Marsz na Warszawę. "Chuligaństwo władzy przyjmiemy z podniesioną głową. Jeśli będzie trzeba, pójdziemy siedzieć"

- Będzie piękna pogoda i jak grom z jasnego nieba znów pojawią się na ulicach ludzie, bardzo młodzi i wkurzeni, którzy wychodzą po swoje prawa, bo są wściekli na to, jak się ich traktuje - mówiła w TOK FM Bożena Przyłuska z Warszawskiego Strajku Kobiet, zapowiadając dzisiejsze manifestacje.
Zobacz wideo

Piątek to ósmy dzień protestów po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, którym kieruje Julia Przyłębska, w sprawie aborcji. Zdaniem organizatorek to będzie jedna z najważniejszych odsłon protestu - planowany jest najazd na Warszawę. - Spotykamy się w trzech miejscach o godzinie 17. Przed KPRM, na wyraźnie wezwanie premiera Morawieckiego, który uważa, że pretensje należy mieć do niego. Spotykamy się w jądrze ciemności, czyli na Nowogrodzkiej - przed siedzibą PiS, która pewnie będzie otoczona kordonem policji. Spotykamy się również w miejscu, które jest dla nas symboliczne, czyli na placu Zamkowym, gdzie pierwszy raz [cztery lata temu podczas Czarnego Protestu - red.] kobiety powiedziały, że nie pozwolą się tak traktować - zapowiadała w Poranku Radia TOK FM Bożena Przyłuska z Warszawskiego Strajku Kobiet.

Organizatorzy protestów nie podają dokładnej trasy swoich "spacerów". - Rewolucje mają to do siebie, że rzadko trzymają się scenariuszy. Co będzie, to pokaże przyszłość - powiedziała Przyłuska. Nadmieniła jedynie, że z trzech wymienionych miejsc protestujący przejdą do ronda Dmowskiego w ścisłym centrum stolicy. Co dalej? Ma okazać się na miejscu.

Strajk Kobiet powołuje Radę Konsultacyjną. "Nie cofniemy się nawet o krok"

Strajk Kobiet powołuje właśnie Radę Konsultacyjną, która po raz pierwszy zbierze się w najbliższą niedzielę. Jak wskazała Przyłuska, dołączają do niej osoby aktywne w sektorze pozarządowym i eksperci (np. z dziedziny prawa czy ekonomii). - Dołączają osoby zaangażowane w ruch kobiet - powiedziała. - Rada to merytoryczny organ naszego ruchu. Występuje do strony rządowej z postulatami, których spełnienie jest warunkiem jakiegokolwiek dialogu. Jeśli ten dialog nie zostanie nawiązany, protesty będą eskalować. Nie cofniemy się nawet o krok - zapewniała rozmówczyni Jacka Żakowskiego.

Dziennikarz pytał też o mobilizację w sądach, które mają być gotowe na "zwiększenie możliwości rozpoznania" przez sądy "wzmożonego wpływu" wniosków o zastosowanie środków zapobiegawczych w postaci tymczasowego aresztowania - takie zarządzenie wydała prezes Sądu Okręgowego w Warszawie Joanna Bitner.

- Chuligaństwo władzy przyjmiemy z podniesioną głową i jeśli będzie trzeba, pójdziemy siedzieć - skomentowała krótko Przyłuska. 

DOSTĘP PREMIUM