Medioznawca o przejęciu Polska Press przez PKN Orlen: Podążamy węgierskim wzorcem

- Media regionalne staną się najprawdopodobniej tubą propagandową rządu, dojdzie w nich do przetasowań kadrowych, a wszystko to może być elementem długofalowej strategii przed wyborami samorządowymi i podążaniem za "węgierskim wzorcem" - tak o przejęciu Polska Press przez PKN Orlen mówił w TOK FM medioznawca doktor Łukasz Szurmiński.
Zobacz wideo

PKN Orlen wydał komunikat prasowy, w którym stwierdza, że przejęcie grupy Polska Press "wpisuje się w strategiczne plany" koncernu, a przez dostęp do ponad 17 milionów użytkowników przejętych portali internetowych chce zyskać "możliwość pozyskania nowych klientów". - Wydaje mi się, że nikt nie wierzy w ten komunikat - stwierdził na antenie TOK FM dr Łukasz Szurmiński, medioznawca z Uniwersytetu Warszawskiego. - Weźmy pod uwagę, że na stacjach benzynowych funkcjonują saloniki prasowe, różne tytuły są dostępne. Nie ma potrzeby, żeby kupować wydawcę tytułu prasowego, aby jego gazety mieć u siebie w dystrybucji. Zwłaszcza że dystrybucję też Orlen przejął, bo stał się właścicielem Ruchu (...). Podejrzewam, że chodzi o coś zupełnie innego i podążamy węgierskim wzorcem - ocenił.

Medioznawca zauważał, że Orlen nie ma problemów, aby zyskiwać klientów na swój główny towar, czyli paliwo, ponieważ jest jednym z największych graczy na rynku. - Dzienniki regionalne czy portale z nimi związane nie są do niczego potrzebne, to nie ma ze sobą związku - stwierdził. - Moim zdaniem ten komunikat jest pokrętny w tym sensie, że nie odnosi się do istoty tej transakcji. Ja nie kupuję tego, że to pozwala w dotrzeć do szerszej grupy klientów, nic to moim zdaniem nie zmienia w tym obszarze. Natomiast zmienia w bardzo wielu innych - podkreślał. 

- Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że firma paliwowa, spółka Skarbu Państwa ściśle kontrolowana przez rządzących, ma firmę kolportażową, jednocześnie zyskuje 20 z 24 dzienników regionalnych, do tego każdy ma portal internetowy, do tego jest 120 lokalnych tygodników, to można domniemywać, z dużym prawdopodobieństwem, że to będzie klasyczny pas transmisji obozu rządzącego do, mówiąc wprost, uprawiania propagandy - przewidywał.

Politycy obozu rządzącego mówią jednak o "repolonizacji mediów", która ma być dla polskiego rynku korzystna. Medioznawca sam ten termin określił jako "straszliwie pokrętny". - Dostaję białej gorączki, jak tego słucham. Nikt nie protestowałby, ja bym nawet przyklasnął, gdyby się okazało, że w segment dzienników regionalnych wchodzi polski kapitał - stwierdził. I dodał, że przejęcie mediów przez spółkę Skarbu Państwa musi "siłą rzeczy" na nie rzutować. - Bardzo chciałbym się mylić w tej materii, ale biorąc przykład Telewizji Polskiej, Polskiego Radia czy PAP, domniemywam, że w mediach regionalnych pójdzie to w tym samym kierunku. 

Zwracał również uwagę, że teraz regionalne media będą przejmować kolejne władze, a to psucie pluralizmu medialnego. Przypomniał jednak, że problem z mediami regionalnymi zaczął się w 2013 roku, kiedy dwóch dużych graczy połączyło się w jedną grupę Polska Press. Doktor Szurmiński domyślał się również, że wkrótce może w mediach regionalnych dojść do takich przetasowań kadrowych jak w TVP czy Polskim Radiu, a samo przejęcie Polska Press może być elementem strategii przed wyborami samorządowymi. - Mniejsze znaczenie mają same tytuły prasowe, je też dopadł kryzys, sprzedają się dużo słabiej niż pięć czy 10 lat temu, ale z każdym z tych tytułów związany jest portal internetowy - zauważał. - Kontrola nad nimi daje olbrzymią przewagę - podsumował. 

DOSTĘP PREMIUM