie z jakimiś przygodnie spotkanymi ludźmi, a on wrócił po chłopca, by go bezpiecznie przeprowadzić przez trudny szlak - dodaje ratownik dyżurny.

Drugie zgłoszenie nadeszło do dyspozytora z pogotowia ratunkowego, który poinformował, że wędrująca trudną trasą z Doliny Pięciu Stawów do Morskiego Oka pięcioosobowa rodzina z 1,5-rocznym, 4-letnim i 7-letnim dzieckiem jest zmarznięta i przemoczona i prosi o pomoc.

- Na szczęście takich wezwań do beztroskich rodziców nie jest dużo - mówi Wojciechowski. TOPR-owcy apelują do rodziców, aby wychodząc z małymi dziećmi na górskie wycieczki, rozsądnie planowali trasy i nie wyruszali na trudne wysokogórskie szlaki, na dodatek w trudnych warunkach pogodowych.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM