Babcia i wnuczka w Warcie. Koła ratunkowe? "I tak ukradną albo zepsują"

Gorzów Wielkopolski od kilku lat szczyci się nowo wyremontowanym bulwarem nad Wartą. Od lat mówi się o potrzebie zamontowania kół ratunkowych wzdłuż rzeki. Koszt - 2 tys. złotych. Do kolejnego wypadku, który omal nie zakończył się utonięciem dwóch osób, doszło w tym tygodniu.

Był poniedziałek około godz. 13. Starsza pani spacerowała z wózkiem, w pewnym momencie puściła rączkę, a rozpędzony wózek wpadł do rzeki. Babcia bez zastanowienia wskoczyła za wnuczką do lodowatej wody.

Na szczęście przy gorzowskim bulwarze stoi jeszcze barka/restauracja ANA. Jej właścicielka Jadwiga Kanecka już wcześniej pomagała tonącym w Warcie i tym razem także pobiegła z pomocą. - Dokładałam do kominka i mówię do klienta, znajomego, żeby zobaczył przez okno, bo Wartą płynie wózek. Różne rzeczy ludzie do rzeki wrzucają, ale wózek widziałam pierwszy raz. Nachylam się, żeby dołożyć ten kawałek drewna, nagle widzę wystającą z wody rękę - relacjonuje kobieta w rozmowie z reporterem TOK FM.

- Rozpoczęła się akcja ratunkowa, do której udało się zaangażować klienta i wędkarza łowiącego w okolicy ryby. Więcej ludzi na bulwarze akurat nie było. Pilnowaliśmy, żeby ta starsza pani nie dostała się pod barkę, bo byłoby po niej. Najpierw chwyciłam miotłę - wydawało mi się, że sięgnę, nie udało się. Biegłam wzdłuż barki, udało mi się złapać tę panią za rękę, kiedy już ją trzymałam, wiedziałam, że nam nie ucieknie. Wtedy zaczęła mówić: "Dziecko, dziecko" - opowiada dalej Jadwiga Kanecka.

Okazało się, że wózek nie był pusty, w środku była wnuczka kobiety. Nie bez trudu udało się wyciągnąć zarówno starszą panią, jak i małą.

Okazuje się, że to nie pierwszy raz, kiedy właścicielka barki pośpieszyła z pomocą: kilka lat wcześniej uratowała z synem chłopca, który podczas zawodów wypadł z kajaka.

Nie ma jak rzucić koła ratunkowego

Umieszczenie kilku kół ratunkowych wzdłuż bulwaru to koszt około 2 tys. złotych. Dlaczego więc i miasto, i zarządca bulwaru od lat zwlekają z ich montażem?

Jeszcze nie ma kół, a Stanisław Marek, wiceprezes Gorzowskiego Rynku Hurtowego, już widzi problem. - Chcielibyśmy zamontować takie koła. Sam koszt ich zakupu nie jest duży, ale może być duży, jeśli mieszkańcy nie będą szanowali tych urządzeń. Niejednokrotnie może być tak, że kiedy one będą potrzebne, nie będzie ich tam, bo ktoś ukradł, bo ktoś zniszczył dla zabawy - obawia się Marek.

Na barce koło musi mieć Jadwiga Kanecka, tego wymagają od niej przepisy. Bohaterka? Jak mówi skromnie, dla niej bohaterką jest 74-letnia pani, która bez namysłu wskoczyła za wnuczką do lodowatej wody. - Nagrodą dla mnie za to, co się stało, jest to, że ci ludzie żyją. Ja jestem przeszczęśliwa. Wczoraj był tatuś tej malutkiej podziękować. Płakał - opowiada także wzruszona.

DOSTĘP PREMIUM