Obywatele coraz częściej po prostu chcą wiedzieć."To pomaga patrzeć władzy na ręce"

Politycy, dziennikarze, ale też "zwykli" obywatele coraz częściej korzystają z dostępu do informacji publicznych. - To pomaga kontrolować władzę i patrzeć jej na ręce - mówi TOK FM Bartosz Wilk, prezes Watchdog Polska.
Zobacz wideo

Watchdog Polska na co dzień pomaga obywatelom w ubieganiu się o dostęp do informacji publicznej. - W ostatnim czasie widoczne jest to, że o dostępie do informacji przypomnieli sobie politycy, którzy dostrzegają, że na innej drodze pewnych informacji nie uzyskają - mówi nam Bartosz Wilk, wiceprezes sieci. I jako przykład podaje posłankę Kamilę Gasiuk-Pihowicz (PO), która wystąpiła z wnioskiem o dostęp do informacji, a gdy jej nie uzyskała - poszła z tym do sądu. Chodziło o starania posłanki PO o ujawnienie list poparcia dla kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa. I choć do dziś ich nie poznaliśmy, bo Kancelaria Sejmu ich nie ujawnia, to jednak sądowa batalia została wygrana.

- Ten przykład, ale również inne pokazują, że posłowie i senatorowie mają narzędzia i możliwości. Gdyby tylko chcieli z nich korzystać, można byłoby debatę publiczną wzbogacić - mówi Bartosz Wilk. I podaje przykład innej osoby walczącej o określone informacje publiczne (na przykład dotyczące nagród w rządzie czy w TVP). To senator Krzysztof Brejza z Platformy Obywatelskiej. - To pokazuje politykom, że informacja publiczna pomaga kontrolować władzę i patrzeć jej na ręce - podkreśla wiceprezes Watchdog Polska.

Kolejna grupa, która chętniej korzysta z dostępu do informacji publicznej to dziennikarze, zwłaszcza mediów ogólnopolskich. Wielu z nich często narzeka, że trudno jest uzyskać jakieś dane bezpośrednio z ministerstw czy innych instytucji publicznych. - Kiedyś było tak, że wystarczyło zadzwonić do osób zajmujących się kontaktem z mediami i można było dostać określone informacje. A dziś, gdy po drugiej stronie nie ma woli, by informacje przekazywać, trzeba szukać innych bardziej formalnych metod. A jedną z nich jest dostęp do informacji publicznej - tłumaczy Wilk.

Urzędy i politycy próbują utrudniać i blokować dostęp

Część urzędów, rozpatrując wnioski o dostęp do informacji publicznej, próbuje udowadniać, że to, o co prosi wnioskodawca, to nie jest informacja publiczna. - Urzędy szukają sposobu, by wszystko przedłużać i odwlekać w czasie - jeszcze przed starciem merytorycznym, na przykład w sądzie. Między innymi w takich sprawach pomagamy. To oczywiście trwa - tłumaczy nasz rozmówca. Jako przykład podaje wniosek dotyczący wydatków Komitetów Wyborczych Bronisława Komorowskiego i Andrzeja Dudy w 2015 roku. - Minęły cztery lata, a do dzisiaj toczą się sprawy dotyczące nieudostępnienia informacji. Politycy to wykorzystują, być może wychodząc z założenia, że po długim czasie już wszyscy o tym zapomną - tłumaczy Bartosz Wilk.

Ciekawa jest też sprawa dotycząca kamienicy szefa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia. Chodziło o dostęp do akt sprawy zakończonej kilka lat temu przed sądem w Krakowie. Z wnioskiem o to wystąpili dziennikarze "Gazety Wyborczej", ale nie dostali zgody. Do sądu wystąpił więc również Watchdog Polska. - Wystąpiliśmy o udostępnienie wyroku i postanowień w tej sprawie. Sąd uznał, że nie jest to informacja publiczna. Tyle, że prawo dostępu do wyroków sądów powszechnych jest jasno określone w Ustawie o dostępie do informacji publicznej - mówi Bartosz Wilk. Stąd kolejna sprawa w sądzie - skarga na bezczynność.

Watchdog Polska przypomina jednocześnie, że każdy z nas może wystąpić do sądu o dostęp do akt spraw sądowych. Sądy co prawda twierdzą, że akta same w sobie nie stanowią informacji publicznej, ale to nie znaczy, że nie mamy żadnych praw. Z poradnika Sieci Watchdog wynika, że warto pytać o konkretne dokumenty, znajdujące się w aktach postępowania. "Poszczególne dokumenty, które znajdują się w aktach postępowania, mogą stanowić informację publiczną (np. postanowienia, wyroki), ale musisz konkretnie wyliczyć je we wniosku" - czytamy w poradniku, który można znaleźć tutaj.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo:

DOSTĘP PREMIUM